Ustawa o jakości. Rejestr zdarzeń niepożądanych będzie obowiązkowy i niejawny

Autor: Wojciech Kuta • Źródło: Rynek Zdrowia02 sierpnia 2021 10:07

Chcę wierzyć, że w Polsce jest możliwe wdrożenie systemu zgłaszania zdarzeń niepożądanych, sprzyjającego budowie społecznego zaufania do zawodów medycznych - mówi dr Tadeusz Urban.

Zdarzenia niepożądane będą obowiąkowo monitorowane i rejestrowane przez NFZ; FOT. Shutterstock
  • Projekt ustawy o jakości w opiece zdrowotnej przewiduje obowiązkowe prowadzenie przez NFZ rejestru zdarzeń niepożądanych
  • Rejestr nie będzie jawny. Projekt zakłada brak sankcji wobec personelu medycznego w związku ze zgłoszeniem zdarzenia niepożądanego
  • Dotychczas bywało tak, że o materiały z takimi zgłoszeniami występowała do szpitala prokuratura, traktując je jako przyznanie się do winy - zaznacza dr Tadeusz Urban
  • Wskazuje, że do większości zdarzeń niepożądanych dochodzi wskutek błędów organizacyjnych, wynikających, np. z niedoborów kadrowych i przepracowania personelu

Jednym z pięciu kluczowych rozwiązań przewidzianych w projekcie ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta jest wdrożenie obowiązkowego rejestru zdarzeń niepożądanych prowadzonego przez NFZ.

Monitorowanie zdarzeń niepożądanych - tak ma wyglądać

W ramach systemu zapewnienia jakości świadczeń i bezpieczeństwa pacjentów, placówki medyczne będą zobowiązane, m.in. do:

  • Monitorowania zdarzeń niepożądanych, w tym: identyfikowania i zgłaszania zdarzeń niepożądanych, ich rejestrowania oraz oceny według skali prawdopodobieństwa i ciężkości, opracowania analizy przyczyn zdarzeń niepożądanych oraz wniosków i zaleceń z tej analizy
  • Wdrażania działań niezbędnych do poprawy jakości i bezpieczeństwa udzielanych świadczeń zdrowotnych na podstawie wyników analiz
  • Opracowywania i wdrożenia rozwiązań ograniczających występowanie analogicznych zdarzeń niepożądanych w przyszłości
  • Przekazywania informacji o zdarzeniach niepożądanych do NFZ

W uzasadnieniu projektu ustawy resort zdrowia opisał główne elementy planowanego systemu monitorowania zdarzeń niepożądanych.

Rejestr zdarzeń niepożądanych prowadzony przez NFZ nie będzie rejestrem jawnym. Założeniem zgłaszania zdarzeń niepożądanych jest ich analiza i wdrażanie działań naprawczych i korygujących, które mają przyczynić się do poprawy jakości opieki, zwłaszcza w aspekcie jej bezpieczeństwa. Zakłada się natomiast, że szpitale w ramach raportów jakości będą publikowały informację o liczbie zdarzeń niepożądanych oraz wdrożonych działaniach korygujących i naprawczych.

Nadzór nad zgłaszaniem zdarzeń niepożądanych będzie miał NFZ. Ponadto, projekt przewiduje wprowadzenie regulacji o braku sankcji wobec personelu medycznego w związku ze zgłoszeniem zdarzenia niepożądanego.

Brak sankcji z tytułu zgłoszenia zdarzenia niepożądanego nie jest tożsamy z brakiem sankcji w przypadku działań na szkodę pacjenta. Zakłada się, że dane osobowe osób zgłaszających zdarzenia niepożądane w powiązaniu z danymi identyfikującymi konkretne zdarzenie niepożądane, a także wszelkie informacje zgromadzone w ramach analizy przyczyn zdarzeń niepożądanych nie będą podlegały udostępnieniu.

MZ uzasadnia: dobrowolność się nie sprawdziła

O ocenie skutków regulacji (OSR) Ministerstwo Zdrowia zwraca uwagę, że dotychczasowa dobrowolność zbierania i analizy zdarzeń niepożądanych (wprowadzonych w 2009 r.) „powoduje, że tylko wybrane szpitale wykorzystują możliwość uczenia się na własnych błędach”.

- Problemem jest zgłaszanie zdarzeń przez lekarzy. Ze względu na brak dostatecznej ochrony prawnej można odnotować tendencje do zgłaszania zdarzeń, które w większości nie stanowiły zagrożenia dla pacjenta oraz w których personel medyczny nie miał bezpośredniego udziału, takich jak upadki pacjentów, czy zdarzenia związane z wadliwym funkcjonowaniem sprzętu medycznego - podaje MZ.

- Prawdopodobnie znaczna część zdarzeń nie jest zgłaszana w obawie przed konsekwencjami prawnymi. Zdarzenia, które skutkowały lub mogły skutkować poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi dla pacjentów, powinny zostać poddane szczegółowej analizie, a wynikające z niej wnioski zostać wdrożone do praktyki klinicznej i organizacji pracy w danej jednostce - tak resort zdrowia argumentuje konieczność wdrożenia nowych rozwiązań.

- Wnioski z prowadzenia systemu akredytacji wskazują na niedostateczne wdrożenie przez szpitale wniosków z prowadzonych analiz zdarzeń niepożądanych. Około 20% szpitali poddawanych ocenie akredytacyjnej nie spełniło standardów związanych z wdrożeniem wniosków z prowadzonych analiz - informuje MZ.

Zgłaszanie zdarzeń niepożądanych nie powinno być częścią śledztwa

Jakie są oczekiwani środowiska medycznego wobec ustawy o ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta? W opinii dr. Tadeusza Urbana, prezesa Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach ważne jest, aby powstał system zgłaszania zdarzeń niepożądanych oraz ich analizy, a także rekompensowania szkód doznanych przez pacjentów. - Taki model nie powinien jednak opierać się na zasadzie czysto ubezpieczeniowej - zaznacza.

- Bardzo ważna jest depenalizacja, czyli odejście od pociągania personelu medycznego od odpowiedzialności karnej za zdarzenia niepożądane. Niestety, dotychczas bywało tak, że o materiały dotyczące zgłoszenia takiego zdarzenia przez kadrę medyczną występowała do szpitala prokuratura, traktując to zgłoszenie jako przyznanie się na papierze do winy. A przecież nie temu te materiały miały i mają służyć - przypominał dr Tadeusz Urban podczas czerwcowego VI Kongresu Wyzwań Zdrowotnych na sesji dotyczącej, m.in. planowanej ustawy o jakości w opiece zdrowotnej.

Dodał: - Równie istotne jest to, by zdarzenie niepożądane zgłaszane, między innymi przez lekarzy, nie stawały się przyczynkiem do przegranego postępowania cywilnego przed sądem.

- Ustawa o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta powinna więc, z jednej strony wdrożyć mechanizm uniemożliwiający takie działania, natomiast z drugiej strony wprowadzić narzędzia realnie pozwalające na zgłaszanie zdarzeń niepożądanych, ich analizę i wyciąganie wniosków w sposób pozytywny, czyli prowadzący do unikania podobnych problemów w przyszłości - tłumaczy dr Urban.

- Być może to utopia, ale chcę wierzyć, że w Polsce jest możliwe stworzenie systemu zgłaszania i analizowania zdarzeń niepożądanych, sprzyjającego budowie społecznego zaufania do wszystkich zawodów medycznych - mówi prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach.

- Jestem przekonany, że do większości zdarzeń niepożądanych dochodzi wskutek tzw. błędów organizacyjnych, wynikających, między innymi z niedoborów kadrowych, a tym samym przepracowania lekarzy czy pielęgniarek - podsumował dr Tadeusz Urban.

Czy tym razem zbudujemy system no-fault?

Czy w systemie no-fault (bez orzekania winy za zdarzenia niepożądane w placówce medycznej), który ma wdrożyć ustawa o jakości w opiece zdrowotnej nie istnieje zagrożenie, że materiały gromadzone w toku postępowań prowadzonych przez rzeczników odpowiedzialności zawodowej, czyli przez sądy lekarskie, będą wykorzystywane do zbierania dowodów w sprawach przed sądami powszechnymi, dotyczących zdarzeń niepożądanych i błędów medycznych?

- Niestety, tak dzieje się już dzisiaj. Między innymi dlatego, że złożenie (np. przez pacjenta lub jego rodzinę - red.) skargi do rzecznika odpowiedzialności zawodowej nic nie kosztuje. Dlatego bardzo często postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej, podobnie jak przed wojewódzkimi komisjami ds. orzekania o zdarzeniach medycznych, stają się swoistym przedsionkiem do późniejszych procesów sądowych, co dotyczy głównie postępowań cywilnych - powiedział Grzegorz Wrona, Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej w Naczelnej Izbie Lekarskiej na VI Kongresie Wyzwań Zdrowotnych.

Podkreślał, że w tworzeniu systemu no-fault ważne jest, aby nadal obowiązywała poufność dotycząca przebiegu i wyniku postępować przed sądami lekarskimi.

- To sąd lekarski decyduje o upublicznieniu lub odmowie publikacji swoich orzeczeń. Szczególnie w sytuacjach, kiedy lekarz współpracuje, na rzecz dobra pacjenta, z organami odpowiedzialności zawodowej, nie występuje społeczny interes, by nadmiernie ujawniać tego rodzaju informacje - zaznacza doktor Grzegorz Wrona.

Zdaniem Bartłomieja Chmielowca, Rzecznika Praw Pacjenta, projektowane w ustawie obowiązkowe rejestrowanie i monitorowanie zdarzeń niepożądanych stanie się ważnym krokiem w kierunku budowania w Polsce systemu no-fault.

- Ten system rozumiem szeroko. Dla mnie model no-fault składa się między innymi ze zgłaszania zdarzeń niepożądanych przez personel medyczny - również w formie zanonimizowanej - w taki sposób, aby pracownicy nie obawiali się odpowiedzialności karnej - powiedział Bartłomiej Chmielowiec w niedawnym wywiadzie dla Rynku Zdrowia.

Wojewódzkie komisje się nie sprawdziły. NFZ będzie sprawniejszy?

- Oczywiście jest kwestią dyskusyjną, czy w każdej sytuacji personel powinien być zwolniony z odpowiedzialności, bo nie może być tak, że np. umyślne czy działanie czy też rażące niedbalstwo będzie „podciągane” pod ten system - zastrzega RPP.

Jego zdaniem obecnie funkcjonujący w Polsce system oparty na wojewódzkich komisjach ds. orzekania o zdarzeniach medycznych - który w założeniach miał stać się zalążkiem systemu no-fault - z wielu powodów zupełnie się nie sprawdził.

- Jest długotrwały, nieefektywny, a na końcu pacjenci i tak muszą dochodzić swoich roszczeń na drodze cywilnej lub karnej. To jest złe rozwiązanie, generujące po stronie osób poszkodowanych duże koszty, trudy i ryzyka. Choć do sądu idą tylko najbardziej zdeterminowani pacjenci, to i tak w większości spraw zapadają niekorzystne dla nich rozstrzygnięcia - podsumował Bartłomiej Chmielowiec.

Natomiast Krystyna Piskorz-Ogórek, dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie uważa, że błędem jest planowane w ustawie przekazanie prowadzenia rejestru zdarzeń niepożądanych Narodowemu Funduszowi Zdrowia. Przypomina, że resort zdrowia zapowiada, że w rejestr ma być u nas tworzony według wzorów państw skandynawskich.

- Rzecz w tym, że takiego rejestru nie prowadzi tam płatnik, ale niezależna instytucja. Jeśli jest inaczej, dochodzi do konfliktu interesów. W jaki sposób zdarzenie niepożądane, wymagające ustalenia związku przyczyny ze skutkiem będzie analizował NFZ? - podkreśla w rozmowie z Rynkiem Zdrowia dyrektor olsztyńskiego szpitala.

Czytaj także:

Szpitalu, nie spełniasz wymagań jakościowych, zapomnij o pieniądzach z NFZ. Tak będzie?

Ustawa o jakości. Akredytacja szpitali budzi kontrowersje. "Nigdzie na świecie nie zajmuje się tym płatnik"

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum