Zdrowotny surwiwal: instrukcja, jak pacjent może przetrwać i porozumieć się z lekarzem

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 29 maja 2013 06:15

Piotr Piotrowski zwady nie szuka. Ogłosił w internecie, że "Instrukcji przetrwania w polskiej służbie zdrowia" nie należy uważać za narzędzie do walki pacjentów z lekarzami, "gdyż nie taka była intencja".

Zdrowotny surwiwal: instrukcja, jak pacjent może przetrwać i porozumieć się z lekarzem

Zgoda. Ale opis funkcjonowania ochrony zdrowia, jaki przedstawił na stronie internetowej pozarządowej organizacji pacjentów - Porozumienie 1 Czerwca - idylliczny nie jest. Kojarzy się raczej z morderczym surwiwalem.

Już w pierwszych słowach Piotrowski jasno wykłada credo: "Chcesz, aby Twoje dziecko żyło, chcesz żyć - przeczytaj koniecznie instrukcję przetrwania w polskiej służbie zdrowia".

Czytamy.

Porada 1.: Sprawny samochód. To podstawa (...) Czymkolwiek byle do szpitala, jeśli tylko stan zdrowia pozwala na prywatny transport. Szpital jest jedyną szansą na przetrwanie!

Porada 2.: Zapomnijcie o uprzejmości. To system, w którym trzeba się wykłócać.

Porada 3. Nie dajcie się zbyć ani odesłać. Ten system broni się przed pacjentem.

Porada 4. Znajomy lekarz to skarb. System oparty jest o uznaniowość. Tworzy bariery dla zwykłych pacjentów, ale jak masz znajomego lekarza - drzwi systemu się dla Ciebie otwierają.

Porada 5. Kolejki i skierowania. Wszędzie trzeba czekać i mieć właściwe dokumenty

Porada 6. Szukaj sprzymierzeńców, towarzyszy niedoli, (...) szukaj w internecie, wśród stowarzyszeń zrzeszających chorych, organizuj się. (...) Razem mamy większe szanse. Pamiętaj, że system traktuje Cię jak intruza i problem, więc broni się przed tym, żebyś wiedział, jakie masz prawa, jak powinieneś działać, żeby je wyegzekwować.

Po tej samej stronie barykady
Stefan Bednarz, szef komisji etyki Naczelnej Rady Lekarskiej powiedział w Gazecie Wyborczej, że nie jest zwolennikiem takich poradników, bo niosą też zagrożenia, np. uczą agresywnych zachowań. Wskazał jednakże na potrzebę przeprowadzenia wspólnej akcji lekarzy i pacjentów, ponieważ "doszło do rozminięcia się ludzkich potrzeb traktowania chorego jak człowieka z bezduszną biurokracją".

W podobnym tonie utrzymane jest oświadczenie Macieja Hamankiewicza, prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej. W środę (22 maja) podziękował za wsparcie wszystkim pacjentom z inicjatywy Porozumienie 1 Czerwca, "którzy angażują się w walkę o poprawę sytuacji w służbie zdrowia". Jednocześnie zaapelował jednak o ostrożność w doborze słów sugerujących konkretne zachowania.

"Nie nawołujmy do agresji, zachęcajmy do konstruktywnej rozmowy, wspólnie starajmy się zmienić niesprzyjającą leczeniu sytuację, by nie sprzyjać tworzeniu chwilowych rozwiązań, które nie uzdrowią całego systemu" - napisał pojednawczo.

Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, zna Piotrowskiego, Spotykali się kilkakrotnie, żeby przedyskutować założenia do społecznego programu naprawy publicznej ochrony zdrowia. Będący swoistą kontrpropozycją wobec założeń przedstawianych przez ministra zdrowia, społeczny program miał zawierać konkretne rozwiązania naprawcze.

- Dyskusja utknęła w martwym punkcie. Poróżniła nas kwestia współpłacenia przez pacjenta. Porozumienie 1 Czerwca uznało, że trzeba wykazać, ile trzeba konkretnie dopłacić, żeby zapewnić realny dostęp do systemu i zlikwidować kolejki. My byliśmy zdania, że nie da się tego wyliczyć a priori, gdyż jak zacznie działać system współpłacenia, to automatycznie zmienią się zachowania pacjentów, w związku z czym usługi, które np. dzisiaj są drogie, jutro mogą być tanie - wyjaśnia Bukiel i podkreśla, że Porozumienie 1 Czerwca to autentyczna organizacja pacjentów, która jest po tej samej stronie barykady co OZZL.

- A co do samej instrukcji, to wcale nie uważam, że jest konfrontacyjna - twierdzi Bukiel, który notabene sam słynie z ostrego pióra. - Zawiera praktyczne porady, które odzwierciedlają w dużym stopniu rzeczywistość. Przecież to prawda, że dostęp jest utrudniony, a pacjent musi pokonać wiele administracyjnych przeszkód, żeby dotrzeć do lekarza. Prawdą jest też to, że lekarze lepiej traktują swoich znajomych i najbliższych.

Bez owijania w bawełnę
Piotrowski w rozmowie z nami zwraca uwagę na emocjonalny kontekst, który spowodował, że poradnik ma taki, a nie inny charakter, że o obawach pacjentów mówi wprost, bez owijania w bawełnę.

Ukazał się w marcu tego roku, po głośnym przypadku śmierci 2,5-letniej Dominiki spod Skierniewic. Bartosz Arłukowicz zapowiedział wtedy, że zrobi wszystko, "aby winni zostali ukarani", a Jerzy Owsiak zagroził, że w sytuacji, gdy dzieci w Polsce nie otrzymują właściwej pomocy, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy może wycofać się ze wspierania polskiej pediatrii.

Czytaj: Minister zdrowia spotkał się z konsultantami w sprawie śmierci 2,5-latki

Odezwały się wówczas głosy, że do śmierci dziecka przyczynił się system ratownictwa medycznego, który w mniejszych miastach i na terenach wiejskich zupełnie zawodzi, bo pogotowie - tak jak w przypadku Dominiki - odsyła chorych do przychodni podstawowej opieki albo ambulatoriów.

Osobisty stosunek Piotrowskiego do tragicznej śmierci dziewczynki tłumaczy apel, w którym namawia pacjentów, by przyłączyli się do Porozumienia 1 Czerwca. Napisał, że jako rodzic przewlekle chorego dziecka (Michał choruje na Młodzieńcze Idiopatyczne Zapalenie Stawów) "w styczniu 2012 roku stałem się świadkiem nieprzemyślanych i godzących w dobro małego pacjenta działań urzędników". Zarzucił im, że poprzez brak refundacji i dostępu do leczenia pozbawili chore dzieci niezbędnych leków.

Uprzedzając ewentualne zarzuty, jakie kieruje się zazwyczaj wobec organizacji pacjenckich, oświadczył, że nie jest związany z żadnym ugrupowaniem politycznym, ani też nie współpracuje z żadną firmą farmaceutyczną. "Jestem po prostu rodzicem chorego dziecka" - przedstawił się na stronie internetowej autor poradnika, inicjator protestu 1 czerwca 2012 r. zorganizowanego przed gmachem MZ i założyciel Porozumienia 1 Czerwca zrzeszającego 37 organizacji i stowarzyszeń.

Partner u bram
- Nie opublikowaliśmy instrukcji, żeby antagonizować środowiska lekarzy i pacjentów, tylko żeby pokazać, punkt po punkcie, że system nie funkcjonuje, a pacjenci nie czują się w nim bezpiecznie. Ofiarami tego systemu są zarówno pacjenci, jak i lekarze - mówi Piotr Piotrowski i dodaje, że jest mu przykro, bo Naczelna Rada Lekarska nie zrozumiała intencji i że odzew nie był taki, jakiego oczekiwał.

- Nie widzi się w nas partnerów społecznych. Mają nas w nosie, traktują jak piąte koło u wozu - narzeka na MZ i NFZ. - Teraz słyszymy na przykład o dodatkowych ubezpieczeniach. Wypadałoby, żeby ktoś się z nami skontaktował i przynajmniej wytłumaczył, na czym zmiany mają polegać. Nic z tych rzeczy. A my jesteśmy nastawieni na merytoryczną współpracę, nie chcemy antagonizmów - zapewnia.

Instrukcja przetrwania wywołała spory ferment. Sprowadziła dyskusje prowadzone na wysokim szczeblu abstrakcji na ziemię. Do poziomu przeciętnego pacjenta, który zanim trafi do lekarza, musi na własny użytek opracować taktykę poruszania się w gąszczu zmienianych co chwila systemowych rozwiązań.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum