Ze szkolnych sklepików znikają złe kalorie. Czy zobaczymy spadek wagi u najmłodszych?

Autor: GUBAŁA Katarzyna • Źródło: Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia   • 05 września 2015 09:54

Już co czwarte polskie dziecko ma nadwagę albo otyłość - alarmuje resort zdrowia. Stąd tzw. rozporządzenie, które wyprowadza ze szkolnych sklepików i stołówek nadmiar cukru, tłuszczu i soli. Jak podkreśla Ministerstwo Zdrowia, ma ono przede wszystkim wymiar edukacyjny. Cel: nauczyć szkoły, dzieci i ich rodziny, na czym polega zdrowe i bezpieczne odżywianie.

Ze szkolnych sklepików znikają złe kalorie. Czy zobaczymy spadek wagi u najmłodszych?
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Lektura rozporządzenia MZ z dnia 26 sierpnia 2015 r. ws. grup środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty oraz wymagań, jakie muszą spełnić środki spożywcze stosowane w ramach żywienia zbiorowego dzieci i młodzieży w tych jednostkach jest krzepiąca, jak zdrowy posiłek. 

Po 1 września w sklepiku szkolnym dziecko kupi kanapki na bazie pieczywa razowego lub pełnoziarnistego, bez soli i majonezu. Jeśli z keczupem, to z takim prawdziwym, wartościowym. Jeśli w kanapce znajdą się przetwory mięsne, to tylko te, w których jest co najmniej 70 proc. mięsa i nie więcej niż 10 g tłuszczu. Mleko - jak najbardziej, ale bez cukru i substancji słodzących. Podobnie jogurt, kefir, maślanka. Mile widziane są koktajle owocowe i warzywne, naturalna woda, napary owocowe i kawa zbożowa.

Dzieci wybiegną ze szkoły do zwykłych sklepów?
Kilka dni po rozpoczęciu roku szkolnego ajenci szkolnych sklepików już wieszczą, że sklepiki będą padać, a dzieci trafią do pobliskich szkołom sklepów, którym oferty rozporządzenie MZ nie ogranicza. Wskazują, że sporo kosztuje choćby samo słodzenie napojów miodem naturalnym pszczelim, paczka bakalii to wydatek 8-10 zł, a czekolada bez cukru jest trzy razy droższa od tej, którą bez chwili zawahania rodzice kupują swoim dzieciom na co dzień. A samo rozporządzenie, jeśli doprowadzi do jakiegoś schudnięcia, to głównie portfeli rodziców i właścicieli sklepików.

Rozporządzenie cieszy za to dietetyków. Uważają, że ważne jest każde ograniczenie dzieciom i młodzieży dostępności do produktów o wysokiej kaloryczności, a zarazem o niskiej wartości odżywczej: chipsów, słodzonych napojów, coli, fast foodów.

Wśród grupy zadowolonych jest mgr Aneta Kościołek, dietetyk, wykładowca Śląskiej Wyższej Szkoły Medycznej w Katowicach, która od ponad 4 lat prowadzi też zajęcia z zakresu zdrowego odżywiania dla młodzieży otyłej lub z nadwagą na obozach odchudzająco-kondycyjnych. Na co dzień pracuje też w poradni, do której zgłaszają się do rodzice z otyłymi dziećmi.

Jednym tchem wymienia błędy żywieniowe sprzyjające nadmiernej masie ciała: za dużo słodyczy, słodzone napoje i wody smakowe, za duże porcje, nieregularne posiłki, dokarmianie dzieci przez babcie. Z drugiej strony: brak znajomości zasad prawidłowego żywienia, w tym brak znajomości powszechnie dostępnych w naszym kraju owoców i warzyw na przykład... rzodkiewek.

- Z moich obserwacji wynika, że otyłe dzieci nie kupią produktów w sklepikach szkolnych, a zabierają je z domu. Bardzo często spożywają podwójne obiady w ciągu dnia - w szkole i w domu. Brakuje im edukacji na temat żywienia. Poznanie elementów składowych piramidy żywienia na lekcji biologii nie wystarczy, by uzmysłowić młodym ludziom potrzeby właściwego odżywiania - mówi Aneta Kościołek.

Nie przymykać oczu na otyłość
Dietetyk uważa też, że w profilaktyce otyłości dzieci i młodzieży istotną rolę odgrywać powinni pediatrzy, lekarze rodzinni oraz grono pedagogiczne z placówki, do której uczęszczają małoletni.

- Na obozach pracowałam z nastolatkami, które wieku 12-13 roku życia ważyły ponad 140 kg! Dlaczego rodzicom nie zwrócono uwagi na zbyt dużą masę ciała dziecka na bilansie zdrowia lub nie wezwano ich do szkoły? Takiej nadwagi nie da się nie zauważyć ani pominąć. Dzieci otyłe lub z nadwagą powinny być pod stałą opieką dietetyka. Niestety w Polsce wizyty w poradni dietetycznej nie są refundowane - zwraca uwagę mgr Kościołek.

Zauważa też, że to iż rozporządzenie dotyczy nie tylko sklepików, ale także stołówek w placówkach edukacyjnych, co ocenia jako bardzo dobre posunięcie resortu zdrowia.

- Do tej pory bardzo często dania serwowane przez stołówki w takich placówkach były źle zbilansowane, tłuste, ciężkostrawne i mało wartościowe pod względem odżywczym. Oceniałam jadłospis w jednym z przedszkoli, gdzie prawie codziennie dzieciom były podawane smażone mięsa, na podwieczorek serwowano słodycze, a surowe warzywa i owoce występowały tylko dwa razy w ciągu tygodnia. W stołówkach przedszkolnych i szkolnych bardzo często dania przygotowuje się najniższym kosztem, nie zwracając na wartości odżywcze - mówi dietetyk.

Uważa, że wykaz produktów w rozporządzeniu, z których mogą być przygotowane dania spowoduje znaczący wzrost koszt wyżywienia.

- Ciekawe jak placówki edukacyjne rozwiążą ten problem... - zastanawia się Aneta Kościołek.

Zdrowsze jedzenie da siły na W-F?
Prof. Mirosław J. Wysocki z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-PZH, krajowy konsultant w dziedzinie zdrowia publicznego rozporządzenie MZ dotyczące środków spożywczych, jakie mogą być sprzedawane w sklepikach szkolnych ocenia jako bardzo ważne. Uważa, że będzie ono miało wpływ na ograniczenie rozwoju otyłości, ale - jak podkreśla - to, co dziecko kupuje w sklepiku szkolnym to tylko część jego codziennego żywienia. Druga część to jedzenie, którym karmią go rodzice.

- Rozporządzenie określa cechy zdrowego pożywienia dla dzieci i młodzieży. To produkty i dania bez nadmiaru cukru, tłuszczu i soli, z ograniczoną podażą kalorii. Dla właścicieli sklepików szkolnych rozporządzeniem jest instrukcją, co mogą sprzedawać, ale dla rodziców może być swojego rodzaju materiałem szkoleniowym, wskazującym jak prawidłowo żywić swoje dzieci - mówi Rynkowi Zdrowia prof. Wysocki.

Cieszy go fakt, że tzw. rozporządzenie sklepikowe wchodzi w życie w jednym czasie z rozporządzeniem ograniczającym wystawianie zwolnień lekarskich z lekcji wychowania fizycznego (Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 10 czerwca 2015 r. w sprawie szczegółowych warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych - przyp. red.).

- Na utrzymanie prawidłowej wagi ciała i zapobieganiu otyłości nierozerwalnie wpływają właśnie te dwa elementy: dieta o dostosowanej do potrzeb kaloryczności oraz ruch, który pozwala spalić kalorie i wypracować niezbędną sprawność fizyczną. Często dzieje się tak, że nadwaga i otyłość osłabiają chęci, by się ruszać, a brak ruchu pogłębia otyłość. W ten sposób łatwo wpaść w błędne koło - podsumowuje krajowy konsultant w dziedzinie zdrowia publicznego.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNERZY SERWISU
    partner serwisu
    partner serwisu

    Najnowsze