Ustawa o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Ptok: usłyszeliśmy, że jesteśmy kosztochłonni

Autor: KM • Źródło: Rynek Zdrowia25 maja 2022 14:49

- Wnioskujemy nadal, by rozmawiać ze stroną społeczną, przyjmować nasze argumenty, bo mamy wrażenie, że nie jesteśmy wysłuchiwani - mówiła Krystyna Ptok podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia.

Ustawa o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Ptok: usłyszeliśmy, że jesteśmy kosztochłonni
Postęp zmian jest zbyt wolny - twierdzi przewodnicząca OZZPiP Krystyna Ptok. Fot. Adobestock
  • Podczas środowego posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych podkreśliła, że pielęgniarki i położne stanowią największą grupę spośród zawodów medycznych
  • - Nas jest naprawdę za mało w systemie: mamy niechlubne 5 na 1000 mieszkańców przy średniej unijnej 2 razy tyle, 9,4 - wyliczyła. - Jeżeli chodzi o wynagrodzenia, pochłaniamy największą pulę, bo stanowimy tak liczną grupę
  • - Nie mogę powiedzieć, że polityka na rzecz pielęgniarstwa się nie zmienia, ponieważ zostały zapisane nasze najważniejsze dążenia i obszary - dodała Małas

Kwalifikacje przede wszystkim

Zofia Małas przypomniała, że zmiana systemu kształcenia spowodowała, że pielęgniarkom polskim nie uznano z automatu kwalifikacji w skali Unii Europejskiej, więc zmieniony został system kształcenia na system akademicki.

To z kolei w ocenie prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych spowodowało duże rozgoryczenie w dużej grupie pielęgniarek i położnych kształconych w starym systemie, czyli liceów medycznych i szkół pomaturalnych.

Szefowa NRPiP podkreśliła, że osoby wykształcone w tym systemie to największa grupa wynosząca 180 tysięcy.

Zwróciła uwagę na pozytywne strony omawianej ustawy: dostrzeżono wszystkie niesnaski, które są w podmiotach leczniczych i zapomniano o doświadczeniu pielęgniarek i położnych, których doświadczenie zdeprecjonowała poprzednia, jeszcze obowiązująca ustawa, która umieściła je w grupie z opiekunami medycznymi i osobami niewykonującymi specjalistycznych zawodów medycznych.

- Dziękuję za to, że w tym momencie nasze koleżanki z dość dużym doświadczeniem zostały przeniesione do grupy 0,94 - powiedziała Małas. Wyraziła jednak zaniepokojenie nieobjęciem wskaźnikiem 1,0 specjalistów nie-medyków, czyli pracowników działalności podstawowej i przypomniała o złożeniu wniosku o podwyższenie z 0,94 do 1,0.

Małas zauważyła, że "naprawdę poprawiło się, jeżeli chodzi o zainteresowanie studiowaniem pielęgniarstwa i położnictwa".

- Rzeczywiście jeszcze 5 lat temu tylko 75 uczelni posiadało kierunki pielęgniarstwa i położnictwa, w tej chwili te kierunki są już na 120 uczelniach - podkreśliła i dodała, że zwiększyła się liczba wydawanych praw wykonywania zawodu: 5 lat temu było to niespełna 4 tys., z kolei ostatni rekord wyniósł 6 tysięcy.

Jednak szefowa NRPiP zwróciła uwagę na to, że nie wszyscy absolwenci podjęli pracę. Stwierdziła, że Rada zna powody takich decyzji: wielu pracodawców twierdzi, że nie ma pieniędzy na etaty pielęgniarskie. Dodała, że "jest bardzo duże niedoszacowanie" w danych kadr pielęgniarskich w podmiotach leczniczych.

- Młodzież niestety nie chce pracować w takich warunkach, że powinno być 5 na dyżurze, a jest 2, i szuka pracy lżejszej, w niepublicznych podmiotach - zauważyła Małas i podziękowała za przeniesienie doświadczonej kadry wyżej, podkreślając, że warto byłoby umieścić nieco wyżej osoby z działalności podstawowej.

- Wiemy, że to są duże koszty, natomiast byłby to bardzo duży krok, by jeszcze bardziej dostrzec, że są to specjaliści medyczni - podkreśliła. W imieniu grupy zawodowej zwróciła się o uznawanie kwalifikacji w przyznawaniu wypłat.

- Od dawna mówimy, że pielęgniarki wraz ze zmianą systemu kształcenia przeddyplomowego i podyplomowego posiadają o wiele wyższe kompetencje i należałoby je tylko wykorzystać - dodała.

Dramatyczna sytuacja kadrowa w publicznej ochronie zdrowia

Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyna Ptok przypomniała, że poprzednia nowelizacja ustawy wywołała wśród pracowników publicznej ochrony zdrowia powszechne niezadowolenie, które związane było z zaszeregowaniem pracowników do nieodpowiednich grup.

OZZPiP sygnalizował ten problem i od wielu lat prosił o to, by najliczniejszą grupę pielęgniarek z wykształceniem średnim - i ogromnym doświadczeniem - uwzględnić w ustawie, a przez to również wpłynąć na poprawę zainteresowania zawodem pielęgniarki i położnej.

- Sytuacja kadrowa w publicznej ochronie zdrowia jest dramatyczna, dlatego, że tam są dość trudne warunki pracy wynikające ze zbyt niskich obsad personelu pielęgniarskiego, niskich obsad lekarzy. Tym samym, jeśli taką troską się kierujemy o pacjentów, to tych pacjentów nie będziemy mieć w swoich oddziałach szpitalnych, jeśli nie zapewnimy odpowiedniej liczby personelu medycznego - przyznała Ptok i przypomniała, że Komitet Protestacyjno-Strajkowy wnioskował, by ta ustawa została zmieniona.

- Nie byliśmy uczestnikami i sygnatariuszami porozumienia, dlatego że to porozumienie zostało podpisane na kanwie naszego protestu Komitetu Protestacyjno-Strajkowego i chyba miało spowodować, że ten protest zostanie wyciszony, stłumiony - zauważyła. - To była taka polityka: porozumienie zostaje podpisane w listopadzie, od podpisania porozumienia nic się nie dzieje i dostajemy do ręki ustawę w kwietniu, zgłaszamy do tej ustawy liczne poprawki - nasza organizacja związkowa zgłosiła ich ponad 8 - i dostajemy lakonicznie "w ustawie nie uwzględnia się" - zaznaczyła Ptok.

- Czy my opiniujemy ustawy, czy my opiniujemy porozumienia? Zgadzam się, że nastąpiła zmiana i to w dobrym kierunku, przy czym ja bym dzisiaj nie nazwała tego jeszcze sytuacją przełomową, historyczną. Czas pokaże, co zostanie dalej zrobione - dodała. Zaznaczyła też, że środowisko pielęgniarskie i położnicze boli brak wsłuchiwania się w jego głos.

To medyków brakuje w ochronie zdrowia

- Wnioskowaliśmy, żeby podwyższyć współczynnik wynagrodzeń pielęgniarek co najmniej do poziomu takiego, jak został zaproponowany pracownikom niemedycznym. Nasz wniosek dotyczy szerokiej grupy pracowników medycznych: diagnostów laboratoryjnych, fizjoterapeutów, techników elektroradiologii. W toku rozmów usłyszeliśmy, że jesteśmy kosztochłonni - skarżyła się Ptok.

 

Pozostałe 52 proc. przeznaczono "na regulację systemu ratownictwa medycznego i na protest ratowników, na sytuację, w której pracodawcy dostali zwiększenie wyceny świadczeń i mogli podejść do wzrostu wynagrodzeń innych pracowników".

- To medyków brakuje w ochronie zdrowia, to medycy mają najtrudniejsze warunki związane ze środowiskiem pracy, zarówno biologiczne, chemiczne i fizyczne - kontynuowała Ptok. - Starzejemy się jako społeczeństwo, podkreśla to też raport Państwowej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości: w grupie pielęgniarek niedobory kadrowe to 36 proc. i te dane są po prostu nieubłagane. Uważamy, że należy naprawić to, co zostało spowodowane w ubiegłym roku chyba przez niedopatrzenie, gdzie grupa pielęgniarek z ogromnym doświadczeniem została zakwalifikowana do kategorii osób, które nie wykonują wolnego zawodu - zauważyła.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum