JJ/Rynek Zdrowia | 26-11-2020 19:55

W Sejmowej Komisji Zdrowia ostra dyskusja nad projektem ustawy dotyczącej kadr medycznych w pandemii

Posiedzenie Sejmowej Komisji Zdrowia w czwartek (26 listopada), w trakcie którego procedowano pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu zapewnienia w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii kadr medycznych, miało burzliwy przebieg. Zaczęło się od dwóch wniosków formalnych: odłożenia procedowania ustawy o tydzień i całkowitego jej odrzucenia.

Posiedzenie Sejmowej Komisji Zdrowia w czwartek (26 listopada). Fot. Sejm RP/Twitter

Wiceprzewodniczący Komisji Rajmund Miller (KO) wnioskował o odrzucenie ustawy. - Ustawa jest napisana niechlujnie i co gorsza, według Biura Analiz Sejmowych, jest ona niezgodna z prawem europejskim. Moim zdaniem, powinniśmy odrzucić tę ustawę do czasu uwzględnienia uwag - mówił poseł Miller.

Poseł Jan Szopiński (Lewica) złożył natomiast wniosek o odłożenie obrad Komisji o tydzień, uzasadniając swoją propozycję także opinią prawną Biura Analiz Sejmowych na temat projektu ustawy. Zaproponował, aby w nowym terminie jej czytania MZ zajęło pisemne stanowisko w zakresie uwag, które zostały zgłoszone w ostatnich dniach, m.in. Naczelnej Rady Lekarskiej, Naczelnej Rady Aptekarskiej, przedstawicieli różnych związków zawodowych pracowników medycznych.

- Panie ministrze - mówił poseł Miller do ministra Sławomira Gadomskiego - proszę na poważnie rozważyć opinię przedstawicieli medycznych samorządów zawodowych. To, co chcecie państwo zrobić w tej ustawie - poluzować kryteria przyjmowania do pracy osób spoza UE bez przestrzegania weryfikacji ich kwalifikacji i znajomości języka polskiego - w zgodnej opinii wszystkich samorządów stwarza realne zagrożenie dla zdrowia i życia wszystkich pacjentów.

Jak stwierdził Miller, proponowane przepisy będą umożliwiać zatrudnienie ludzi, którzy nie będą mieli pojęcia o medycynie, mogą się zgłosić z fałszywymi dokumentami, co może stanowić bezpośrednie zagrożenie dla życia polskich pacjentów. - Tak daleko idące zapisy ustawy nie mają żadnych podstaw, tym bardziej, że premier Morawiecki do dzisiaj nie opublikował ustawy, w której zostały określone zasady przyjmowania do pracy w służbie zdrowia osób spoza UE. To jest niepoważne traktowanie zarówno pacjentów, jak i środowisk zawodów medycznych - podkreślał poseł Miller.

Jak z kolei przekonywał Paweł Rychlik, poseł sprawozdawca (PiS) przedłożony projekt ustawy ma na celu zmodyfikowanie przepisów w ochronie zdrowia służących w walce z epidemią COVID-19. - Odnosząc się do wniosków chcę przypomnieć, że jesteśmy w czasie epidemii i przekładanie prac czy odrzucenie tego projektu jest nie na miejscu i nie służy zdrowiu i życiu Polaków - mówił.

Konieczne rozwiązania
Zdaniem wiceministra Gadomskiego ustawa zawiera wiele elementów wykraczających poza, w odbiorze wielu posłów kontrowersyjny, model angażowania lekarzy spoza UE do pracy. - Zawiera także rozwiązania ''covidowe'' związane z funkcjonowaniem ratownictwa medycznego, m.in. funkcjonowania klauzuli opt-out, działania dyspozytorni, dotyczy ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w służbie zdrowia. To są punkty, które w naszej opinii są dużą wartością szczególnie w dobie pandemii - mówił Gadomski.

Prof. Wojciech Maksymowicz przekonywał, że wyobrażenie urzędników przygotowujących projekt ustawy, o tym, że sytuacja kadrowa jest dramatyczna, nie jest rzeczywiste. Jest czas, aby tę ustawę odpowiednio przygotować zgodnie z zaleceniami Komisji Analiz Sejmowych.

Jak mówił Tomasz Latos (PiS), przewodniczący Komisji, projekt ustawy zawiera szereg rozwiązań kontrowersyjnych i te, które są niezwykle ważne, również wynegocjowane w komisji trójstronnej. - Proszę mieć na uwadze, że wielu pracowników oczekuje rozwiązań objętych ustawą. W ustawie są także rozwiązania przyjęte ''z dość znaczną przesadą'' na sytuację wyjątkowego rozwoju pandemii, gdy wszyscy pracownicy medyczni będą koncentrowali się na kwestiach związanych z epidemią - podkreślał Latos.

W opinii Biura Legislacyjnego wniosek o odrzucenie projektu jest możliwy dopiero po przeprowadzeniu pierwszego czytania. Dlatego Komisja głosowała na tym etapie wniosek posła Szopińskiego o przełożenie o tydzień procedowania ustawy. W obecności 37 członków Komisji przeciwko wnioskowi głosowało 20 posłów, za przyjęciem - 17.

Wiele wątpliwości
Poseł Rychlik rozpoczynając dyskusję nad projektem ustawy podkreślał, że ma ona na celu wzmocnienie kadrowe zawodów medycznych w czasie epidemii, wzmocnienie finansowania opieki zdrowotnej ze środków publicznych, zmiany w funkcjonowaniu Państwowego Systemu Ratownictwa Medycznego.

Jak przekonywał wiceminister Gadomski, ogromna część rozwiązań zawartych w ustawie opracowana została we współpracy z resortem zdrowia i wyraził nadzieję, że w trakcie procedowania ustawy zostaną rozwiane wszelki wątpliwości, które budzą niektóre jej zapisy.

W czasie dyskusji posłanka Marcelina Zawisza (Lewica) zwróciła uwagę na zapis w ustawie o dyżurowaniu na SOR za podstawową stawkę wynagrodzenia godzinowego, wyłączający przepisy Kodeksu Pracy.

- To jest głęboko krzywdzące dla pracowników ochrony zdrowia. To jest obraźliwe o oburzające, tym bardziej, że ustawa o dodatkach nie została opublikowana i pracownicy ochrony zdrowia, którzy walczą o nasze życie i zdrowie, którzy umierają, nie dostają należytych pieniędzy. Teraz jeszcze chcecie kierować ich na SOR-y za podstawową stawkę bez wynagrodzenia za nadgodziny - mówiła posłanka Zawisza.

Zwróciła też uwagę na zapisy projektu ustawy o zbieraniu danych o COVID. - Za chwilę będziemy mieli rocznicę wybuchu epidemii w Wuhan, a Polska wciąż nie ma wiarygodnego systemu śledzenia danych z pandemii.

Wielkie obciążenie dla pracodawców
Jak podkreślał prof. Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, pracodawcy są co do zasady za wzmocnieniem zasobów szpitali. Zwracał jednak uwagę na różne elementy zapisów projektu ustawy, m.in. na obciążenia podmiotów leczniczych bez wskazania na sposoby ich finansowania oraz kwestię oceny kompetencji profesjonalistów medycznych. Jego zdaniem to powinno leżeć w zakresie samorządowych.

- Zapisy w proponowanej ustawie stanowią wielkie obciążenie, które muszą na siebie wziąć dyrektorzy szpitali, chociażby w kwestii organizacji nadzoru nad osobami, które będą słabo znały język polski i będą musiały pracować pod nadzorem - mówił prof. Fedorowski, zwracając uwagę także na możliwość całkowitego odejścia od warunków zalegalizowania dyplomu obcokrajowca przez samorząd zawodowy, które będzie leżało w kompetencji ministra zdrowia.

Reprezentujący Naczelną Izbę Lekarską Michał Bulsa przekonywał, że proponowane zapisy ustawy nie są bezpieczne dla polskiego pacjenta. - Każdy medyk w Polsce jest za tym, aby pacjent był objęty należytą opieką, ale najważniejsza jest jej jakość. Od niej zależy, czy pacjent będzie żył. To zależy od tego, ile lekarz wie i jakie ma kwalifikacje. Nie może być zgody samorządu lekarskiego na to, że w procedowanych przepisach nie będzie de facto żadnej weryfikacji osób, które nas będą leczyły - mówił Bulsa.

Dodał: - Idziemy w ilość, a nie w jakość. Przepisy regulujące dopuszczenie lekarza będzie określał minister zdrowia. Nie wiemy, jakie one będą. Nie będzie nawet brana pod uwagę opinia konsultanta krajowego czy wojewódzkiego, czy określona osoba po przeszkoleniu medycznym będzie mogła przeprowadzać świadczenia medyczne. Zadecyduje o tym dowolność urzędnicza i uważam to za totalnie nieodpowiedzialne i niemożliwe do zaakceptowania.

Opt-out dla ratowników zgodnie z ustaleniami
Odpowiadając na pytania posłów wiceminister Gadomski przekonywał, że część przepisów zawartych w ustawie była konsultowana z szerokimi środowiskami medycznymi. Argumentował, że kwestia kierowania do pracy na SOR-ach i kwestia opt-out była dyskutowana w ostatnich miesiącach, a odejście od wymogów kodeksowych jest odzwierciedleniem porozumienia ministra zdrowia ze stronami pracodawców ratownictwa medycznego i związkiem Solidarność, który brał udział w tych rozmowach.

- Nie nakazujemy nikomu zatrudniać lekarzy z zagranicy. Ustawa daje tylko taką możliwość, a decyzje będą w rękach dyrektorów podmiotów medycznych i to oni będą decydować, czy potrzebują personelu medycznego, czy chcą go wykorzystać, czy są w stanie zorganizować nad nim nadzór - podkreślał wiceminister Gadomski

Jak wskazywał Jan Giessek, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa w Ministerstwie Zdrowia, 9 października 2019 r. w porozumieniu ministra zdrowia z przedstawicielami Komitetu Protestacyjnego Ratowników Medycznych i ''Solidarności'' w ostatnim punkcie zostało zwarte wprowadzenie formuły opt-out do końca tego roku. Pierwsza wersja projektu takich zapisów nie znalazła uznania w oczach strony społecznej.

Dyrektor Giessek wskazał, że proponowane dzisiaj przepisy są optymalne dla pracowników systemu ratownictwa, zespołów ratowniczych i SOR, dając jednocześnie im możliwość negocjacji dodatku za nadgodziny: - Chcę podkreślić, że to nie jest mus. Te przypisy dają taką możliwość, to pracownik podczas rozmów z pracodawcą ma określone warunki klauzuli opt-out.

Małgorzata Zadrożna, dyrektor Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych powiedziała, że od zagranicznych medyków będą wymagane legalizacja i apostille dyplomów.

- Zostawiliśmy sobie wentyl bezpieczeństwa. Jeśli nabierzemy podejrzeń odnośnie dokumentów, zawsze możemy się zwrócić do konsulatu RP na terenie państwa danej osoby lub na terenie państwa, gdzie taki dokument był wydany, aby potwierdzono autentyczność takiego dokumentu. Z tego uprawnienia na pewno będziemy korzystać, jeśli taka będzie potrzeba - mówiła dyrektor Zadrożna.

Po zakończeniu pierwszego czytania i dyskusji nad projektem ustawy przeprowadzone zostało głosowanie o odrzucenie projektu w całości. Za odrzuceniem projektu głosowało 17 członków komisji, 18 było za kontynuowaniem jej procedowania.

Praca nad projektem ustawy trwa.