dziennik.pl/Rynek Zdrowia | 10-08-2015 08:50

Ustawa ma wytyczać górny limit wieku dla metody in vitro?

W przepisach, które właśnie zostały przyjęte, nie ma mowy o tym, ile może mieć maksymalnie lat osoba poddająca się in vitro. Co innego mówi praktyka oraz minister zdrowia - podaje serwis dziennik.pl.

FOT. Fotolia

- Nie można wprowadzać odgórnej granicy wieku dla stosowania metody in vitro. To byłaby dyskryminacja ze względu na wiek - tłumaczy wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki.

Jego zdaniem państwo nie ma prawa regulować, tego kto może zostać rodzicem. W przepisach jest tylko jedna wzmianka o wieku kobiety: od 35. roku życia dopuszcza się zapłodnienie większej liczby niż 6 komórek rozrodczych. Powód? Po 35. roku życia spada szansa powodzenia zabiegu.

W reszcie przypadków, o ile nie ma wskazań medycznych, na podstawie których ocenia się, że skuteczność leczenia będzie niska, może powstać tylko 6 zarodków.

Co ciekawe, już w programie rządowym, w którym Ministerstwo Zdrowia płaci za leczenie niepłodności metodą in vitro, limit wiekowy się pojawia. I jest to 40 lat. Kobietom starszym państwo już nie opłaci tej metody leczenia. - Program ocenia efektywność, która jest niska po 40. roku życia, więc nie refundujemy - tłumaczy Igor Radziewicz-Winnicki.

Eksperci potwierdzają, że podobne rozwiązania są stosowane w innych krajach: inne są wytyczne związane z zabiegami refundowanymi, a inne z prywatnymi.

Więcej: www.dziennik.pl