Zgryz dla pacjentów i gabinetów: koronawirus zamknął stomatologię do odwołania

www.infodent24.pl Autor: PTWP - Infodent24.pl • Źródło: Mirosław Stańczyk/InfoDENT.24.pl/Rynek Zdrowia   • 21 marca 2020 08:20

Koronawirus zamroził pracę dużej części gabinetów stomatologicznych. Ich właściciele wydają jednobrzmiące komunikaty: "Kierując się dobrem osób leczonych, zdrowiem naszego personelu oraz naszych rodzin zawieszamy działalność do odwołania. Z góry dziękujemy za zrozumienie". Co dalej? Co robić, gdy natychmiastowa pomoc lekarza dentysty jest nieodzowna?

Zgryz dla pacjentów i gabinetów: koronawirus zamknął stomatologię do odwołania
Trudne czasy koronawirusa dotyczą także stomatologii; FOT. Fotolia

Branżowy portal InfoDENT24.pl otrzymuje setki sygnałów od zdezorientowanych lekarzy dentystów i personelu zatrudnionego w gabinetach dentystycznych. Ulała się żółć.

„Wirus pozostaje w powietrzu wokół nas przez długi czas, wdychamy patogeny, a potem niesiemy je do domu”. „Co z gabinetami, które w ogóle nie przyjmują, co z ich płynnością finansową?”. „Kto uwzględni fakt, że drastycznie podrożały produkty do dezynfekcji, sterylizacji i że nie można ich w ogóle kupić?” - pytają stomatolodzy i inni pracownicy gabinetów.

Trzeba przyznać, że Komisja Stomatologiczna Naczelnej Rady Lekarskiej bardzo szybko reaguje na sytuację kryzysową, dobijając się w Ministerstwie Zdrowia o decyzje określające zasady pracy gabinetów stomatologicznych w sytuacji wyjątkowej.

Pakiet działań niewystarczających
Takim wskazaniem - na razie - jest zalecenie NFZ m.in. dla lekarzy dentystów umożliwiające czasowe zawieszenie działalności. NRL podała nawet wzór pisma, jakie należy kierować do oddziału wojewódzkiego NFZ z informacją o ograniczeniu lub wstrzymaniu świadczeń stomatologicznych.

Jednocześnie minister zdrowia wprowadził rozwiązania prawne pozwalające (przynajmniej w założeniu) na poprawę płynności finansowej i zachowanie poziomu przychodów przez świadczeniodawców. Chodzi o prawo do zaprzestania realizowania stomatologicznych świadczeń gwarantowanych, połączone z utrzymaniem miesięcznego finansowania w wysokości 1/12 rocznego kontraktu.

To pozwoli na utrzymanie oddechu w tej wyjątkowej dla lekarzy dentystów sytuacji. Decyzja pożądana, ale nie wystarczająca, zważywszy, że z pewnością pieniądze te będą w końcu rozliczone w oparciu o wielkość zrealizowanych świadczeń w późniejszym okresie. To duży ból głowy dla tych, którzy realizują - lub raczej dla tych, którzy powinni realizować kontrakty.

Grupa "poza systemem" 
Nie mniejszy ból mają lekarze dentyści, którzy świadczą usługi poza systemem powszechnego systemu opieki zdrowotnej, a więc prywatnie. Do rzadkości należą właściciele gabinetów stomatologicznych, którzy mają zgromadzone środki finansowe pozwalające przetrzymać w zawieszeniu najtrudniejszy okres.

Dentysta „na swoim”, to w zasadzie przedsiębiorca, nie mający żadnych szczególnych praw w ekonomicznej rzeczywistości, chociaż prowadzi szczególny biznes - obciążony z reguły kredytami, leasingami, ale także zobowiązaniami wobec pracowników, którzy często zatrudniani są w oparciu o umowę o pracę. Chodzi o higienistki, asystentki, rejestratorki, domagające się od pracodawcy ochrony ekonomicznej dla siebie i swoich rodzin.

Nawet gdyby świadczeniodawca chciał nadal oferować usługi, w wielu przypadkach będzie to nierealne, a to ze względu na fakt, że duża część tzw. personelu pomocniczego skorzystała ze zwolnień lekarskich, urlopów płatnych i bezpłatnych. Absencje niosą kolejne komplikacje. Według zaleceń ekspertów m.in. z National Center for Biotechnology Information (USA) praca na cztery ręce jest bezpieczniejsza w warunkach zagrożenia infekcją.

Andrzej Cisło, wiceprezes NRL i przewodniczący Komisji Stomatologicznej NRL w rozmowie z InfoDENT24.pl mówi twardo: - Dopominamy się o uwzględnienie lekarzy dentystów w działaniach interwencyjnych rządu. Początek przyniósł niedobry scenariusz. Zostaliśmy pozostawieni sobie, gdyż nie stworzono ośrodków, wyposażonych w odpowiedni sprzęt, do których mogliby trafić pacjenci zakażeni lub przebywający w kwarantannie, tam gdzie mogliby uzyskać pomoc i nie narażać lekarza dentysty na wyjątkowo wysokie zagrożenie. Musimy ustalić do jakiego momentu działanie poradni pracującej w typowym reżimie sanitarnym jest racjonalne.

Lekarze dentyści szczególnie zagrożeni
Podczas wielu zabiegów stomatologicznych (m.in. skaling) kropelki aerozolu w zasadzie wypełniają całą przestrzeń gabinetu. Taka sytuacja wymusza, aby po każdym pacjencie gruntownie odkażać nie tylko otoczenie unitu, ale praktycznie każdy element, na którym mogą spocząć wirusy. A co z wdychaniem patogenów unoszących się w powietrzu?

Z opóźnieniem płyną zalecenia od: stowarzyszeń naukowych, ekspertów, resortowych instytutów państwowych, dotyczące tego, jak ma postępować lekarz dentysta w sytuacji zagrożenia. Dobrze, że są spójne, chociaż i tutaj występują różnice (np. co do skuteczności chlorheksydyny).

Środowisko oczekuje, aby konsultanci krajowi wydali wytyczne dotyczące pracy placówek stomatologicznych w obliczu pandemii.

Nie wszyscy pacjenci mogą poczekać
Nad tymi zagadnieniami nie zastanawiają się pacjenci, lecz także oni zdają sobie sprawę z tego, że wizytę u dentysty należałoby odłożyć. Cierpliwie nie będzie czekać pacjent z ropniem, z uporczywym bólem zęba. W tej grupie są osoby z urazami.

Mówi o nich w rozmowie z infoDENT24.pl prof. Dorota Olczak-Kowalczyk, krajowy konsultant w dziedzinie stomatologii dziecięcej. - Zrobiło się ciepło, wykorzystując wiosenną pogodę rodzice dużo czasu spędzają z dziećmi na dworze. Obserwujemy wzrost wypadków z urazami jamy ustnej wymagających interwencji lekarza dentysty, chirurga. Rodzice, bądźcie w tym okresie szczególnie troskliwi -  apeluje prof. Dorota Olczak-Kowalczyk.

Co robić, gdy natychmiastowa pomoc lekarza dentysty jest nieodzowna? Wówczas przez wszystkie przypadki odmieniana jest doraźna pomoc medyczna. Żenująco niskie ryczałty kontraktów sprawiają, iż chętnych do pełnienia dyżurów nie było i nie ma. InfoDENT24.pl otrzymuje sygnały, że w obecnej sytuacji realizujący doraźną pomoc medyczną nie mają obowiązku pełnienia dyżurów, szczególnie, że nie zapewniono im skutecznych środków ochrony.

Komisja Stomatologiczna NRL apeluje, aby utworzyć sieć doraźnej pomocy stomatologicznej dla osób zakażonych opartą o stanowiska zorganizowane głównie w działającej sieci szpitali zakaźnych. KS postuluje także skierowane dentobusów do realizacji zadań doraźnej pomocy stomatologicznej. Byłyby one szczególnie cennym elementem systemu, bo mogłyby dojechać blisko zamieszkania osób podlegających kwarantannie.

Pacjenci porzuceni?
Wbrew pozorom absolutnie nie jest tak, że pacjenci i dentyści znaleźli się po dwóch stronach barykady!

Oto jeden z licznych budujących przykładów, gdzie bez nakazu i nadzoru władz dentyści sami organizują pomoc stomatologiczną. Iławscy dentyści postanowili, że będą pełnić codzienne dyżury, aby przyjmować pacjentów w nagłych przypadkach. Podzielili się codziennymi dyżurami, na razie do 29 marca. Podali do wiadomości publicznej adresy, telefony i godziny przyjęć. Tak jest w wielu regionach kraju. Duże sieci lecznic, takie jak Medicover, Lux Med, Enel-Med informują o przyjęciach pacjentów w stanach nagłych, publikują adresy i kontakty telefoniczne.

Dr Paweł Korneta, manager pionu strategii i rozwoju Corten Medic - sieci lecznic, która realizuje (głównie na Mazowszu) stacjonarne usługi stomatologiczne, ale obsługuje również dwa dentobusy - przyznaje, że mobilne gabinety dentystyczne obecnie nie są wykorzystywane, ale pacjentów z bólem nikt nie odprawia z kwitkiem.

- Przyjmujemy osoby szukające u dentysty pomocy. Oczywiście zastosowaliśmy wszelkie możliwe, racjonalne środki ochrony. Stawiamy na kontakt telefoniczny. Przestrzegamy kwestionariuszy. Kontrolujemy odległości pomiędzy osobami przebywającymi na terenie lecznic. Stale badamy ciepłotę ciała pracowników i pacjentów - zaznacza.

- Przede wszystkim zaś zapewniamy lekarzom wszelkie możliwe środki higieny osobistej, a więc fartuchy, rękawice, maski, gogle. Środki aseptyczne są w ciągłym użyciu. Bez przerwy, skrupulatnie odkażamy nie tylko miejsca realizowania zabiegów, ale także każdy element wyposażenia, z którym bezpośredni kontakt mają zarówno pracownicy, jak i pacjenci. Odkażamy klamki, długopisy, klawiatury komputerów - wylicza dr Paweł Korneta.

Pacjenci niebezpieczni na kilka sposobów
InfoDENT24.pl rozmawiał z kilkoma dentystami, którzy w tych dniach niosą pomoc tzw. pacjentom bólowym. Nie chcą ujawniać nazwisk, także dlatego, że pracują w niepewnej sytuacji prawnej.

Czekają na wiążące wytyczne ze strony konsultantów krajowych. Nie wiedzą czy zwiększone środki ochrony, zastosowane wobec pacjentów i pracowników, będą - w opinii autorytetów - wystarczające.

Wytyczne są niezwykle ważne, gdyż dzisiejszy pacjent, usilnie szukający pomocy medycznej, jutro może wrócić z prawnikiem i będzie argumentował, że według niego coś można było zrobić inaczej. To grozi olbrzymimi karami, których standardowe polisy OC nie uwzględniają. Trudno przekonywać lekarzy dentystów, żeby się tym nie przejmowali, że jakoś to będzie.

Niestety, nie ułatwiają im pracy ci, którzy definitywnie zamknęli się na pacjentów. Ta grupa skwapliwie dzieli się na branżowych forach wątpliwościami co do tego, czy dostępne dla lekarza dentysty zabezpieczenia są wystarczające. To podcina skrzydła stomatologom, którzy tłumacząc, dlaczego wciąż leczą, wspominają nieśmiało o przysiędze, o powinności i misji.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum