W Warszawie protestowali niepełnosprawni i ich opiekunowie

Autor: RMF FM, PAP/Rynek Zdrowia • • 23 maja 2019 17:18

"Niepełnosprawni - pełnoprawni", "Każdy zasługuje na życie", "Weźcie nasz zasiłek i naszą niepełnosprawność", "Żądamy godnego życia" - pod takimi hasłami przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie w samo południe 22 maja rozpoczął się protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów.

W Warszawie protestowali niepełnosprawni i ich opiekunowie
Fot. archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Manifestujący zgromadzili się koło południa przed Pałacem Prezydenckim. Następnie protestujący przeszli przed Kancelarię Premiera, skąd udali się przed budynek Parlamentu.

Jak mówiły reporterowi RMF FM osoby niepełnosprawne, które w samo południe pojawiły się przed Pałacem Prezydenckim - rok po proteście w Sejmie, w życiu osób niepełnosprawnych nic się nie zmieniło. Nie ma szybkiej rehabilitacji, nie ma darmowych artykułów medycznych: cewników, strzykawek, pieluch. Nie ma asystentów medycznych. - Trzeba nadal walczyć, protestować. To jest smutne, ale tak trzeba - mówił Mariuszowi Piekarskiemu Kuba Hartwich, który rok temu protestował na sejmowej podłodze. Jak dodaje - gdyby tylko była taka możliwość, wróciłby na sejmowy korytarz.

O rządowej propozycji 500+ dla osób niepełnosprawnych mówił: - Czekamy na ustawę i szczegóły, bo nieraz nas oszukano.

Niepełnosprawni i ich opiekunowie chcą wiedzieć m.in., czy 500+ dla niepełnosprawnych będzie opodatkowane i wliczone do dochody, bo jeśli tak, to może się okazać, że stracą inne świadczenia.

Niepełnosprawni i ich opiekunowie mówią też, że rządowa propozycja pojawiła się tylko ze względu na zbliżające się wybory. Wiele osób biorących udział w manifestacji ma na sobie nalepki przedstawiające marchewkę wiszącą nad wózkiem inwalidzkim. Jeśli są wybory, to my jesteśmy kartą przetargową - mówi jedna z protestujących. Jeżeli przez rok tych pieniędzy nie było, jeżeli były pieniądze na zupełnie inne cele... o nas przypomniano sobie niecały tydzień przed wyborami - dodała inna uczestniczka manifestacji.

Więcej: rmf24.pl

Liderka ubiegłorocznego protestu osób niepełnosprawnych w Sejmie Iwona Hartwich przypomniała, że jednym z ich postulatów, był tzw. "dodatek na życie do renty socjalnej w kwocie 500 zł". - Pan premier Mateusz Morawiecki twierdził, że przyznanie tej drobnej kwoty spowoduje, że państwo polskie zbankrutuje. To był koszt 1 mld 680 mln rocznie. A tymczasem okazuje się, że na politykę społeczną rząd PiS przeznaczył 80 mld zł. Jesteśmy oburzeni tym, że 4 dni przed naszym protestem, a 7 dni przed wyborami, przypomniało się panu o potrzebach niepełnosprawnych - mówiła Hartwich.

Jak dodała, zapowiedź przez premiera dodatku w wysokości 500 zł dla dorosłych osób niepełnosprawnych jest nieprecyzyjna. - Naszym zdaniem kwota 500 zł powinna być dodana do renty socjalnej natychmiast. W podsumowaniu kwoty renty socjalnej wynosiłaby wówczas 1435 zł i byłaby corocznie waloryzowana - wskazała Hartwich.

Zaznaczyła, że liczy na szybkie przedstawienie przez szefa rządu projektu zapowiadanego przez niego dodatku dla osób niepełnosprawnych.

- Premier Morawiecki w czasie niedawnej konwencji PiS w Krakowie, kiedy ogłosił zapowiedź przyznania 500 zł dodatku określił niepełnosprawność jako straszne nieszczęście, nie zgadzamy się z tym. Mnie jako matki dziecka niepełnosprawnego, to nie niepełnosprawność jest nieszczęściem, ale sposób w jaki władza traktuje te osoby, jak je dyskryminuje - podkreśliła inna z protestujących Aneta Rzepka.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum