Wiceprezes NRL: w czasie epidemii należy wykorzystać potencjał dentobusów

www.infodent24.pl Autor: PTWP - Infodent24.pl • Źródło: Infodent24.pl/Rynek Zdrowia   • 07 kwietnia 2020 21:24

Dla osób z COVID-19 opieka stomatologiczna w nagłych przypadkach, np. bólu zęba, będzie wykonywana w dentobusach. Mobilne gabinety dentystyczne mają stacjonować przy szpitalach jednoimiennych, ale w razie potrzeby będą mogły dojechać bezpośrednio do pacjentów. Zapytaliśmy jak to rozwiązanie ocenia Andrzej Cisło, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Andrzej Cisło, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej; FOT. PTWP

- To kierunek, który postulowaliśmy. Zasadne jest, aby w czasie epidemii wykorzystać potencjał dentobusów. Pojazdy można stosunkowo łatwo poddać dezynfekcji, tak jak czyni się to w przypadku karetek pogotowia. Są inne plusy tego rozwiązania, gdyż mobilne gabinety dentystyczne mogłyby nie tylko stacjonować przy szpitalach jednoimiennych, ale także - w razie potrzeby - dotrzeć do pacjenta przebywającego w leczeniu domowym (taka jest koncepcja NFZ - przyp. red.) - mówi Andrzej Cisło, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej i przewodniczący Komisji Stomatologicznej NRL.

I dodaje: - Oczywiście należy opracować ścisłe procedury, zapewniające bezpieczne przejście do pojazdu pacjenta zakażonego lub wejście ekipy medycznej z przenośnym unitem do mieszkania. Grupa pacjentów będących w kwarantannie  - co wynika z informacji NFZ, miałaby jednak trafiać do wydzielonych, należycie zabezpieczonych gabinetów stomatologicznych.

- Komunikat NFZ nie wyjaśnia tylko jak miałyby one do tych gabinetów dotrzeć, gdyż osoby w kwarantannie nie mogą opuszczać mieszkania. Zarządzenie prezesa NFZ przewidziało odrębne finansowanie świadczeń dla tych dwóch grup pacjentów - mówi Andrzej Cisło.

Wskazuje, że pozostaje sprawa pacjentów zdrowych i nieobjętych żadnym nadzorem: samorząd lekarski zwraca po raz kolejny uwagę na fakt, że realizacja świadczeń gwarantowanych w ramach pomocy doraźnej jest zdecydowanie źle wyceniona. Stawki oferowane w ramach kontraktów nie wystarczały na pokrycie wydatków w czasach stabilizacji epidemicznej, teraz koszt bezpiecznego świadczenia usług stomatologicznych poszybował w górę.

- Prawdopodobnie kolejną specyfiką stomatologii jest rażąco niska wycena świadczeń pilnych (związana z tym, że rozliczana nie jest wizyta, a konkretne świadczenie - nisko wycenione w przypadku świadczeń doraźnych). Niezależnie ile potrwa stan epidemii, prostym ruchem można podnieść wartość tych świadczeń, która dziś nie pokrywa nawet kosztu środków ochrony indywidualnej - mówi wiceprezes NRL.

Portal infoDENT24.pl zapytał także o ocenę sytuacji, kiedy to OW NFZ publikują długie listy świadczeniodawców, do których mogą się udać pacjenci - o ile szukają pomocy stomatologicznej. Listy te, aktualizowane codziennie lub co kilka dni, zawierają po kilkaset pozycji. Tymczasem większość podanych telefonów do gabinetów dentystycznych milczy.

- Taką sytuację trzeba wyjaśnić. Być może urzędnicy nie mają aktualnej wiedzy, które gabinety funkcjonują, a które nie. Być może problem jest po stronie świadczeniodawców, którzy nie informują płatnika o zawieszeniu działalności - odpowiada Andrzej Cisło.

Podkreśla, że Komisja Stomatologiczna NRL informowała o warunkach złożenia oświadczenia o braku możliwości udzielania świadczeń, które należałoby wysłać do NFZ. Fundusz musi dać jasny komunikat, że skorzystanie przez świadczeniodawcy z takiej opcji nie będzie skutkowało późniejszymi problemami we współpracy.

- Na stronach Oddziałów NFZ aktualizowane są listy pracujących gabinetów i są one dość długie. Trzeba ufać, że każdy, kto z powodu niemożności udzielania świadczeń zawiesił przyjęcia - zgłosił to. Nie chcę dopuszczać myśli, że fakt niezgłoszenia zawieszenia może wynikać z obaw placówek stomatologicznych przed konsekwencjami, które mogłyby pojawić się w dalszej współpracy z NFZ - podsumowuje Andrzej Cisło.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum