Zdrowie na sztandarach Koalicji Obywatelskiej. Diagnoza niezła, finansowanie wątpliwe

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 15 lipca 2019 05:52

W sobotę (13 lipca) w PKiN w Warszawie politycy Koalicji Obywatelskiej i zaproszeni eksperci debatowali, jak uzdrowić polską ochronę zdrowia. Diagnoza była dość trafna, pomysły - choć nie nowe - także celne, ale propozycja finansowania zmian trąciła populizmem.

Zdrowie na sztandarach Koalicji Obywatelskiej. Diagnoza niezła, finansowanie wątpliwe
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Dyskusję o zdrowiu w ramach dwudniowego (12 i 13 lipca) Forum Programowego Koalicji Obywatelskiej podzielono na trzy panele tematyczne: "Więcej pieniędzy na zdrowie, uproszczenie systemu", "Lekarz bliżej pacjenta" oraz 'Szybka pomoc, przyjazny szpital".

- PO już ponad półtora roku temu proponowała Pakt dla Zdrowia. Z akcyzy na alkohol i używki do budżetu wpływa 30 mld zł rocznie. Gdyby te pieniądze oznaczyć jako środki na ochronę zdrowia, dochodzimy do kwoty 6 proc. PKB natychmiast, a nie w trybie opóźnionym - mówił senator PO prof. Tomasz Grodzki.

- Dodatkowe dochody ze sprzedaży produktów alkoholowych i tytoniowych - jako produktów rakotwórczych - zostaną przeznaczone w pierwszej kolejności na potrzeby tych, z których kieszeni zostały wyciągnięte - zaznaczała z kolei Agata Polińska z fundacji onkologicznej Alivia.

Choć kilku ekspertów wspomniało, że być może trzeba będzie jednak wprowadzić dla chorych dodatkowe formy odpłatności za leczenie czy ubezpieczenia, prowadzący panele (prof. Grodzki czy poseł PO Marek Hok) szybko tłumaczyli, że jakakolwiek współfinansowanie leczenia przez pacjentów byłoby niepopularne społecznie i politycznie bardzo trudne do realizacji. 

Grzegorz Schetyna wzniośle o zmianach
Lider PO Grzegorz Schetyna zapowiedział, że termin oczekiwania do lekarza specjalisty nie będzie dłuższy niż 21 dni. - Czekanie miesiącami i latami na poradę musi się skończyć. Oczekiwanie na ostry dyżur nie może trwać dłużej niż 60 minut. Po godzinie każdy pacjent musi być po badaniach, diagnozie i lekarskiej decyzji - powiedział.

Według Schetyny "przyjazd na ostry dyżur nie może oznaczać wielu godzin oczekiwania, niepewności i ludzkiego bólu".

Zaznaczył ponadto, że w ciągu siedmiu lat wyleczalność raka w Polsce osiągnie poziom najbardziej rozwiniętych krajów Europy Zachodniej, a każdemu, kto przekroczy 50 lat, będzie przysługiwał pełen bilans zdrowotny obejmujący wszystkie konieczne badania. - Będzie pełna dostępność badań prenatalnych; opieka okołoporodowa na najwyższym europejskim poziomie. W tym oczywiście bezwarunkowa możliwość znieczulenia przy porodzie - dodał.

Zdaniem Schetyny, "służbie zdrowia potrzeba więcej pieniędzy i dobrej organizacji, a mniej ideologii".

- Kobieta, która trafia do szpitala musi przede wszystkim czuć się bezpiecznie, mieć pewność, że zajmują się nią najlepsi fachowcy. A nie wysłuchiwać nad swoim łóżkiem światopoglądowych kłótni. Nie pozwolimy na to - zadeklarował. Lider PO dodał też, że po wygranych wyborach KO przywróci i rozszerzy program in vitro. Podkreślił, że "nie może być tak, że dzieci rodziców, których na to stać, są szczepione na wszystkie choroby, a dzieci biedne tylko na niektóre.

Co KO może zrobić natychmiast
Senator PO prof. Tomasz Grodzki wypunktował, co Koalicja Obywatelska może zrealizować najszybciej.

Mówił, że przede wszystkim można (i trzeba) ograniczyć biurokrację. - Lekarz i pielęgniarka mają poświęcać 80 proc. swojego czasu na leczenie, a nie na wypełnianie mnóstwa druków - stwierdził. Zaznaczył, że wycena procedur ambulatoryjnych musi być zwiększona - tak, by wyeliminować niektóre absurdy, m.in. konieczność hospitalizowania 72 godziny.

- Bardzo szybko lekarzy można zacząć traktować jako „lotniskowce”. Doposażyć ich w tablety, dyktafony czy stopniowo w personel - po to, żeby lekarz oddawał się temu, do czego go kształcono - przekonywał prof. Grodzki.

Podkreślił, że KO może stopniowo uzupełniać luki kadrowe, a „jednym ze sposobów, który czeka, jest ogromna armia wykształconych farmaceutów”. - 35 tys. osób zostało w Polsce sprowadzonych do roli sprzedawców. W Anglii 80 proc. szczepień wykonują farmaceuci. Oferują drobne porady, pomiary spirometryczne. Druga wykształcona armia to pielęgniarki, z których korzystamy w ograniczonym zakresie - wskazywał senator.

Mówiąc o kadrach zaznaczył, że „już na 6 roku medycyny i ostatnim roku pielęgniarstwa KO wprowadzi zajęcia praktyczne, żeby natychmiast zwiększyć liczbę asystentów lekarzy”. - Młodzi ludzie dostaną z tytułu praktyk, wchodzenia w zawód, pierwsze pieniądze. Planujemy, żeby to było tysiąc złotych - powiedział.

Dodał, że KO chce wspierać samorządy w ustanawianiu tzw. stypendiów fundowanych, które pozwolą zatrzymać studentów w danym szpitalu. Senator Grodzki wypunktował także inne, pilne - i możliwe do szybkiego wdrożenia - rozwiązania.

- Leczenie onkologiczne będzie skoordynowane, pacjent będzie miał opiekuna. Leki dla dzieci po transplantacjach będą bezpłatne. Dla wszystkich dzieci leki będą w niskiej cenie ryczałtowej. Farmaceutyki dla seniorów będą darmowe od 65 r.ż. Polskie dzieci za darmo otrzymają nowoczesne szczepionki. Wprowadzimy badania przesiewowe w kierunku wczesnego wykrywania cukrzycy u dzieci - wyliczał.

Skonstatował, że NFZ będzie sprowadzony do roli analitycznej i płatniczej, a politykę zdrowotną na poziomie wojewódzkim będą kształtowały Rady Zdrowia złożone z przedstawicieli wszystkich szczebli.

Czytaj też: Były prezes NFZ: trzeba zmienić obowiązki regulatora w ochronie zdrowia

Lidia Gądek, posłanka PO, zaznaczyła, że politycy nie mogą zapominać o wspieraniu polskiego przemysłu farmaceutycznego. Zapytana przez Rynek Zdrowia, co miała konkretnie na myśli, tłumaczyła:

- Mieliśmy kiedyś świetne fabryki, wiele komponentów leków było wytwarzanych u nas. Teraz prawie w ogóle nie mamy producentów komponentów polskich, mimo że jest infrastruktura i wola kilku podmiotów. Musi być prowadzona w tym kierunku usystematyzowana polityka państwa. Czy się to uda? To możliwe. Przecież po wielu latach, dzięki kilku zapaleńcom, wróciliśmy do produkcji polskich autobusów. Tymczasem gdy przychodzi grupa polskich firm farmaceutycznych i chce rozmawiać z rządem, od trzech lat odbija się od ściany. Jednocześnie na innych warunkach rozmawia się z koncernami zachodnimi - wskazywała.

Zapytana o mechanizmy prowadzące do wsparcia rodzimej produkcji tłumaczyła, że mogą one być bardzo proste, chociażby „kilka lat zwolnień podatkowych”.

Wiadomo co robić, ale...
O problemach POZ i AOS oraz receptach na ich rozwiązanie mówił m.in. poseł PO Rajmund Miller.

- Przeciętny polski pacjent nie ma dostępu do szerokiego spektrum badań diagnostycznych. Chcemy stworzyć system, w którym lekarz POZ będzie kierował na badania diagnostyczne o znacznie szerszym zakresie, chociażby na rezonans czy tomografię. Chcemy wrócić do sytuacji, w której będzie odrębna pula środków na diagnostykę i profilaktykę. Te pieniądze nie będą trafiały do lekarza rodzinnego, będzie on rozliczany tylko z celowości kierowania na takie badania. Kontrakty będą podpisywane z laboratoriami - zapowiedział.

Przypomniał, że lekarz specjalista, mimo szerokiej wiedzy, nie może wypisać pacjentowi 75+ bezpłatnego leku, a senior musi wracać do lekarza rodzinnego tylko po receptę. - Przez to zwiększają się kolejki - przekonywał Miller.

Magdalena Kołodziej z Fundacji My Pacjenci przypominała, że polski pacjent „nieustannie jest w kolejce”, więc albo wielu w ogóle rezygnuje z leczenia, a ci, których na to stać, zmuszani są do korzystania w medycyny prywatnej.

- Pacjenci są głodni informacji. Bardzo czekają na portal internetowy z autoryzowaną wiedzą nt. problemów zdrowotnych; na infolinię z prawdziwego zdarzenia - mówiła.

Wskazywała, że system oparty jest na drogich działaniach interwencyjnych, tymczasem na świecie się od tego odchodzi, stawiając m.in. na prewencję. Dodała, że pacjentom brakuje drogowskazów sprawnego poruszania się po systemie.

Posłanka Lidia Gądek podkreślała, że w zespole lekarza POZ musi być fizjoterapeuta, psycholog i dietetyk. Akcentowała, że trzeba drastycznie ograniczyć biurokrację, opresyjność. - Lekarze rodzinni na wypełnianie dokumentów tracą nie 80, a 90 proc. czasu ze skromnych 15 minut, które mogą poświęcić pacjentowi - mówiła.

Tylko kto za to zapłaci?
Dlaczego pomysł finansowania reform w ochronie zdrowia z dochodów z akcyzy na papierosy i alkohol wydaje się wątpliwy?

Ekonomiści od lat wskazują, że wydatki związane z nadmiernym spożyciem alkoholu czy z paleniem tytoniu są znacznie wyższe od dochodów z poboru akcyzy od sprzedaży. I nie chodzi tylko o bezpośredni koszt leczenia uzależnień czy chorób spowodowanych piciem/paleniem (tylko alkoholizm może powodować blisko 60 chorób), ale także koszty niemedyczne. W przypadku alkoholu to chociażby większa absencja w pracy, mniejsza produktywność, do tego dochodzą kwestie wypadków drogowych czy finansowanie wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania. Nie można też zapominać o rentach i inwalidztwie, przedwczesnych zgonach, a także kosztach niepoliczalnych takich jak spadek jakości życia, cierpienie rodzin czy gorsza jakość wychowania dzieci.

Dlatego co niektórzy eksperci wskazywali, że być może to pacjent będzie musiał współfinansować niektóre zakresy leczenia czy opłacać dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne. Jako przykłady podawano Czechy, Szwecję, USA.

- O odpłatności bym raczej nie mówił - przestrzegał prof. Grodzki. Jak jednak przyznał Rajmund Miller, bez 6,8 proc. PKB na zdrowie wszystkie przedstawione rozwiązania będą niemożliwe do spełnienia.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNERZY SERWISU
    partner serwisu
    partner serwisu

    Najnowsze