W Polsce płatnik kupuje przede wszystkim świadczenia, a nie efekt zdrowotny

Autor: WOK/Rynek Zdrowia • • 14 grudnia 2018 14:13

- W naszym systemie ochrony zdrowia, polityce społecznej oraz gospodarczej nie uwzględnia się szerszej kategorii kosztów społecznych związanych z różnymi schorzeniami. To bardzo ważna kategoria, obejmująca nie tylko sam dobrostan zdrowotny, ale też jakość życia, utratę aktywności rodzinnej, zawodowej, problemy komunikacyjne czy utrudniony - wskutek choroby - dostęp do wielu dóbr - mówi Szymon Chrostowski, przewodniczący Grupy Sterującej projektu All.Can Polska.

W Polsce płatnik kupuje przede wszystkim świadczenia, a nie efekt zdrowotny
Szymon Chrostowski, przewodniczący Grupy Sterującej projektu All.Can Polska; FOT. PTWP

Rynek Zdrowia: - Dlaczego koszty pośrednie dotyczące różnych chorób są tak ważne w dyskusji o efektywności całego systemu opieki zdrowotnej?
Szymon Chrostowski: - Analizując koszty związane z poszczególnymi chorobami, nie możemy odnosić ich tylko do wydatków obejmujących wdrożenie i stosowanie technologii medycznych czy innowacyjnych leków, ale także należy uwzględniać straty z powodu utraty produktywności chorujących osób, w tym wynikające ze zjawisk absenteizmu i prezenteizmu - czyli tzw. koszty pośrednie.

Przykładem, który to obrazuje jest analiza kosztów leczenia raka piersi w Polsce. Okazało się, że koszty bezpośrednie, będące po stronie NFZ - obejmujące diagnostykę i leczenie - sięgają ponad 3,29 mld zł. Natomiast koszty pośrednie były kilkuktotnie wyższe i wyniosły 20,82 mld zł (Raport „Ocena strat ekonomicznych i kosztów leczenia nowotworów piersi, szyjki macicy i jajnika w Polsce” pod redakcją prof. Eweliny Nojszewskiej; Instytut Innowacyjna Gospodarka, Warszawa 2016 - przyp. red.).

Problem tkwi jednak w tym, że NFZ nie widzi oraz nie analizuje kosztów wspomnianego prezenteizmu i absenteizmu. Wskazane w raporcie prawie 21 mld zł to koszty ponoszone przede wszystkim przez obecne Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, a także ZUS, KRUS oraz PFRON. To między innymi ogromne wydatki związane ze zwolnieniami lekarskimi, zasiłkami chorobowymi, wcześniejszymi rentami, niepełnosprawnością.

- Taki całościowy sposób analizowania kosztów pośrednich związanych z chorobami wymaga podejścia międzyresortowego - są to nie tylko kwestie dotyczące polityki zdrowotnej i społecznej, ale także gospodarczej.
- Dlatego tą problematyką chcemy mocniej zainteresować zarówno resort rodziny, jak i Ministerstwo Finansów. Zdrowie nie jest resortowe. Jednak mimo deklaracji premiera Mateusza Morawieckiego i przedstawicieli kilku ministerstw podczas ostatniego Forum Ekonomicznego w Krynicy, że wydatki na zdrowie są traktowane przez rząd jako inwestycja rozwojowa, a nie wyłącznie koszt, na razie nie widzimy międzyresortowej dyskusji właśnie o kosztach pośrednich w ochronie zdrowia.

Tymczasem właśnie takie, wychodzące poza „silosy” poszczególnych ministerstw, postrzeganie finansów w opiece zdrowotnej jest niezbędne dla podniesienia efektywności wydatkowanych środków, a co najważniejsze - poprawy stanu zdrowia obywateli. Dobrze więc, że została już nawiązana współpraca między NFZ a ZUS w zakresie wymiany informacji o charakterze rejestrowym, ale ważne jest, aby w proces monitorowana kosztów pośrednich chorób włączyły się także inne instytucje.

Odnoszę wrażenie, że w naszym systemie ochrony zdrowia, polityce społecznej oraz gospodarczej nie uwzględnia się szerszej kategorii kosztów społecznych związanych z różnymi schorzeniami. To bardzo ważna kategoria, obejmująca nie tylko sam dobrostan zdrowotny, ale też jakość życia, utratę czasu wolnego, aktywności rodzinnej, zawodowej, problemy komunikacyjne czy utrudniony - wskutek choroby - dostęp do wielu dóbr.

- Czy zatem, a jeśli tak, to w jakim zakresie, te wszystkie koszty pośrednie - społeczne oraz gospodarcze, związane m.in. z utratą produktywności - powinny być brane pod uwagę w kształtowaniu polityki zdrowotnej państwa?
- Analizę dotyczącą właśnie zagadnień związanych ze znaczeniem kosztów pośrednich w ochronie zdrowia omawiali europarlamentarzyści, eksperci Komisji Europejskiej, a także Europejskiej Federacji Przemysłu i Stowarzyszeń Farmaceutycznych (EFPIA) - w tym z zakresu ekonomii i farmakoekonomii - podczas spotkania 4 grudnia br. w Brukseli, w którym miałem przyjemność uczestniczyć. Można zaobserwować wyraźną tendencję, zgodnie z którą firmy farmaceutyczne chcą sprzedawać farmakoterapie skuteczne, podnoszące jakość i wyniki leczenia.

Wracając do polskich warunków - w naszym kraju nadal przede wszystkim kupuje się świadczenia, a nie efekt zdrowotny. Krótko mówiąc - aby istotnie podnieść efektywność opieki zdrowotnej, a tym samym znacznie ograniczyć ogromne obecnie koszty pośrednie, ale też bezpośrednie - musimy w Polsce zacząć kupować zdrowie, a nie same świadczenia.

Nie biorąc pod uwagę kosztów pośrednich, politycy nie będą w stanie realnie wdrożyć systemu, w którym wydatki na ochronę zdrowia naprawdę będą traktowane jak inwestycja w rozwój społeczny i gospodarczy, a nie jedynie kosztowne obciążenie budżetu państwa. Decydenci w Polsce powinni wreszcie zacząć liczyć wymierne, utracone korzyści - także finansowe - wynikające z faktu, że nie wdraża się skutecznej opieki na wczesnym etapie, tak aby pacjent został mógł pracować i być samodzielny jak najdłużej - płacić podatki i nabywać produkty.

Nie uciekniemy od uwzględniania kosztów pośrednich z kilku powodów: epidemiologicznych, coraz szybciej starzejącego się społeczeństwa oraz rosnących kosztów technologii medycznych. Społeczeństwa muszą więc jak najdłużej żyć w zdrowiu, aby sprostać tym wszystkim wyzwaniom. Stąd w Unii Europejskiej coraz częściej mówi się o konieczności prowadzenia zrównoważonej i odpowiedzialnej polityki zdrowotnej. Oczywiście także polski rząd ogłosił Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, czyli tzw. plan Morawieckiego. Musimy jednaj przejść od słusznych deklaracji i haseł pisanych z dużej litery do realnie podejmowanych działań.

W ramach projektu All.Can Polska pod przewodnictwem Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych powstaje obecnie raport dotyczący zarządzania procesowego w ochronie zdrowia - optymalizacji ścieżki pacjenta, który przedstawimy w styczniu 2019 roku. Pokazujemy w tej analizie, gdzie „uciekają” pieniądze z systemu opieki zdrowotnej - na przykład za sprawą niepotrzebnych, nieefektywnych lub dublowanych badań diagnostycznych, zbędnych i bezzasadnie przedłużanych hospitalizacji, nieskutecznych metod leczenia itp.

- Od wielu lat jest pan zaangażowany w działania mające na celu poprawę sytuacji polskich pacjentów z chorobami nowotworowymi. Dlaczego, w Pana opinii, analizy poprzedzające podejmowanie decyzji o finansowaniu terapii onkologicznych ze środków publicznych powinny uwzględniać także koszty pośrednie?
- W tym kontekście należy zwrócić uwagę, że dzięki postępom medycyny, wiele chorób nowotworowych stało się w ostatnich latach chorobami przewlekłymi, co z kolei predestynuje je do brania pod uwagę aspektów ekonomicznych - w tym kosztów pośrednich. Na przykład pacjenci z rakiem prostaty mogą być leczeni lub poddawani tzw. aktywnej obserwacji nawet przez 10 lat, podejmując w tym czasie normalną aktywność zawodową.

W kilku innych nowotworach, m.in. dzięki nowoczesnej radioterapii, immunoterapii czy terapiom celowanym, specjaliści są w stanie leczyć pacjentów w sposób precyzyjny i spersonalizowany, co pozwala wydłużać życie o lata, a nie miesiące. Tak więc inwestowanie w skuteczne metody leczenia ma także wymiar ekonomiczny, gdyż osoby z nowotworami mogą, a wręcz powinny pracować.

Szczycimy się - i słusznie - znakomitym poziomem polskiej kardiologii interwencyjnej, ale okazuje się, że mamy duży problem z profilaktyką chorób sercowo-naczyniowych. Z drugiej strony nadal, mimo funkcjonującego od ponad roku programu KOS-Zawał, śmiertelność odległa pacjentów po zawale serca jest w Polsce wysoka. Przykładem uwzględniania pewnych elementów kosztów pośrednich przez płatnika jest premiowanie w programie KOS-Zawał powrotu pacjenta do aktywności zawodowej.

- Wróćmy do onkologii. Co się powinno się zmienić w sposobie oceny terapii nowotworów Polsce, aby chorzy mieli do nich lepszy dostęp?
- Już obecnie część podmiotów farmaceutycznych składa w Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji dokumenty uwzględniające korzyści - w postaci ograniczenia kosztów pośrednich chorób - wynikających z refundowania poszczególnych terapii. Problem tkwi w tym, że AOTMiT nie musi brać pod uwagę analiz w zakresie kosztów pośrednich. Ponadto ani Agencja, ani Ministerstwo Zdrowia nie wymagają od wnioskodawców dokumentacji obejmującej takie koszty. Zależy to wyłącznie od dobrej woli firm farmaceutycznych.

Oczywiście do ewentualnego wprowadzenia obligatoryjności składania analiz w zakresie kosztów pośrednich należy podchodzić z ostrożnością. Takich kosztów nie powinno się brać pod uwagę na przykład w terapiach chorób rzadkich czy stosowanych u pacjentów w podeszłym wieku. Należałoby więc stworzyć katalog jednostek chorobowych, w których koszty pośrednie mogą lub powinny być uwzględniane m.in. przy wydawaniu decyzji refundacyjnych.

- AOTMiT wskazuje jednak, że aby możliwe było uwzględnianie wpływu kosztów pośrednich na decyzje refundacyjne, konieczne jest wypracowanie optymalnego modelu szacowania takich kosztów. Wymaga to wspólnych prac wielu środowisk, w które Agencja także chce się zaangażować. To chyba dobry kierunek?
- W ramach projektu All.Can zaprosiłem ekspertów do rozmów nad tworzeniem metodologii obliczania kosztów pośrednich. Okazuje się jednak, że reprezentują oni różne podejścia do tego zagadnienia. Na razie ustaliliśmy, że trzeba uzgodnić konsensus w tej materii i przedstawić AOTMiT-owi model liczenia kosztów pośrednich wybranych chorób. Prace nad propozycją takiego rozwiązania już trwają.

Jesteśmy więc na etapie wypracowywania narzędzia, czyli algorytmu umożliwiającego analizowanie i branie pod uwagę kosztów pośrednich przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Bardzo ważne jest, aby taka metodologia miała umocowanie legislacyjne w postaci odpowiednich przepisów i została zaimplementowana jako jeden z elementów oceniania przez AOTMiT efektywności ekonomicznej i klinicznej terapii.

- Przewodniczy pan Polskiej Grupie Sterującej All.Can - inicjatywy mającej na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej oraz decydentów kształtujących politykę zdrowotną na konieczność poprawy dostępu pacjentów do terapii onkologicznych. Uczestnicy tego projektu wypełniali kwestionariusze dotyczące realnych możliwości korzystania z nowoczesnych, skutecznych metod leczenia. Jak nasz kraj wypada w tej ankiecie?
- Raport z tego międzynarodowego projektu - opracowany przez agencję badawczą w Londynie - zostanie oficjalnie zaprezentowany na początku 2019 roku. Już teraz mogę powiedzieć, że Polska jest przodującym krajem w Europie pod względem liczby respondentów, którzy wzięli udział w tym projekcie. Zdajemy sobie sprawę, że wyniki będą, do pewnego stopnia, efektem subiektywnych opinii pacjentów po leczeniu onkologicznym, którzy wypełniali kwestionariusze.

Jednak raport z tego badania na pewno wskaże obszary, w których - zdaniem pacjentów - można, przy obecnych poziomie finansowania - poprawić efektywność procesu diagnostyczno-terapeutycznego. Z drugiej strony, będzie to także ważna wskazówka dotycząca sposobu alokowana wzrostu publicznych środków na ochronę zdrowia wynikającego z tzw. ustawy 6 procent.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum