USA: bilans po pół roku od legalizacji marihuany w Kolorado

Autor: PAP - /Rynek Zdrowia • • 04 lipca 2014 14:48

Milionowe wpływy z podatków, tysiące nowych miejsc pracy i niespełnione obawy o wzrost przestępczości - tak pierwsze pół roku po zmianie prawa podsumowują zwolennicy legalizacji marihuany w Kolorado. Są też poważne problemy, zwłaszcza z marihuaną w żywności.

1 stycznia 2014 roku sklepy w całym stanie Kolorado rozpoczęły sprzedaż marihuany do celów rekreacyjnych - legalnie, dla każdego powyżej 21 lat. Kolorado jest pierwszym stanem w USA, który się na to zdecydował (w przyszłym tygodniu jako drugi sklepy z rekreacyjną marihuaną otworzy stan Waszyngton) i jest postrzegany jako "laboratorium doświadczalne" przez wiele innych stanów rozważających pójście tą samą drogą.

Jak przekonują zwolennicy legalizacji, doświadczenia ostatnich sześciu miesięcy są zachęcające. "Nie tylko nie pojawiły się przewidywane przez przeciwników legalizacji problemy społeczne, ale nowy sektor zaczyna pozytywnie oddziaływać na nasz stan i nasze społeczności", zarówno pod względem społecznym, jak i gospodarczym - oświadczyła Sabrina Fendric, szefowa organizacji NORML promującej zalegalizowanie marihuany.

W stolicy stanu, Denver, zanotowano spadek liczby przestępstw z użyciem przemocy o 5,2 proc., mniej było też włamań do mieszkań. Nie zanotowano też żadnego przypadku zatrzymania właściciela sklepu z marihuaną, przyłapanego na sprzedaży używki nieletnim. Problemem jednak są kierowcy jeżdżący po spożyciu marihuany.

Wymierne są zyski ekonomiczne. Jak podał dziennik "Denver Post", tylko w ciągu pierwszych czterech miesięcy od legalizacji (na razie brak danych za całe półrocze), wartość sprzedaży zarówno marihuany medycznej, jak i rekreacyjnej przekroczyła 200 mln dolarów, co oznacza około 70 mln dolarów w podatkach dla budżetu stanowego. Mają być wydane na szkolnictwo. Poza tym szacuje się, że w tym kwitnącym sektorze, zarówno przy produkcji, jak i sprzedaży, pracę znalazło około 9 tys. osób.

Nie wszystko jednak wygląda tak dobrze. Lekarze alarmują, że na oddziały pogotowia trafia wiele osób z ostrymi objawami zatrucia, wymiotujące, a także z halucynacjami po spożyciu zbyt dużej ilości jedzenia zawierającego marihuanę. Często są to niedoświadczeni turyści, którzy do Kolorado przyjeżdżają, by zapalić pierwszego w życiu skręta albo zjeść ciasteczko nasączone THC - uzyskaną z marihuany substancją aktywną. "

Policja potwierdziła już dwa zgony powiązane ze spożyciem żywności z THC. 19-letni student po zjedzeniu zbyt wielu tzw. kosmicznych ciasteczek wyskoczył z balkonu. Drugą ofiarą była kobieta zastrzelona przez męża, u którego po spożyciu jadalnej marihuany wystąpiły halucynacje.

Zdaniem ekspertów główny problem z żywnością zawierającą THC polega na tym, że bardzo trudno przewidzieć, jaką reakcję wywoła po przyswojeniu przez organizm danej osoby. Nie pomagają informacje na opakowaniu, że np. ciastko zawiera 6 porcji THC (co odpowiada dawce narkotyku w średnie wielkości joincie), a czekolada - 20 porcji.

Najgorzej, gdy żywność z marihuaną trafia w ręce dzieci. Miesiąc temu hospitalizowano siedmioletniego chłopca, który przez przypadek zjadł cukierka z THC. Podniosły się głosy, że taka żywność powinna być restrykcyjnie regulowana i przede wszystkim lepiej oznakowana. Stanowy parlament już pracuje na różnymi propozycjami zmiany prawa.

Problemem są też oszustwa na rynku marihuany medycznej, która jest znacznie tańsza od rekreacyjnej ze względu na trzykrotnie niższe opodatkowanie. Do jej zakupu wymagane jest specjalne zaświadczenie od lekarza. W prasie opisywano przypadki osób, które je uzyskały, choć nie są chore. Pojawiły się też skargi na "pacjentów", którzy do Kolorado przyjeżdżają na zakupy z innych stanów z receptami na podejrzanie duże zapasy marihuany.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum