Zakazy palenia: za kilka lat znów trzeba nad nimi popracować...

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 05 marca 2010 16:31

Sejm przyjął tzw. ustawę antynikotynową. W ocenie Marka Balickiego, posła z sejmowej komisji zdrowia, byłego ministra zdrowia, próba wprowadzenia zbyt daleko idących restrykcji tam, gdzie nie jest to uzasadnione, spowodowała jednocześnie "poluzowanie" prawa w miejscach, w których akurat nie powinno do tego dojść.

Ustawa rozszerza m. in. obszary, gdzie obowiązuje całkowity zakaz palenia (środki transportu publicznego, szpitale i ośrodki zdrowia, zakłady pracy, przystanki komunikacji publicznej, publiczne miejsca przeznaczone do wypoczynku i zabawy dzieci (np. na plażach), ale jednocześnie wprowadza możliwość tworzenia palarni w miejscach, gdzie ich do tej pory nie było, np. w szpitalach i ośrodkach zdrowia, w szkołach podstawowych i gimnazjach.

W lokalach gastronomicznych i rozrywkowych nadal mogą powstawać palarnie. W mniejszych (poniżej 100 m kw.), sam właściciel będzie decydował, czy ma być to lokal dla palących czy niepalących.

Niepokojąca osobliwość

– Jest to ustawa osobliwa. Jeden z pierwszych artykułów poszerza przestrzeń, gdzie będzie obowiązywał zakaz palenia, ale następny mówi, że decyzja o paleniu w lokalu gastronomicznym należy do jego właściciela. On sam może określić warunki, co można, a czego nie – komentuje Bolesław Piecha (PiS), przewodniczący sejmowej komisji zdrowia.

Jego zdaniem, niepokojące jest natomiast, że nowe regulacje wprowadzają możliwość tworzenia palarni w szpitalach i szkołach.

– Te zmiany są bardzo niekorzystne – ocenia Piecha, przypominając, że Komisja Europejska pracuje nad przepisami, które jeszcze bardziej rozszerzają strefy wolne od dymu, a europejskie zakazy palenia nie mają tak uznaniowego charakteru, jak w polskiej ustawie.

Możliwość palenia na terenie szpitali negatywnie ocenia również poseł Balicki.

– Z jednej strony zakazy, np. ograniczenia palenia poza budynkami, na wolnej przestrzeni, są zbyt daleko posunięte. Z drugiej nastąpiło zbyt daleko idące zliberalizowanie przepisów,  umożliwiających palenie w miejscach publicznych, głównie w szpitalach.

Cel był wspólny, ale...

– Pierwotnie ustawa miała bardzo prosty cel: zwiększenie stref wolnych od tytoniu i lepszą ochronę niepalących przed biernym paleniem. Jednocześnie była propozycja, by tam, gdzie jest zakaz palenia, powstawały palarnie spełniające bardzo restrykcyjne wymagania techniczne – mówi posłanka PO, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz.

Jak zauważa, posłowie mieli wspólny cel, ale różne pomysły na jego osiągnięcie. W pracach nad ustawą starły się dwie grupy: radykałów, opowiadajacych się za wprowadzeniem jeszcze większych restrykcji oraz zwolenników drogi ewolucyjnej i wprowadzania stopniowych zmian, dających szansę na egzekwowanie prawa.

– Początkowa dyskusja skoncentrowala się wokół palarni. Projekt, który powrócił z podkomisji, okazał się legislacyjnym potworkiem, pełnym absurdalnych rozwiązań. Wprowadzono bardziej restrykcyjne zakazy palenia, ale wyrzucono przepisy o możliwości budowania palarni – wyjaśnia Kozłowska-Rajewicz.

Posłanka zgłosiła poprawki do przepisów, które były w kolizji z innymi ustawami, np. o zakazie produkcji i dystrybucji e-papierosów, zabawek, słodyczy, sprzedaży papaierosów przez internet.

– Przepisy miały wady prawne. Po drugie, próbowano np. zakazać sprzedaży gumy do żucia w kształcie papierosa czy „niepedagogicznych“ zabawek przypominających papierosy, jednocześnie nie zakazując obrotu prawdziwymi papierosami. Posługując się taką logiką, należałoby zakazać sprzedaży innych „niepedagogicznych“ zabawek, np. czołgów lub karabinów – argumentuje Kozłowska-Rajewicz.

Dopisywanie kolejnych poprawek do poprawek dało efekt w postaci niespójnej, złej jakościowo pod względem legislacyjnym ustawy, nad którą redakcyjnie i prawnie będzie musiał popracować Senat.

Społeczna akceptacja dla zmian

Dlaczego umożliwiono właścicielom lokali podjęcie decyzji o paleniu? PO wyjaśnia filozofię tego podejścia niemożnością ograniczenia swobody działalności gospodarczej. O tym, kto ma być klientem: osoba paląca, czy też nie, powinien decydować sam właściciel.

Zdaniem posłanki Kozłowskiej-Rajewicz, zakaz palenia powinno się wprowadzać w sposób racjonalny i ewolucyjny, a nie tworzyć ustawy, które nie będą przestrzegane.

 – Nie ma powodu wprowadzania restrykcji dla palaczy, którzy „zejdą do podziemia“ lub będą buntować się przeciwko przepisom i je ostentacyjnie ignorować. Każdy radykalny pomysł wymaga, by ludzie do niego dojrzeli. Liczba palaczy i tak będzie spadać. Rozwija się moda na niepalenie i to ona, obok profilaktyki, estetyki i edukacji, bardziej zaważy na zerwaniu z nałogiem, niż zakazy – przewiduje posłanka PO.

Jej zdaniem, przyjęta ustawa ma szansę na realizację: za dwa lata ponownie można nad nią popracować i wprowadzić dalsze ograniczenia, ale przy większym poparciu społecznym.

Taki kompromisowy model zmian przyjęto np. we Francji. Przed kilku laty, kiedy właściciele lokali gastronomicznych dzielili je po prostu na pomieszczenia dla palących i niepalących, w przytulnym lokalu w Strasburgu, na prośbę o stolik dla niepalących, właściciel przyniósł i położył na stole przechodnią kartkę z informacją, że jest to właśnie takie miejsce. Kolację mogłam albo spożyć pośród dymu papierosów albo zmienić lokal. Daliśmy zarobić innemu restauratorowi.

Od 2008 roku we Francji obowiązuje całkowity zakaz palenia w lokalach zamkniętych. Zamiast ostrych reakcji, jakie wywołałoby to jeszcze kilka lat temu, zakaz jest dobrze oceniany przez coraz wiekszą liczbę Francuzów.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum