W Polsce nadal średnio radzimy sobie z wieloma chorobami cywilizacyjnymi

Autor: WOK/Rynek Zdrowia • • 23 grudnia 2020 06:00

Choroby układu krążenia, nowotwory, COVID-19 to nie wszystkie zdrowotne problemy Polaków i innych nacji. Eksperci coraz głośniej przypominają, że do głównych przyczyn przedwczesnych zgonów należą schorzenia cywilizacyjne, nie tylko dotyczące kardiologii, onkologii czy różnego rodzaju zakażeń.

W Polsce nadal średnio radzimy sobie z wieloma chorobami cywilizacyjnymi
Choroby cywilizacyjne, w tym ckrzyca, wciąż są jednym z głównych problemów zdrowotnych; FOT. Fotolia

- Niezakaźne choroby cywilizacyjne, zwane też chorobami stylu życia czy społecznymi, szerzą się globalnie. Jak ich nazwa wskazuje, są związane z rozwojem cywilizacyjnym. Często prowadzą do niepełnosprawności i odpowiadają za ponad 80 proc. przedwczesnych zgonów - przypomina prof. Tomasz Hryniewiecki, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii w Warszawie.

Wskaźniki nie kłamią - to już skala epidemii
O chorobach cywilizacyjnych wielu ekspertów mówi jako o „epidemii XXI wieku”. Przesada? Wskaźniki zdrowotne dowodzą, że, niestety, takie umowne określenie jest w pełni uzasadnione. Związane jest to również z częstością występowania niektórych czynników ryzyka tych chorób.

- Wystarczy przypomnieć wyniki badania WOBASZ II, z którego wynika, że aż u 61 proc. mieszkańców Polski - kobiet i mężczyzn w wieku 20-74 lat - występuje hipercholesterolemia. Zbyt mała aktywność fizyczna dotyczy 55 proc. naszej populacji, nadciśnienie tętnicze - 43 proc., otyłość - 25 proc., palenie tytoniu - 25 proc., cukrzyca - 10% - informował prof. Hryniewiecki 10 grudnia br. podczas zdalnej konferencji pt. "Priorytety zdrowotne Polaków na 2021 r. Rola Agencji Badań Medycznych w kreowaniu zmian praktyki klinicznej".

W Polsce i wielu innych krajach głównymi schorzeniami cywilizacyjnymi pozostają choroby układu krążenia i nowotwory. Prof. Hryniewiecki zwraca uwagę, że znaczna redukcja umieralności m.in. z powodu zawału serca wśród pacjentów w stosunkowo młodym wieku (osiągnięta głównie dzięki sukcesom kardiologii interwencyjnej) „oznacza przeniesienie problemu do grup starszych, gdzie wzrastają np. wskaźniki niewydolności serca”.

Eksperci przypominają że choroby układu sercowo-naczyniowego stanowią nadal najczęstszą przyczynę zgonów na świecie. Jednak w Polsce, w przeciwieństwie do wielu innych krajów europejskich, są także główną przyczyną zgonów w grupie pacjentów poniżej 65. roku życia.

- Z kolei w przypadku nowotworów nadal w naszym kraju mamy poważne problemy, między innymi wynikające z niewystarczających zmian dotyczących niekorzystnych zachowań zdrowotnych oraz wciąż niezadowalającego poziomu wczesnego wykrywania chorób nowotworowych - zaznacza dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii.

Strategie, programy i problemy do rozwiązania
Według prognoz ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w krajach o wysokim poziomie zamożności, do 2030 roku najważniejsze przyczyny umieralności związane będą właśnie z chorobami cywilizacyjnymi, takimi, jak: choroba niedokrwienna serca (15,8 proc. przyczyn zgonów); choroby naczyń mózgowych (9 proc.); rak płuca (5,1 proc.); cukrzyca (4,8 proc.); przewlekła obturacyjna choroba płuc (4,1 proc.); choroba Alzheimera i inne demencje (3,6 proc.).

Prof. Tomasz Hryniewiecki przypomina, że do poprawienia wciąż niekorzystnych wskaźników dotyczących wykrywania i efektów leczenia wielu chorób nowotworowych w Polsce przyczynić się ma m.in. przyjęta niedawno Narodowa Strategia Onkologiczna.

Podobne zadanie, ale w odniesieniu do chorób układu krążenia, spełnić ma Narodowy Program Zdrowego Serca i Naczyń. W lutym br. odbyło się pierwsze spotkanie nowo powołanego zespołu ds. opracowania założeń i wdrożenia tego programu. Jego koordynatorem będzie Narodowy Instytut Kardiologii.

Zasadnicze cele NPZSiN to redukcja umieralności z powodu chorób układu krążenia, poprawa wskaźników chorobowości i śmiertelności w grupie osób poniżej 65. roku życia oraz poprawa rokowania u chorych z już rozpoznaną chorobą układu sercowo-naczyniowego.

ABM: badana nie tylko w kardiologii i onkologii
Natomiast Agencja Badań Medycznych planuje w trzecim kwartale 2021 roku ogłoszenie konkursu, obejmującego niekomercyjne badania kliniczne właśnie dotyczące chorób cywilizacyjnych.

Co ciekawe, wśród kryteriów premiujących ABM wskazuje na to, by zgłoszone projekty dotyczyły innych problemów zdrowotnych niż onkologia i kardiologia, a wnioskodawcy (na dzień zgłoszenia wniosku) nie byli beneficjentami innych projektów ABM.

- Chcemy, aby do tego konkursu zgłaszano projekty, między innymi z dziedzin, które dotychczas nie korzystały ze środków Agencji Badań Medycznych, a dotyczących bardzo ważnych problemów zdrowotnych. Takim obszarem jest np. diabetologia - informuje Krzysztof Górski, dyrektor Wydziału Finansowania Projektów w Agencji Badań Medycznych.

Wartość konkursu ma wynosić 100 mln zł, a jego kluczowym celem jest zwiększenie dostępności - dla pacjentów i osób zagrożonych chorobami cywilizacyjnymi - innowacyjnych rozwiązań w ochronie zdrowia poprzez finansowanie badań klinicznych nowych produktów leczniczych, wyrobów medycznych, a także znanych już terapii, ale w nowych wskazaniach.

MZ: zielone światło dla nowych beneficjentów
- Pracujemy obecnie nad dokładnymi kryteriami udziału w tym konkursie. Każdy projekt składany do ABM, zgodnie z ustawą, musi być weryfikowany m.in. pod względem: wartości naukowej, wpływu na poprawę zdrowia obywateli, innowacyjności, a także przewidywanych efektów ekonomicznych i możliwości zastosowania danej technologii w polskim systemie opieki zdrowotnej - wymienia dyrektor Krzysztof Górski.

- Dane epidemiologiczne dowodzą, że choroby cywilizacyjne nadal są główną przyczyną zgonów i stanowią obecnie główny problem zdrowotny. Dlatego w konkursie ABM należałoby szczególnie zadbać o to, żeby wyniki realizowanych projektów miały wpływ na realne zapobieganie oraz zwalczanie tych schorzeń - mówiła podczas wspomnianej konferencji ABM wiceminister zdrowia Anna Goławska.

Zwracała uwagę, że w przyszłorocznym konkursie Agencji Badań Medycznych warto zachęcać wnioskodawców do składania projektów dotyczących dziedzin, które dotychczas nie były beneficjentami konkursów organizowanych przez ABM.

W 2020 roku Agencja Badań Medycznych dofinansowała 87 projektów badawczych, przeznaczając na realizację tych przedsięwzięć 1 mld zł. Najwięcej projektów dofinansowanych przez Agencję w 2020 roku dotyczyło kardiologii (17), następnie onkologii (16), pediatrii (9) i hematologii (6).

Trzeba łączyć siły w walce z cukrzycą
Dlaczego wśród tych projektów nie było żadnego, który dotyczyłby diabetologii, w tym leczenia jednej z „epidemii XXI wieku”, jak często mówi się o cukrzycy?

- Powodów jest kilka. Należy do nich stosunkowo niewielka liczba ośrodków diabetologicznych o dużej aktywności naukowej. Ponadto placówki zajmujące się chorymi na cukrzycę są wręcz przytłoczone nadmiarem pracy klinicznej - zarówno szpitalnej, jak i ambulatoryjnej - tłumaczy prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Diabetologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Przypomina, że w Polsce na cukrzycę choruje ponad 3 miliony osób. - Leczonych jest ok. 2,5 mln, ale mamy w kraju tylko ok. 1,1 tys. diabetologów. Większością pacjentów z cukrzycą typu 2 zajmują się lekarze podstawowej opieki zdrowotnej - zaznacza specjalista.

- Niewielki „seksapil” diabetologii wśród studentów medycyny i młodych lekarzy powoduje, że niewielu z nich decyduje się na tę specjalizację. Wynikiem tego nikłego zainteresowania jest wysoka dziś średnia wieku pracowników klinik diabetologicznych - dodaje prof. Czupryniak.

Dlaczego warto podążać diabetologiczną ścieżką badań
W jego opinii równie liczne są powody, dla których ABM powinna finansować projekty badawcze dotyczące diabetologii.

- Takie badania przyniosą ogromną korzyść społeczną, ponieważ na cukrzycę w Polsce choruje ponad 3 miliony osób w każdym wieku. Ponadto mamy łatwy dostęp do badanych, a projekty mogą obejmować wiele płaszczyzn - od genetyki poprzez bardzo zaawansowane technologie i telemedycynę, aż po aspekty zawodowe, psychologiczne, edukację i zdrowie publiczne - wylicza diabetolog.

Wskazuje ponadto na łatwość tworzenia konsorcjów: - Środowisko diabetologiczne jest bardzo skonsolidowane - zaznacza.

- W Polsce brakuje, między innymi badań nad przewlekłymi powikłaniami w cukrzycy - okulistycznymi, kardiologicznymi, neurologicznymi. Bardzo potrzebne są także badania wieloośrodkowe i dotyczące skutecznego rozpoznawania cukrzycy. Pamiętajmy, że w naszym kraju aż ok. 25 proc. chorych nie jest świadomych, że choruje na cukrzycę - podsumowuje prof. Leszek Czupryniak.

Wszystkie wypowiedzi w tekście pochodzą ze zdalnej konferencji pt. "Priorytety zdrowotne Polaków na 2021 r. Rola Agencji Badań Medycznych w kreowaniu zmian praktyki klinicznej" (10 grudnia 2020 r.).

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum