Wojciech Szaraniec po rozmowach medyków z wiceministrem zdrowia: liczyliśmy na więcej

Autor: IB • Źródło: Rynek Zdrowia21 września 2021 18:20

Liczyliśmy na więcej, na konkretną propozycję ze strony Ministerstwa Zdrowia. Dostaliśmy zapewnienie o kolejnych spotkaniach - mówi Wojciech Szaraniec.

Fot. Rynek Zdrowia
  • Liczyliśmy na więcej - tak ocenił wtorkowe spotkanie z wiceministrem Piotrem Bromberem przewodniczący Porozumienia Rezydentów
  • Czekamy też na wycenę naszych reform, która miała zostać przeprowadzona przez resort zdrowia. Propozycje przesłaliśmy ponad półtora tygodnia temu - zaznaczył
  • Chcemy tak zreformować system, aby więcej pracowników z sektora prywatnego przeszło do publicznego. Trzeba to zrobić poprawiając warunki pracy i płacy - wskazywał
  • Skoro premier chwali się, że jest 80 mld zł nadwyżki budżetowej, przynajmniej część z tego powinna pójść na ochronę zdrowia, np. na asystentów lekarzy - dodał

Tak ocenił wtorkowe spotkanie z wiceministrem Piotrem Bromberem przewodniczący Porozumienia Rezydentów.

"Co z wyceną naszych reform? Nadal czekamy"

- Czekamy też na wycenę naszych reform, która miała zostać przeprowadzona przez resort zdrowia. Propozycje przesłaliśmy ponad półtora tygodnia temu, ale nie pojawiły się żadne kontrpropozycje - zaznaczył Szaraniec we wtorek wieczorem na antenie Polsatnews.

- Pojawiają się pytania, czy nie przesadziliśmy z żądaniami. Ministerstwo oszacowało je na 100 mld zł i zrobiło to w ciągu kilku godzin. Poprosiliśmy o wskazanie, w jaki sposób otrzymali tę kwotę, ale nadal nie znamy szczegółów. Sądzimy, że ta suma została podana "z kosmosu", bo nasi ekonomiści ciągle liczą i jeszcze nie skończyli swoich szacunków. Ale czekamy na odpowiedź MZ - podkreślił.

"Takie kwoty zarobków to manipulacja faktami"

- Co do zarobków medyków i sum, które podawał premier w swoim piątkowym podkaście, mogę pokazać paski wypłat swoich kolegów lekarzy, pielęgniarek, czy ratowników medycznych. Ze strony premiera mówimy o manipulacji faktami, bo lekarz rezydent, czyli ja, ma 23 zł "na rękę" za godzinę pracy, jeśli chodzi natomiast o pielęgniarki, czy ratowników medycznych, sumy za godzinę zaczynają się od 18 zł. To są realne zarobki w ochronie zdrowia - ocenił.

- Poza tym, jeżeli premier podaje określone kwoty, byłoby dobrze, żeby powiedział, ile godzin trzeba na nie pracować. Bo my, medycy, pracujemy 300, 400, 500 godzin miesięcznie, jesteśmy wykończeni, a pacjenci nie są dobrze zaopiekowani. Proszę sobie wyobrazić sytuację, że po 36. godzinach ciągłego dyżuru chirurg dalej musi operować. Przecież to niebezpieczeństwo dla pacjenta, ale także dla medyka. Tak nie można pracować - wskazywał Wojciech Szaraniec.

"Proszę sobie przypomnieć 39-letniego anestezjologa z Wałbrzycha"

- Tak, są przypadki, że w ochronie zdrowia pracuje się 500 godzin miesięcznie, tj. dzień w dzień po 16 godzin. To jest sytuacja bez precedensu na skalę światową. Proszę sobie przypomnieć 39-letniego anestezjologa z Wałbrzycha, który musiał co drugi dzień brać dyżur, bo na oddziale nie miał kto pracować. Umarł z przepracowania - dodał.

- Takim patologiom mówimy "nie". Chcemy tak zreformować system, aby więcej pracowników z sektora prywatnego przeszło do publicznego. Trzeba to zrobić poprawiając warunki pracy i płacy. Ale do tej pory kolejne ekipy rządzące tylko pudrowały problem, żadna nie pochyliła się nad nim na serio - zauważył.

- Nie wierzę już w żadne zapewnienia, bo trzy lata temu, po proteście rezydentów, lekarze mieli się już nie zajmować papierologią, a pacjent dalej najczęściej widzi lekarza przy komputerze. Skoro premier chwali się, że jest 80 mld zł nadwyżki budżetowej, przynajmniej część z tego powinna pójść na ochronę zdrowia, np. na asystentów lekarzy, co częściowo pomogłoby rozwiązać ten problem - podkreślił.

Czytaj też: Zakończyło się spotkanie medyków z wiceministrem Bromberem. Ptok. To było dla nas techniczne spotkanie

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum