Zapytaliśmy ekspertów, co sądzą o narodowej debacie "Wspólnie dla zdrowia"

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 14 czerwca 2018 05:54

Czy pierwsza konferencja z całego cyklu zaplanowanych spotkań w ramach debaty "Wspólnie dla zdrowia" spełniła oczekiwania uczestniczących w niej ekspertów? Co ich zaskoczyło pozytywnie, a co negatywnie? Czy według nich wnioski z debaty mają szansę na zapoczątkowanie realnych zmian?

O wrażenia z inauguracji debaty zapytaliśmy ekspertów, którzy się jej przysłuchiwali. Fot. Paweł Pawłowski/PTWP

Debatę "Wspólnie dla zdrowia" rozpoczęła konferencja "Pacjent i system: zasady działania opieki medycznej". Odbyła się ona w środę (13 marca) w auli Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie. Inicjator debaty, minister zdrowia Łukasz Szumowski oraz eksperci mówili wspólnym głosem, że celem rozmów jest wypracowanie efektywnych narzędzi wydawania zwiększonych na zdrowie środków finansowych, a sama debata jest otwarta na głosy różnych środowisk z obszaru ochrony zdrowia.

O wrażenia z inauguracji debaty zapytaliśmy ekspertów, którzy się jej przysłuchiwali.

Michał Matuszewski, Porozumienie Rezydentów OZZL

Nie zapominajmy o kluczowym warunku zmian
Bardzo dobrze, że taka debata została zainicjowana. Jedyna rzecz, która nas niepokoi, to ryzyko, że dyskusja rozciągnie reformę ochrony zdrowia w czasie. Pamiętajmy, że cykl debat ma zakończyć się oficjalnie dopiero w przyszłym roku. Być może to celowy zabieg rządu, który chce zagrać na czas.

My powtarzamy, że wzrost finansowania jest naszym priorytetem. Natomiast według Ministerstwa Zdrowia celem tej debaty jest doprowadzenie do efektywności systemu, bo wzrost finansowania - jak zaznaczono - został zaplanowany. O odpowiednich nakładach jako kluczowym warunku zmian nie można jednak zapominać.

Ogólne odczucia po pierwszym dniu debaty są jednak pozytywne; czekamy na dalsze części i przede wszystkim na realne zmiany. Zobaczymy też, czy głos różnych środowisk będzie słyszany, czy też pod uwagę będzie brany tylko jeden punkt widzenia.

***

Szymon Chrostowski, Polska Unia Organizacji Pacjentów "Obywatele dla Zdrowia"

Mam nadzieję, że skorzystają pacjenci
Przede wszystkim ważne jest to, że takie debaty zaczynają się w Polsce odbywać. Od wielu lat podobne dyskusje były prowadzone w różnych gremiach. Organizacje pozarządowe, pacjenckie o zmianach systemowych rozmawiały w sposób bardzo indywidualny. W tym przypadku do stołu rozmów zostali zaproszeni wszyscy zainteresowani poprawą ochrony zdrowia w Polsce. To nie jest spotkanie tylko z lekarzami czy dyrektorami szpitali.

Pamiętajmy, że pacjent widzi system z zupełnie innej strony niż decydent, lekarz, świadczeniodawca czy płatnik. Widzi go z tej trochę "słabszej" strony, co oznacza, że to głównie na pacjentach "ćwiczy się" system.

Problem debat dotąd polega na tym, że gdy eksperci się rozejdą, często nic się dalej nie dzieje. Mam nadzieję, że w tym razem efektem debaty będą konkretne korzyści dla pacjentów, zaś specjaliści wskażą MZ nie teoretyczne rozwiązania, ale realne, które przełożą się na poprawę jakości ochrony zdrowia.

***

Adam Rozwadowski, prezes Enel-Med

Znowu zabrakło ekonomiki zdrowia
Zawsze po takich debatach spodziewam się, że nareszcie zacznie się rozmawiać o ekonomice zdrowia. Od dawna wyznaję teorię, że naprawą czy zmianami systemu nie powinni zajmować się lekarze, tylko ekonomiści. Lekarze są w każdej debacie ważni, ale jako głos doradczy, specjalistyczny, a nie głos wiodący.

W MZ najważniejszym departamentem powinien być właśnie departament ekonomiki zdrowia. Niedocenianie tej nauki powoduje fatalne skutki od 28 lat. Nigdy ekonomika zdrowia nie była brana pod uwagę jako najważniejszy element kształtowania systemu. Tymczasem to kwestia optymalnego wykorzystania zasobów, zarówno finansowych, kapitału ludzkiego, jak i infrastruktury.

Nie możemy dyskutować o szczegółach, że np. na obszarze Przymorza mamy jednego lekarza na 16 tys. mieszkańców (a taki wątek się pojawił - red). To nie jest ten poziom. Tu się powinno mówić o zjawiskach w skali makro. Zabrakło jeszcze położenia akcentu na edukację prozdrowotną - ile stracę, jak nie będę dbał o zdrowie, jak realizować tę odpowiedzialność, jak może pomóc w tym państwo? Plus był taki, że zaakcentowano, iż także sam pacjent jest odpowiedzialny za własne zdrowie.

***

Anna Ostrowicka, Wydział Rozwoju Systemów Teleinformatycznych CSIOZ

Wiedzę ekspertów trzeba wykorzystać maksymalnie
Ta debata to w założeniu bardzo dobra inicjatywa. Dlaczego? Bo postanowiono rozmawiać o zdrowiu ponad podziałami, m.in. politycznymi, z misją zapewnienia kontynuacji dla proponowanych zmian. Co niezwykle ważne, włączono w nią pacjentów, stawiając ich w centrum systemu. To niezwykle istotna zmiana orientacji w projektowaniu zmian w polskim systemie ochrony zdrowia. Powinniśmy jednak pamiętać, że jeśli już do takiej inicjatywy dochodzi, trzeba maksymalnie wykorzystać jej potencjał.

Zapraszając tak liczne grono uczestników, musimy jak najefektywniej wykorzystać ich wiedzę. Każdy punkt debaty powinien mieć ściśle określone cele, które wskażą konkretne możliwe ścieżki działania i zostaną później "przekute" w określone programy. To, na czym nam wszystkim powinno zależeć, to odejście od dyskusji w formie sporu na rzecz wypracowania wspólnej, nawet krótkiej listy rozwiązań osiągalnych w implementacji, osadzonych w konkretnych, priorytetowych obszarach ochrony zdrowia.

Jeżeli mówimy, że mamy problem np. z czasem oczekiwania na świadczenia, to zaproponujmy, jakie konkretnie mechanizmy systemowo-organizacyjne zastosować, a przede wszystkim wdróżmy programy pilotażowe. Krótkie, w formie nawet startupów, a nie rozłożone na miesiące czy lata. Oceńmy, jak działają i dobre schematy poszerzajmy na całe placówki, regiony etc.

Konkludując - to, co jest bardzo widoczne w polskich debatach, to tendencja, nawet wśród grona najwyższej klasy ekspertów, do generowania sporów. Tymczasem już w punkcie wyjścia tego typu debat powinniśmy mówić o tym, co łączy. A łączyć mogą zarówno cele, jak i wyzwania.

***

Maciej Sokołowski, dyrektor Wojewódzkiego Zespołu Specjalistycznej Opieki Zdrowotnej Centrum Medyczne "Dobrzyńska" we Wrocławiu, wiceprezes zarządu Oddziału Dolnośląskiego Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej

Powstanie mądry dokument, ale czy coś zmieni?
Na pewno widzę bardzo dobrą wolę całego zespołu prowadzącego debatę. Mamy informacje o pracach trwających w podstolikach, pokazuje się nam jakieś elementy tych prac i to już jest więcej, niż spodziewałem się w pierwszym momencie. A wydawało mi się, że będzie to kolejne spotkanie na zasadzie zyskania na czasie i trochę "gorzkich żali" czy skanalizowania niepokojów środowiska.

Z drugiej strony cały czas boję się, że jednak efektów nie będzie. Oczywiście powstanie jakiś dobry, mądry dokument kierunkowy i… na tym prawdopodobnie się skończy. Tego typu debaty odbywają się w Polsce dokładnie co 5 lat. W 2003 r. był okrągły stół, w 2008 biały szczyt, w 2013 odbył się cykl ogólnopolskich konferencji zorganizowanych pod patronatem MZ, a teraz mamy rok 2018 i kolejną tego typu debatę.

Jeżeli z poprzednich debat, gdzie też obradowały zespoły i tworzono rozwiązania, jednak nie ma efektu, to trudno wierzyć, że kolejny dokument coś zmieni. Stąd postulat czegoś w rodzaju konstytucji dla zdrowia, ale przyjętej przez parlament.

***

Maria Kurcz, dyrektor SP ZOZ Przychodni Miejskiej w Józefowie

Słuchajmy także głosów oddolnych
Brakuje mi podsumowania, że wszyscy jesteśmy razem i wszyscy chcemy uzdrowić ochronę zdrowia. W debacie mówi się o wszystkim, ale osobiście spodziewałam się konkretnych ustaleń. Pilnego działania, a nie samych dyskusji wymaga chociażby kwestia kolejek do świadczeń. Pamiętajmy, że nie każdy pacjent może czekać. Są pewne rozwiązania i mam nadzieję, że organizatorzy nas (dyrektorów szpitali - red.) wysłuchają. Widziałabym tę debatę tak, że słucha się też głosów "od dołu" - m.in. tych osób, które pracują z pacjentami bezpośrednio.

***

Dr Christoph Sowada, specjalista w dz. ekonomiki zdrowia i finansów publicznych, Collegium Medicum UJ, dyrektor Instytutu Zdrowia Publicznego

Jeszcze brakuje konkretnych wniosków
Mam wrażenie, że trochę panel się "rozjechał". Za dużo było odmiany słowa pacjent przez wszystkie przypadki. W języku polskim pacjent oznacza człowieka, który jest już w systemie i ma problemy zdrowotne. Tymczasem nam chodzi o to, żeby ludzie nie stawali się pacjentami. W Polsce mamy system pacjentocentryczny - zdrowy człowiek w nim znika, a dopiero gdy zachoruje i stanie się pacjentem, zaczynamy się nim zajmować.

Po tej pierwszej konferencji trudno też mi powiedzieć, jakie są konkretne wnioski do wdrożenia. Rzecz kolejna: jeśli się pojawią, czy będą możliwe do wdrożenia? Jako urodzony optymista powiem: mam nadzieję. Ale jako ekonomista i realista trochę się obawiam, że może być ciężko. Debata jest natomiast absolutnie potrzebna. Chociażby po to, żeby nawzajem się zrozumieć. Często przecież mówimy to samo, ale innym językiem - i się kompletnie nie rozumiemy.

***

Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali

Bez fajerwerków
To dopiero początek debat - o szczegółowych problemach będziemy zapewne mówić w innych miastach. Na pierwszej konferencji niewątpliwe cenne były przykłady z Danii - systemu, w którym wydaje się prawie najwięcej publicznych pieniędzy na ochronę zdrowia na świecie. Duńczycy wydają na obywatela 5 razy więcej niż my, a budżety ich szpitali są ośmiokrotni wyższe od naszych.

Duński system, jest takim, w którym bardzo jasno jest określona odpowiedzialność poszczególnych władz za konkretne elementy ochrony zdrowia. Tam szpitalami zajmują się regiony, natomiast profilaktyką i opieką długoterminową - gminy. Zadaniem rządu centralnego jest raczej strategia i polityka zdrowotna. Co z tego wynika dla dyrektorów szpitali? Być może należałoby uporządkować strukturę właścicielką, bo przecież w jednym dużym polskim mieście możemy mieć aż siedmiu różnych właścicieli szpitali. Z tego też wynika fragmentaryzacja systemu i niepewność funkcji dyrektora danej placówki.

Konkretnych, namacalnych korzyści dla dyrektorów szpitali na tym etapie debaty jednak nie należało się spodziewać. Czy pojawią się później? Podejrzewam, że może nie być wielkich fajerwerków. Cieszę się natomiast, że w dyskusji wszystkie środowiska, w tym dyrektorzy szpitali, są reprezentowane.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum