XVII FORUM RYNKU ZDROWIA - NA ŻYWO

18-19 października 2021  •  WARSZAWA

Dostępność świadczeń opieki zdrowotnej – czy chodzi tylko o finansowanie?

PRZEJDŹ DO STRONY TRANSMISJI

"Zawodówki" dla lekarzy. "Próby produkowania lekarzy gdzie popadnie"

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia23 września 2021 11:10

Wygląda na to, że szkoły zawodowe dla lekarzy to strategia ministra Niedzielskiego, który pokazuje, że nieważny jest dla niego prestiż i godność zawodu lekarza oraz jakość kształcenia - oceniają medycy.

Co lekarze sądzą o tym pomyśle ministra zdrowia? Fot. Paweł Supernak/PAP
  • Wiedza uzyskiwana z wykształceniem akademickim jest bardzo potrzebna. Nie wystarczy umieć coś zrobić, trzeba jeszcze wiedzieć, i to z dużym „zapasem”, dlaczego trzeba to zrobić tak, a nie inaczej - mówi prof. Krajewski
  • Ministerialne próby „produkowania” lekarzy gdzie popadnie nie mogą być dobrze odbierane przez nasze środowisko. Stanowią realne zagrożenie dla potencjalnych absolwentów takich uczelni, a przede wszystkim dla pacjentów - zaznacza Artur Drobniak
  • To może być straszak na środowisko. Być może minister próbuje w ten sposób przekazać, że niezależnie od eskalacji niepokoju i protestów i tak można będzie pozyskać więcej lekarzy do systemu, bez oglądania się na jakość kształcenia - wskazuje Łukasz Jankowski

We wtorek, podczas Zgromadzenia Plenarnego Konferencji Rektorów Publicznych Szkół Zawodowych w Sanoku, minister Adam Niedzielski ogłosił, że przygotowany został projekt o kształceniu lekarzy w szkołach zawodowych.

Jak przekonywał, razem z ministrem Przemysławem Czarnkiem zrobi wszystko aby kształcenie medyków w szkołach zawodowych "nabierało coraz większego statusu, coraz wyższego poziomu".

Zapytaliśmy, co sądzą o tym lekarze.

Prof. Romuald Krajewski, neurochirurg, od lat związany z samorządem lekarskim, uważa, że kształcenie lekarzy w szkołach zawodowych jest złym pomysłem.

"Idziemy w złym kierunku"

- W Europie i na całym świecie zwraca się wprawdzie coraz większą uwagę na praktyczne umiejętności, tzw. kompetencje lekarzy, ale medycyna jest w tym sensie sztuką, że posiadaną wiedzę trzeba umieć dostosować do indywidualnych sytuacji. Dlatego uważamy, że wiedza uzyskiwana z wykształceniem akademickim jest bardzo potrzebna. Nie wystarczy umieć coś zrobić, trzeba jeszcze wiedzieć, i to z dużym „zapasem”, dlaczego trzeba to zrobić tak, a nie inaczej - wyjaśnia specjalista.

- Można też zadać pytanie, czy wykształcenie akademickie jest potrzebne ze względu na rozwój medycyny. Oczywiście - tak. Wyłączanie części lekarzy, którzy otrzymaliby dyplom lekarza po szkole zawodowej, z tak ważnej kompetencji, jaką jest prowadzenie badań, czy ich interpretowanie - a jest to bardzo istotna część wykonywania zawodu - nie jest krokiem w dobrym kierunku - wskazuje prof. Krajewski.

- Z tych powodów mówienie o szkołach zawodowych dla lekarzy nie brzmi dobrze, choć ostateczną ocenę należy zostawić na czas, kiedy pojawi się już gotowy projekt, o którym można będzie dyskutować. Podsumowując, uważam, że akademickość jest w kształceniu lekarzy elementem niezbędnym - mówi Rynkowi Zdrowia prof. Romuald Krajewski.

Propozycję ministra zdrowia ostro ocenia również Artur Drobniak, wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej.

"Nikt na świecie nie kształci lekarzy w systemie proponowanym przez ministra Niedzielskiego"

- W czasie, gdy mówimy o konieczności poprawy jakości w systemie opieki zdrowotnej, gdy dyskutujemy na temat ustawy o jakości i próbujemy poprawić sytuację kadrową w ochronie zdrowia, okazuje się, że mamy przekształcać coraz większą liczbę nietypowych uczelni nie-ogólnoakademickich w uczelnie kształcące medyków, w tym przede wszystkim lekarzy - zauważa.

- Na całym świecie szkolenie uniwersyteckie studentów wydziałów lekarskich prowadzone jest jako szkolenie ogólnouniwersyteckie, a nie szkolenie zawodowe, zatem ministerialne próby „produkowania” lekarzy gdzie popadnie nie mogą być dobrze odbierane przez nasze środowisko. Stanowią realne zagrożenie dla potencjalnych absolwentów takich uczelni, a przede wszystkim dla leczonych przez nich pacjentów. To znacznie obniża jakość opieki zdrowotnej - zauważa wiceprezes NIL.

- Nikt na świecie nie kształci lekarzy w systemie proponowanym przez ministra Niedzielskiego, a skoro nie robi tak cały świat, to nie jest to przypadek. Tymczasem my próbujemy stworzyć precedens. Nie wyobrażam sobie, aby takie rozwiązania sprawdziły się gdziekolwiek, bo zawód lekarza wiąże się z długim kształceniem, bardzo wymagającym pod względem zarówno intelektualnym, jak i praktycznym. Dlatego pójście drogą na skróty jest zwyczajnie groźne. Dla wszystkich - podkreśla Artur Drobniak.

"To próba wrzucenia do jednego worka wszystkich pracowników opieki zdrowotnej"

- Dodatkowo pomysł z kształceniem lekarzy w szkołach zawodowych odbieramy jako próbę spłaszczenia, wrzucenia do jednego worka, wszystkich pracowników opieki zdrowotnej. Ministerstwo Zdrowia planuje wprowadzenie studiów dla opiekunów medycznych, a jednocześnie chce szkolenia zawodowego lekarzy. Dokąd właściwie zmierzamy? Czy każdy medyk ma być „od wszystkiego”? - pyta wiceprezes NIL.

- Opieka medyczna powinna być skoordynowana. Są w niej potrzebne wszystkie zawody medyczne, ale jest też pewna hierarchia, bo naturalnym liderem zespołu opiekującego się pacjentem zawsze będzie lekarz. Zaburzanie tej hierarchii i próby deprecjonowania naszego zawodu są zwyczajnie błędem i nieporozumieniem - ocenia.

- Nie mówiąc już o tym, że taka wypowiedź Ministra Zdrowia i podejmowane przez niego kolejne działania, szczególnie w mijającym tygodniu, prowadzą do eskalacji emocji wśród medyków i pogłębienia konfliktu z pracownikami opieki zdrowotnej, a ciągle słyszymy z jego ust o potrzebie stonowania emocji. Uważam, że takie postępowanie nie przystoi osobie, która odpowiada za cały system opieki zdrowotnej: zarówno pracowników jak i pacjentów - mówi Artur Drobniak.

"Takie podejście do kształcenia lekarzy może być straszakiem na środowisko"

Emocji nie ukrywa również Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, jeden z przywódców pierwszego protestu rezydentów.

- Ja sam skończyłem sześć lat studiów, rok stażu i mam za sobą pięcioletnią specjalizację. Teraz to wszystko miałoby być podsumowane obniżeniem wymagań dotyczących wejścia do zawodu - wskazuje w rozmowie z Rynkiem Zdrowia.

- Medycyna jest dyscypliną kliniczną, uniwersytecką, na świecie toczą się badania naukowe, których celem jest poprawa sposobu leczenia pacjentów. W Polsce dochodzi nagle do prezentacji pomysłu, aby medycyna była związana z kształceniem stricte zawodowym - zaznacza Łukasz Jankowski.

- To chyba nie tylko nieporozumienie, ale być może również próba nacisku na środowisko protestujących medyków. Wygląda na to, że to strategia ministra Niedzielskiego, który pokazuje, że nieważny jest dla niego prestiż i godność zawodu lekarza oraz jakość kształcenia. Takie podejście może być - w mojej ocenie - pewnym straszakiem na środowisko. Być może minister próbuje w ten sposób przekazać, że niezależnie od eskalacji niepokoju i protestów i tak można będzie pozyskać więcej lekarzy do systemu, bez oglądania się na jakość kształcenia - wskazuje prezes OIL w Warszawie.

- Jest to również pewna dwoistość przekazu, bo z jednej strony resort zdrowia mówi o asystencie chirurga, z drugiej o kształceniu lekarzy w szkołach zawodowych. To nie tylko niepokojące, ale także deprecjonujące. Traktujemy to wprost jako próbę obniżenia rangi i prestiżu naszego zawodu. Każdy z nas czuje się osobiście dotknięty - podkreśla.

- Ministerstwo Zdrowia od dawna pokazuje, że nie liczy się z lekarzami pracującymi obecnie w systemie, ale jednocześnie za wszelką cenę chce do niego dosypać kolejnych, np. zza wschodniej granicy - co się nie udało - lub tak jak teraz, obniżając dramatycznie jakość kształcenia. Nie tędy droga. Jeśli pacjent krwawi, to najpierw trzeba zatamować krwawienie, a dopiero potem uzupełniać mu płyny. Resort zdrowia zabiera się do tego w odwrotnej kolejności - zauważa Łukasz Jankowski.

- Być może znaczenie ma fakt, iż minister zdrowia nie jest lekarzem, tylko ekonomistą, więc liczy się dla niego liczba lekarzy w tabelce, a nie to, jak leczą, czy jak są wykształceni - dodaje.

Czytaj też: MZ chce szkół zawodowych dla lekarzy. Medycy kpią: chce zrobić z lekarzy czeladników

Czytaj też: Zawodówki dla lekarzy. Hałabuz: Ministerstwo Zdrowia "odlatuje"

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum