Wojewódzki konsultant w dz. ginekologii zrezygnował ze stanowiska: nie życzę sobie ocen politycznych

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 15 maja 2020 17:21

Dr Grzegorz Świercz, świętokrzyski konsultant wojewódzki ds. spraw endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, zrezygnował ze stanowiska. - Nie życzę sobie, żeby ktoś oceniał moje kwalifikacje medyczne poprzez moje poglądy polityczne i byłą przynależność do partii - powiedział PAP.

Dr Grzegorz Świercz, świętokrzyski konsultant wojewódzki ds. spraw endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości odebrał dwa dni temu. Fot. archowum (zdj. ilustracyjne)

Dr Świercz oficjalną nominację na wojewódzkiego konsultanta do spraw endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości odebrał dwa dni temu, ale tę funkcję pełnił faktycznie od 1 kwietnia tego roku. W piątek w rozmowie z PAP potwierdził, że rezygnuje ze stanowiska.

- 36 lat uprawiam zawód lekarza. W polityce regionalnej funkcjonuję od kilkunastu lat, cztery lata byłem zawodowym politykiem, ale rozgraniczam te dwie dziedziny. Polityka to jest jedna sprawa, a medycyna to jest absolutnie rzecz, która wymaga kwalifikacji merytorycznych. Ja takowe posiadam - podkreślił Świercz.

Dodał, że "został zatwierdzony przez konsultanta krajowego ds. endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, Izbę Lekarską i Ministerstwo Zdrowia".

- Otrzymałem nominację w sprawach merytorycznych i sobie nie życzę, żeby ktoś oceniał moje kwalifikacje medyczne poprzez moje poglądy polityczne, byłą przynależność do partii. To jest absolutnie nieuprawnione wtrącanie się w nie swoje sprawy. Zaznaczył, że "nie zamierza dawać się manipulować i wmanewrować w jakieś wewnętrzne rozgrywki".

- To nie jest mi do niczego potrzebne. Mam swój wiek i swoje osiągnięcia życiowe. Nie muszę się opowiadać po jakiś stronach czy dawać się wykorzystywać. To nie w moim stylu - zapewnił były już konsultant wojewódzki.

Świercz dodał, że kilka dni temu w obiegu pojawił się SMS "przypisywany członkowi polskiego parlamentu".

- On negatywnie mnie oceniał, ale nie w kontekście moich kwalifikacji. Potem słyszałem wypowiedź pewnego senatora w rozgłośni radiowej. Tam też ocenia się mnie na podstawie moich poglądów. W tej materii precz ode mnie, ja sobie tego nie życzę. Poczułem się głęboko dotknięty i obrażony - nie ukrywał lekarz. Dodał, że "nie musi być konsultantem wojewódzkim".

- Nie będę wchodził w takie dyskusje. Możemy się kłócić o politykę, ja mogę być wybrany, niewybrany, możemy sobie różnie głosować. Pracowałem przez wiele lat na swoje nazwisko i pozycję zawodową. To nie może mieć nic wspólnego z moimi poglądami i przeszłością polityczną. Ktoś wyciąga, że byłem w Platformie. Owszem byłem, ale mnie z niej wyrzucili - powiedział, śmiejąc się Świercz, który nie ukrywał, że jego oponenci wywodzą się z kręgów działaczy Prawa i Sprawiedliwości.

- Senator na pewno, bo jego wypowiedź czytałem, i była podpisana jego imieniem i nazwiskiem. Natomiast ten SMS nie był podpisany, ale według moich informatorów wyszedł z tamtego kręgu - zaznaczył Świercz. 

PAP - Janusz Majewski

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum