Wybory parlamentarne: oby pomysły polityków wyszły nam na zdrowie

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 26 sierpnia 2015 05:21

Plany dotyczące wysokości składki zdrowotnej, przyszłości NFZ oraz organizacji i finansowania leczenia szpitalnego. Sprawdzamy, co mają do powiedzenia w tych kwestiach dwie partie najwyżej notowane w przedwyborczych sondażach - PiS i PO.

Wybory parlamentarne: oby pomysły polityków wyszły nam na zdrowie
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

• Składka zdrowotna

PO na razie nie mówi podwyżce. KRUS też ani drgnie
Składka na ubezpieczenie zdrowotne to obecnie 9 proc. podstawy wymiaru (płacy brutto). Jeszcze na początku ubiegłego roku politycy Platformy Obywatelskiej nie wykluczali, że ta zostanie podniesiona.

Wiceminister zdrowia Sławomir Neumann (PO) tłumaczył w rozmowie z RMF FM, że kluczowa jest analiza jak podniesienie składki wpłynie na rynek pracy. Pod uwagę brana była też wersja podniesienia składki dla przedsiębiorców, którzy płacą ją od 3/4 przeciętnego wynagrodzenia.

- Nie chcemy doprowadzić do tego, że zdusimy gospodarkę, która zaczyna się rozwijać coraz lepiej. Bo rozwijająca się gospodarka daje nam większe wpływy do NFZ - powiedział Neumann w jednym z wywiadów.

Ostatecznie rząd nie zdecydował się zwiększenie składki płaconej od wynagrodzeń. Pozostała więc na 9-procentowym poziomie. Od tego czasu politycy PO w zasadzie nie wypowiadają się w składkowej materii. Być może więcej więcej dowiemy się podczas wrześniowej konwencji Platformy.

Przy okazji warto przypomnieć, że jesienią ub.r. Rada Ministrów zdecydowała o pozostawieniu w 2015 i 2016 roku dotychczasowej składki zdrowotnej dla rolników. Za rolników, którzy mają gospodarstwo mniejsze niż 6 hektarów przeliczeniowych, składkę zapłaci - tak jak wcześniej - budżet państwa (czyli KRUS).

PiS: zamiast składki na ubezpieczenie - część budżetu
Przed konwencja programową Prawa i Sprawiedliwości i Zjednoczonej Prawicy (Katowice, 3-5 lipca 2015 r.) nieoficjalnie mówiło się, że ta partia opowie się za podniesieniem składki zdrowotnej z 9 nawet do 11 proc. Media spekulowały, że podwyżka zostałaby rozłożona na cztery lata.

Te doniesienia zupełnie się nie sprawdziły. Podczas lipcowej konwencji liderzy PiS zapowiedzieli, że w przypadku wyborczego zwycięstwa wprowadzony zostanie - zgodny z konstytucją - równy dostęp do opieki zdrowotnej wszystkich obywateli bez względu na to, czy są ubezpieczeni, czy nie.

- Podatki płaci każdy, nawet bezrobotny, kiedy np. kupuje wodę mineralną - mówił podczas konwencji europoseł PiS Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia. - System trzeba scentralizować, a z budżetu państwa co roku wydzielać odpowiednie środki na finansowanie ochrony zdrowia - dodał.

Piecha zaznaczył, że mamy w Polsce odpowiednie narzędzia do właściwego określania wysokości zdrowotnej części budżetu: - Wiemy jak chorują Polacy, w jakim wieku, jaka jest epidemiologia, ile kosztują leki itd. - argumentował.

Tak więc w koncepcji PiS, zamiast z obowiązkowych składek, leczenie ma być finansowane z budżetu państwa. Dzieleniem publicznych pieniędzy (w trybie konkursowym) na ochronę zdrowia zajmą się w regionach odpowiednie służby wojewody. - Jakie to będą służby? To określi odpowiednia ustawa - stwierdził polityk PiS.

"Trzeba skończyć z zrzucaniem odpowiedzialności za finansowanie opieki zdrowotnej w Polsce na niedemokratyczną, karykaturalnie zbiurokratyzowaną strukturę działającą de facto poz budżetem państwa, jaką jest NFZ" - czytamy w materiałach programowych PiS.

***

• Narodowy Fundusz Zdrowia

PO: trzeba zdecentralizować
Stanowisko Platformy Obywatelskiej co do przyszłości Narodowego Funduszu Zdrowia ewoluowało w ostatnich latach. Jeszcze w 2010 PO planowała wprowadzanie - zamiast NFZ w obecnej postaci - od 6 do 8 silnych, konkurujących ze sobą regionalnych funduszy kontraktujących usługi medyczne. Uzupełnieniem systemu finansowania lecznictwa byłyby dodatkowe, dobrowolne - w tym komercyjne - ubezpieczenia zdrowotne.

Z tego modelu Platforma jednak się wycofała, by na przełomie lat 2012 i 2013 lansować koncepcję likwidacji Centrali Funduszu i przekazania kontraktowania świadczeń zdrowotnych 16 oddziałom wojewódzkim NFZ. Miał też powstać nowy centralny urząd, który pełniłby funkcję nadzorczo-kontrolną nad oddziałami Funduszu, wyceniał procedury medyczne oraz oceniał jakość udzielanych świadczeń.

Również i ten pomysł Platforma porzuciła, aczkolwiek nie do końca. Od 1 stycznia 2015 r. tzw. wyceną punktową świadczeń nie zajmuje się już nie NFZ, ale Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Ostatnio politycy Platformy unikają jednoznacznych deklaracji dotyczących przyszłości NFZ, choć przyznają, że jego decentralizacja to dobry kierunek.

PiS: Fundusz musi odejść
Podczas konwencji programowej PiS w lipcu, zarówno kandydatka tej partii na premiera Beata Szydło, jak i europoseł PiS Bolesław Piecha podkreślali, że Narodowy Fundusz Zdrowia trzeba zlikwidować.

W ostatnich dniach ten Beata Szydło powtarzała w trakcie kolejnych publicznych wystąpień, m.in. 20 sierpnia podczas spotkania z dziennikarzami w Lublinie.

Co zamiast Funduszu? Bolesław Piecha przedstawił na lipcowej konwencji wspomnianą już koncepcję PiS dotyczącą zasad finansowania publicznej ochrony zdrowia z budżetu państwa. Wskazał, że ustalony w ustawie budżetowej poziom finansowania świadczeń opieki zdrowotnej będzie podzielony na dwie części.

Pierwsza część przekazana ma być do dyspozycji wojewodów (na zaspokojenie potrzeb zdrowotnych w danym regionie); druga część trafi do dyspozycji ministra zdrowia - na zadania mające charakter ogólnopolski, przede wszystkim na finansowanie najbardziej kosztowych świadczeń wysokospecjalistycznych.

Z tych resortowych środków finansowane byłoby także m.in. wyższe szkolnictwo medyczne oraz tzw. fundusz wyrównawczy, który zapewniłby możliwość „elastycznego i płynnego finansowania sytuacji nadzwyczajnych. Tak więc minister zdrowia i wojewodowie byliby odpowiedzialni za jakość opieki zdrowotnej, a Sejm za kontrolę i celowość ponoszonych wydatków” - czytamy w materiałach przygotowanych na konwencję PiS”.


***

• Szpitale

PO: przekształcajmy i dobrze zarządzajmy
Platforma Obywatelska konsekwentnie przekonuje, że jednym z koniecznych rozwiązań usprawniających funkcjonowanie publicznych szpitali jest ich przekształcanie - z samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej w spółki prawa handlowego.

Zmiana formy prawnej placówek miała korzystnie wpłynąć na ich wynik finansowy. Niestety, nie wszędzie tak się stało, a trend ku przekształceniom ostro wyhamował.

W 2011 r. w życie weszła ustawa o działalności leczniczej. Cel: zachęcić organy założycielskie szpitali do wdrażania przekształceń publicznych lecznic w spółki. Na etapie tworzenia założeń do tej ustawy zakładano, że przekształconych zostanie ok. 500 SPZOZ-ów. Jednak w okresie obowiązywania jej przepisów przekształcono dotąd tylko 58 szpitali.

W większości przypadków jedynymi lub większościowymi udziałowcami tych spółek pozostają samorządy terytorialne. Wbrew obawom PiS, że te przekształcenia są jedynie wstępem do „dzikiej prywatyzacji”, na palcach jednej ręki można policzyć przypadki zbycie udziałów utworzonych po 2011 r. szpitalnych spółek prywatnym inwestorom. Ci zresztą na razie niezbyt ochoczo wchodzą w ten segment szpitalnego rynku.

Problemem dla potencjalnych inwestorów pozostaje struktura łóżek i oddziałów szpitalnych - często dublujących się i nie zawsze dostosowanych do realnych potrzeb oraz brak dojrzałego rynku komercyjnych ubezpieczeń zdrowotnych.

PiS: wróćmy do pomysłu sieci szpitali
Prawo i Sprawiedliwość zdecydowanie opowiada się przeciwko dalszej komercjalizacji szpitali (przekształcaniu SPZOZ-ów w spółki), a tym bardziej - prywatyzacji. Zdaniem posła PiS Tomasza Latosa, szefa sejmowej komisji zdrowia, konieczne jest właściwe koordynowanie polityki inwestycyjnej i kadrowej w polskich szpitalach.

- Decyzje te przełożą się na powstanie sieci szpitali, które zapewnią odpowiednią dostępność do wszystkich świadczeń zdrowotnych z uwzględnieniem lokalnej specyfiki, epidemiologii i geografii - uważa Latos.

Podczas konwencji programowej PiS poseł przypomniał, że projekt ustawy o sieci szpitali był już kiedyś gotowy. - Niestety, Platforma Obywatelska wyrzuciła go do kosza - mówił Tomasz Latos.

Politycy PiS nie ukrywają, że jeśli wygrają jesienne wybory, będą chcieli powrócić do projektu ustawy o sieci szpitali, który prawie 10 lat temu został przygotowany resorcie zdrowia kierowanym wówczas przez prof. Zbigniewa Religę.

Ustawa ma m.in. określić zasady i kryteria kwalifikowania szpitali do ich regionalnych sieci. Placówki, które się w nich znajdą będą mogły liczyć na publiczne finansowanie. „Podstawą dla tych działań będą jednostki publiczne służby zdrowia, a niepubliczne będą stanowiły uzupełnienie systemu” - czytamy w materiałach programowych PiS.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNERZY SERWISU
    partner serwisu
    partner serwisu

    Najnowsze