"Wyleczcie albo dobijcie!". Jest mocny apel lekarzy do rządu PiS

Autor: oprac. KG • Źródło: OZZL09 września 2021 10:41

Skoro odrzucenie senackich poprawek do ustawy o płacach minimalnych w podmiotach leczniczych było ''czynnikiem spustowym'' protestu, to przyjęcie ich powinno być pierwszym krokiem na drodze do jego zakończenia - wskazują rządowi lekarze z OZZL.

Mocny apel tuż przed protestem medyków 11 września. Foto: PAP/ Tomasz Gzell
    • Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy opublikował w czwartek (9 września) oświadczenie w sprawie ''protestu 11 września - motywów, postulatów, przesłania'' 
    • Podpisany pod oświadczeniem Krzysztof Bukiel, szef OZZL wskazuje, że czynnikiem, który bezpośrednio wywołał decyzję o proteście było odrzucenie przez posłów koalicji rządzącej, senackiej poprawki do rządowej ustawy zmieniającej ustawę o płacach minimalnych w podmiotach leczniczych
    • Bukiel podkreśla, że poprawki zawierały one wyższe - niż w projekcie rządowym - „współczynniki pracy”, określające wysokość płac minimalnych dla poszczególnych zawodów, ale niższe niż postulaty poszczególnych związków

Krzysztof Bukiel w stanowisku OZZL z 9 września przypomina, że poprawki Senatu były w większości uzgodnione ze związkami zawodowymi pracowników medycznych. Zawierały one wyższe - niż w projekcie rządowym - ''współczynniki pracy'', określające wysokość płac minimalnych dla poszczególnych zawodów.

''Były jednak dużo niższe niż ostateczne postulaty poszczególnych związków, co stanowiło wyraz dobrej woli tych związków i ich otwarcie na dialog z Ministrem Zdrowia w sprawie dalszych, stopniowych zmian w tym zakresie. Odrzucenie tego ''gestu dobrej woli'' strony społecznej przez Ministra Zdrowia było wielkim zawodem dla pracowników ochrony zdrowia i zostało odebrane jako wypowiedzenie im wojny. Przekonywały o tym także inne działania ministra, jak np. głoszenie, że projekt rządowy został uzgodniony z większością związków zawodowych pracowników medycznych (a nie z dwiema centralami związkowymi, które nie są reprezentatywne dla medyków), przedstawianie kłamliwych danych o wysokości płac minimalnych lekarzy przez zaliczenie do nich wynagrodzenia za dodatkową pracę na dyżurach itp.'' - wylicza w stanowisku szef zarządu krajowego OZZL. 

Niskie wynagrodzenia w ochronie zdrowia przekładają się na dobro pacjentów

Niskie płace pracowników medycznych nie są - wbrew pozorom - problemem wyłącznie tych pracowników, dotyczą również pacjentów - wskazuje OZZL. Złe warunki pracy i płacy decydują bowiem o odpływie kadr medycznych z publicznej ochrony zdrowia. 

''Część medyków przechodzi do pracy w sektorze prywatnym, część rezygnuje z zawodu, inni - emigrują. Minister zdrowia, zamiast rozwiązać ten problem na drodze dialogu z zainteresowanymi, podejmuje działania o charakterze wręcz prowokacyjnym, jak np. sprowadzanie pracowników z krajów spoza UE, bez weryfikacji ich wiedzy medycznej i znajomości języka polskiego albo zastępowanie jednych zawodów przez inne np. ratowników medycznych przez strażaków, pielęgniarki przez opiekunów medycznych itp. Działania te nie zasłonią jednak prostego faktu, że bez lekarzy (pielęgniarek, ratowników, diagnostów, techników medycznych, fizjoterapeutów, farmaceutów itp.) nie ma leczenia'' - czytamy w stanowisku związków lekarzy.

100 tysięcy tzw. „nadmiarowych zgonów” to ofiary niewydolnej ochrony zdrowia

Bukiel wskazuje, że każdego dnia dowiadujemy się o kolejnych oddziałach lub szpitalach zamkniętych z powodu braku medyków (zwłaszcza lekarzy).

- Publiczna ochrona zdrowia kurczy się z dnia na dzień, a dostęp przeciętnych Polaków do refundowanych świadczeń zdrowotnych staje się coraz trudniejszy. Tragicznym tego potwierdzeniem jest liczba niemal 100 tysięcy tzw. „nadmiarowych zgonów” w roku ubiegłym i podobna liczba zapowiadająca się w roku bieżącym. Nie są to ofiary Covid -19, ale niewydolnej ochrony zdrowia, która - gdy tylko pojawiła się potrzeba nieco większego wysiłku - kompletnie się załamała - pisze Krzysztof Bukiel. 

Ratować publiczną ochronę zdrowia czy ją dobić? Jeśli dobić - dajcie znać pacjentom

Protest 11 września jest skierowany właśnie przeciwko dalszemu, podstępnemu ograniczaniu publicznej ochrony zdrowia.

Rząd musi zdecydować: czy chce dalej utrzymywać publiczne lecznictwo w Polsce i podjąć natychmiastowe radykalne działania ratunkowe, czy chce je dobić - wówczas powinien to oficjalnie ogłosić, aby obywatele mogli się zabezpieczyć na wypadek choroby. Wielu z nich nie będzie jednak w stanie tego zrobić - podnosi OZZL.

Wskazuje, że aby naprawić publiczną ochronę zdrowia trzeba podjąć wiele działań, ale żadne z nich nie będzie miało sensu i nie będzie wiarygodne, gdy pozostawi się złe warunki pracy i płacy medyków, które zniechęcą ich do podejmowania pracy w publicznym lecznictwie.

Pierwszym krokiem rządu powinno być przyjęcie senackich poprawek

Wobec powyższego, w ocenie OZZL, pierwszym krokiem, który powinien podjąć Rząd RP w tej sprawie, jego ''gestem dobrej woli'' i sprawdzianem wiarygodności deklaracji o chęci dialogu ze środowiskiem medycznym powinno być natychmiastowe przyjęcie wspomnianych na wstępie senackich poprawek do ustawy o płacach minimalnych w podmiotach leczniczych - w zakresie tzw. współczynników pracy dla poszczególnych zawodów (z uzgodnieniem szczegółów ze związkami zawodowymi tych zawodów). 

- Skoro odrzucenie poprawek Senatu było „czynnikiem spustowym” protestu, to przyjęcie ich powinno być pierwszym krokiem na drodze do jego zakończenia. Po tym geście powinien nastąpić prawdziwy konstruktywny dialog Rządu z pracownikami ochrony zdrowia dotyczący też innych spraw, jak: ograniczenie biurokracji, poprawa wyceny refundowanych świadczeń zdrowotnych, walka z łamaniem przepisów o czasie pracy itp.' - uważa Krzysztof Bukiel.

Podkreśla: - Jednak bez tego pierwszego gestu – wszystko inne będzie tylko obietnicami ''gruszek na wierzbie''. 

 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum