Telemedycyna gromadzi potężne zasoby danych. Idą za pacjentem? Na to jeszcze poczekamy

Autor: Wojciech Kuta • Źródło: Rynek Zdrowia07 listopada 2021 07:00

Telemedycyna. - Udostępniam na platformie P1 dane o leczeniu wszystkich moich pacjentów. Sprawdzam, kto zagląda do tych informacji. Przykro mi, ale nie zauważyłem, aby robiła to jakakolwiek placówka medyczna - mówi lekarz rodzinny Tomasz Zieliński.

Telemedycyna wkracza do kolejnych dziedzin medycyny FOT. PAP/Keystone
  • Andrzej Osuch: Pandemia pokazała, które rozwiązania telemedyczne sprawdzają się w praktyce, a które nie
  • Prof. Oskar Kowalski: Dysponujemy już algorytmami, które wykorzystując wszczepione urządzenia mogą nawet z miesięcznym wyprzedzeniem wykryć nadciągające zaburzenie wydolności serca
  • Artur Białkowski: Aby teleporada była skuteczna, każdy lekarz musi mieć dostęp do e-dokumentacji medycznej i historii pacjenta
  • Tomasz Zieliński: Udostępniam dane o wszystkich moich pacjentach na platformie P1. Sprawdzam, kto zagląda do tych informacji. Przykro mi, ale nie zauważyłem, aby robiła to jakikolwiek placówka medyczna

Telemedycyna. Czeka nas wypisywanie aplikacji na receptę?

Telemedycyna wkracza do kolejnych dziedzin medycyny. Od tego trendu nie ma odwrotu, ale musi za nim nadążać finansowanie świadczeń ze środków publicznych i system analizowania danych - podkreślają eksperci.

Zdaniem prof. Macieja Banacha, sekretarza generalnego Europejskiego Towarzystwa Miażdżycowego, prezesa Think-Tanku „Innowacje dla Zdrowia“, warto zastanowić się, dlaczego dopiero pandemia COVID-19 spowodowała swoistą rewolucję w podejściu do stosowania zdalnych rozwiązań w medycynie?

- Pół żartem, pół serio można też postawić pytanie: czy rzeczywiście jesteśmy już przygotowani do wypisywania aplikacji na receptę, aby osoby dysponujące rozwiązaniami cyfrowymi dokładnie wiedziały, co z nimi zrobić? Pojawia się więc kolejne wyzwanie - konieczność edukacji pacjentów, dotyczącej korzystania z narzędzi teleinformacyjnych. Wydaje się, że ta sfera od wielu lat była w Polsce zaniedbywana - podkreśla prof. Maciej Banach.

Pandemia przełamała psychologiczną barierę w podejściu do telemedycyny

Z kolei Andrzej Osuch, dyrektor ds. transformacji biznesowej Grupy Lux Med przypomina, że Ministerstwo Zdrowia w lipcu br. przedstawiło projekt rozporządzenia, który zawierał propozycje dość rygorystycznego ograniczenia zakresu udzielania świadczeń zdrowotnych z zastosowaniem narzędzi teleinformacyjnych. Przypomnijmy, że na razie resort zdrowia wycofał się z wdrażania takich ograniczeń i nadal analizuje liczne uwagi ekspertów.

- Za sprawą tego projektu, z inicjatywy Fundacji Telemedyczna Grupa Robocza, bardzo szerokie grono uczestników rynku - 21 organizacji, m.in. pracodawców, pacjentów, świadczeniodawców a także towarzystw naukowych - przygotowało standardy udzielania świadczeń telemedycznych. Ten dokument przekazaliśmy już Ministerstwu Zdrowia. Zwraca się w nim uwagę przede wszystkim na wskazania oraz przesłanki medyczne stosowania narzędzi teleinformacyjnych, a nie sztywne kryteria administracyjne - tłumaczy Andrzej Osuch.

Czytaj też: Teleporada zostaje. MZ wycofuje się z drastycznego ograniczania teleporad u specjalistów

- Pandemia spowodowała, że przełamana została psychologiczna bariera w podejściu do telemedycyny. Wielu lekarzy i pacjentów dokładnie przyjrzało się wirtualnej przestrzeni w medycynie. Pandemia pokazuje też, które rozwiązania telemedyczne sprawdzają się w praktyce, a które nie - zaznacza ekspert.

I dodaje: - Egzamin zdały te narzędzia, które zostały mocno wystandaryzowane, a lekarz otrzymał do dyspozycji pewne środowisko pracy, które - poza samym kanałem komunikacji - w zasadzie nie różni się od tradycyjnej, stacjonarnej wizyty.

- Chodzi o przestrzeganie określonych wytycznych postępowania terapeutycznego, stosowanie certyfikowanych technologii łączenia się z pacjentem, a przede wszystkim o zachowanie ciągłości leczenia, by telemedycyna nie była zamiennikiem bezpośrednich wizyt, ale narzędziem do kontynuowania terapii, na przykład w sytuacjach, kiedy mamy już za sobą badanie fizykalne - podkreśla dyrektor Osuch.

Kardiologia. Telemonitoring jest skuteczny, rekomendowany, ale nierefundowany

Przykładem opieki nad pacjentami - opartej o standardy i wytyczne związane ze stosowaniem rozwiązań telemedycznych - jest model realizowany w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, obejmujący chorych z niewydolnością serca.

- Znaczna część tych pacjentów ma wszczepione urządzenia kardiologiczne, np. stymulatory serca, defibrylatory czy defibrylatory resynchronizujące. Wszystkie te implantowane urządzenia analizują nie tylko swoją pracę, ale gromadzą też dane o stanie zdrowia pacjenta - mówi dr hab. Oskar Kowalski, prof. SUM, prorektor ds. kształcenia podyplomowego i promocji uczelni Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, kierownik Pracowni Elektrofizjologii i Stymulacji Serca w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu

- Obecnie dysponujemy już algorytmami, które wykorzystując wszczepione urządzenia mogą nawet z miesięcznym wyprzedzeniem wykryć nadciągające zaburzenie wydolności serca - zaznacza prof. Kowalski Przypomina, że od wielu lat, także w naszym kraju, te urządzenia mogą są dodatkowo zaopatrywane w przystawkę, która dane transmituje do komputerowego serwera.

Dane z telemonitoringu urządzeń wszczepialnych są odbierane przez lekarzy w ośrodku monitorującym pacjenta. - Dzięki temu bardzo szybko dowiadujemy się, że pacjent ma arytmię lub np., że uszkodziła się elektroda w urządzeniu - podkreśla prof. Kowalski i przypomina, że telemonitoring urządzeń wszczepialnych - mimo udowodnionej skuteczności i międzynarodowych rekomendacji - nadal nie jest w Polsce refundowany.

Okulistyka. Telemedycyna z norweskiego grantu

Telemedycyna znajduje coraz częściej zastosowanie także w okulistyce. Prof. Robert Rejdak, kierownik Katedry i Kliniki Okulistyki Ogólnej i Dziecięcej, prorektor ds. umiędzynarodowienia i cyfryzacji Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, prezes Stowarzyszenia Chirurgów Okulistów Polskich zwraca uwagę, że w Norwegii rozwiązania telemedyczne są już szeroko wykorzystywane, między innymi we wczesnym rozpoznawaniu DME (cukrzycowy obrzęk plamki).

- Wystąpiliśmy do Ministerstwa Zdrowia o przyznanie grantu w ramach mechanizmu norweskiego na sfinansowanie projektu badań przeprowadzanych we współpracy z lekarzami rodzinnymi. To przedsięwzięcie będą realizować lekarze POZ wspólnie z diabetologiem i okulistą, który dostarczy kamerę OCT i wykona zdjęcia dna oka. Fotografie te będą analizowane przez algorytmy sztucznej inteligencji, a następnie, za pośrednictwem serwera konsultowane z kliniką okulistyczną- informuje nas prof. Rejdak.

- W woj. lubelskim wdrażamy też system badań przesiewowych krótkowzroczności u dzieci w wieku szkolnym. Pandemia i nauka zdalna nasiliła występowanie wad wzroku i ich następstw. Aby ułatwić oraz przyspieszyć kontakt dzieci z okulistą czy optometrystą, planujemy przeprowadzenie w szkołach badań wzroku także na odległość, z zastosowaniem specjalnych kamer, aby w ramach takiego skriningu wychwytywać symptomy wad wzroku - wyjaśnia prezes Stowarzyszenia Chirurgów Okulistów Polskich.

Telemedycyna generuje potężne zasoby danych, z których nie korzystamy

Eksperci zwracają uwagę, że systemy telemedyczne gromadzą ogromną ilość danych. Czy informacje te podążają za pacjentem wraz z kolejnymi wizytami oraz zdalnymi konsultacjami u specjalistów?

- Oczywiście pytanie jest retoryczne - takie dane powinny iść za pacjentem. W skali całego kraju stanowi to bez wątpienia znacznie większe wyzwanie niż w poszczególnych podmiotach leczniczych. W Medicover już od lat prowadzimy elektroniczną dokumentację medyczną. Każdy lekarz we wszystkich naszych placówkach, przyjmując pacjenta widzi całą jego historię - podkreśla Artur Białkowski, członek zarządu Medicover i Pracodawców Medycyny Prywatnej.

- Każda teleporada lub świadczenie z zastosowaniem zdalnego telemonitoringu - które właśnie testujemy - jest zapisywana w naszym systemie teleinformatycznym - dodaje.

- Pandemia COVID-19 na pewno przyczyniła się w Polsce do zwiększenia zaufania do telemedycyny. Z drugiej strony, powiedzmy sobie szczerze, dochodziło do sytuacji, w których telemedycyna nie była stosowana we właściwy sposób i wielu osobom kojarzyła się z 2-minutową rozmową z lekarzem, który nie tylko nie widział pacjenta, ale też nic o nim nie wiedział. Tego nie można nazwać telemedycyną - zastrzega Artur Białkowski.

Wskazuje, że dostęp lekarza do e-dokumentacji medycznej i historii pacjenta, a także przestrzeganie określonych standardów i wytycznych powoduje, że teleporada jest skuteczna. - Kiedy jednak lekarz stwierdza, że w ramach teleporady nie jest w stanie prawidłowo zdiagnozować danego przypadku, powinien zaprosić pacjenta na wizytę stacjonarną - podsumowuje Artur Białkowski.

Teleporada jest pierwszym krokiem. Co dalej?

Natomiast Kazimierz Cięciak, dyrektor konsultingu i product managementu Comarch Healthcare zauważa, że w Polsce od lat mamy spore problemy z wdrażaniem jednolitych standardów realizacji świadczeń z zastosowaniem narzędzi telemedycznych.

- Niestety, nadal też mamy ogromne opóźnienie we wprowadzaniu centralnych rozwiązań w zakresie powszechnego dostępu do elektronicznej dokumentacji medycznej, a co za tym idzie, także możliwości jej analizowania. Dlatego takie inicjatywy, jak opracowanie standardów świadczeń telemedycznych koordynowane przez Fundację Telemedyczna Grupa Robocza czy aktywność Koalicji na rzecz AI w zdrowiu, są niezwykle cenne - konkluduje dyrektor Kazimierz Cięciak.

- Nauczyliśmy się już korzystać z podstawowego elementu telemedycyny, jakim jest teleporada. Niestety, wciąż brakuje kolejnego kroku, czyli całego obszaru monitorowania stanu pacjenta, wyciągania wniosków z danych gromadzonych przez różne podmioty - zaznacza lekarz rodzinny Tomasz Zieliński, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie i wiceprezes Polskiej Izby Informatyki Medycznej

Dodaje: - Mam nadzieję, że w końcu dojdziemy do oczekiwanego od lat etapu informatyzacji ochrony zdrowia, czyli integrowania na ogólnokrajowej platformie P1 wszystkich danych medycznych o każdym pacjencie. Teoretycznie tak powinno być od 1 lipca 2021 r., ale wiemy, że wciąż tak nie jest.

- Już od niemal roku udostępniam wszystkie dane o moich pacjentach na platformie P1. Sprawdzam od czasu do czasu, kto zagląda do tych danych. Przykro mi, ale nie zauważyłem, aby robił to jakikolwiek podmiot leczniczy - podsumowuje Tomasz Zieliński.

Czytaj też:

Telemedycyna. Nie sprowadzajmy jej tylko do teleporady - apelują eksperci

Teleporada. Powstał Interdyscyplinarny Standard Telemedyczny. Trafił już do Ministerstwa Zdrowia

Teleporady w POZ. Ministerstwo Zdrowia wycofało się z nich rakiem. Słusznie?

Wszystkie wypowiedzi zanotowano podczas sesji pt. "Bezpieczne i skuteczne leczenie na odległość, czyli jakie?" w ramach XVII Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 18-19 października 2021 r.).

Retransmisja tej debaty na stronie: https://www.forumrynkuzdrowia.pl/2021/pl/panel/4665.html#retransmisja

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum