Szpitale przepełnione, izolatoria - puste. Dlaczego nie wykorzystujemy tego ogniwa systemu?

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 28 października 2020 06:01

W Polsce działa obecnie 35 izolatoriów z bazą ponad 3 tys. łóżek, przy czym ich obłożenie nie przekracza 20 proc. W tym czasie szpitale pękają w szwach i nie są w stanie przyjąć wszystkich zgłaszających się pacjentów. Czy w najbliższym czasie odciąży je niewykorzystane ogniwo systemu?

Szpitale przepełnione, izolatoria - puste. Dlaczego nie wykorzystujemy tego ogniwa systemu?
Czy do izolatoriów trafi więcej pacjentów? Fot. Archiwum

Jak przekazała Rynkowi Zdrowia Justyna Maletka z Biura Komunikacji Ministerstwa Zdrowia, jeszcze w piątek (23 października) w izolatoriach wolnych było blisko 2 400 miejsc z 3008 wówczas uruchomionych. Obecnie łóżek w izolatoriach jest już 3403 i powstają kolejne. Ale nadal zajęte jest tam średnio zaledwie co piąte miejsce.

Np. w Zachodniopomorskiem czynne są w tej chwili dwa izolatoria. Jak informuje nas Agnieszka Muchla-Łagosz, rzecznik wojewody zachodniopomorskiego, w pierwszym z nich - Regionalnym Centrum Medycznym Sp. z o.o. w Białogardzie - jest obecnie 30 miejsc, z których wolnych jest 17. W drugim - Izolatorium Mielno - Hotel Ferry Resort - na 80 miejsc wolnych jest 75.

27 października odnotowano w tym regionie nowe 521 przypadki zakażenia koronawirusem. Według danych Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Szczecinie, liczba mieszkańców Pomorza Zachodniego, która aktualnie ma aktywnego wirusa SARS- CoV-2, przekracza trzy tysiące, ale większość chorych przechodzi chorobę łagodnie. W szpitalach brakuje już jednak łóżek covidowych.

Izolatoria potrzebne, ale system nie potrafi z nich korzystać
Zgodnie z ideą tworzenia izolatoriów, pacjenci z dodatnim wynikiem testu w kierunku koronawirusa, u których choroba nie przebiega gwałtownie i którzy nie wymagają np. tlenoterapii ani innego leczenia szpitalnego, powinni trafiać do izolatoriów. Dlaczego tak się nie dzieje? - Zbyt mało pacjentów jest kierowanych do tych placówek. Lekarze rodzinni, którzy dopiero od niedawna mogą kierować chorych do izolatoriów, nie mają informacji, gdzie takie placówki działają, ani ile mają miejsc - wyjaśnia dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.

- Także sami chorzy obawiają się skierowania do izolatorium. Mają obawy - i jak się niekiedy wydaje, uzasadnione - czy będą tam mieli zapewnioną odpowiednią opiekę medyczną - dodaje dr Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. - O tym, że brakuje personelu, który faktycznie nadzorowałby działalność izolatoriów, mówi nawet resort zdrowia. Trudno przecież oczekiwać by szpitale, które są już na granicy wydolności, były w stanie oddelegować tam część swojego personelu. Mamy informacje, że MZ stara się obecnie tę kwestię rozwiązać - dodaje.

Teleporada może pomóc
W opinii dr Sutkowskiego rozwiązaniem problemu braku kadr w izolatoriach może być szerokie wdrożenie teleporady. - Mówimy przecież o zakażonych, którzy przechodzą chorobę łagodnie i nie wymagają takiej opieki, jak w szpitalu. Umieszczenie w takim miejscu pacjenta ma na celu ucięcie drogi dalszej transmisji wirusa - wyjaśnia specjalista i dodaje, że to postępowanie - gdyby było powszechnie praktykowane - odblokowałoby szpitale. - Dziś część łóżek szpitalnych zajmują osoby zakażone, które są w ogólnie dobrym stanie zdrowia, a karetki z chorymi wymagającymi pilnej pomocy medycznej stoją w kolejkach przed SOR-ami - komentuje.

W opinii doktora Sutkowskiego, uwzględniając fakt, że większość chorych przechodzi zakażenie łagodnie, należy dynamicznie powiększać bazę izolatoriów i upowszechniać zasadność ich wykorzystywania wśród pacjentów i lekarzy. Obecnie są bowiem regiony, gdzie te placówki praktycznie nie funkcjonują. Na przykład w woj. warmińsko-mazurskim jest zaledwie 26 takich łóżek.

Z kolei na Mazowszu, które od tygodni przoduje wśród regionów z najwyższym odsetkiem zakażonych, do niedawna nie było ani jednego izolatorium. Obecnie, jak informuje nas biuro prasowe wojewody mazowieckiego, izolatorium działa w budynku Szkolnego Schroniska Młodzieżowego Nr 3 ,,Syrenka" w Warszawie na rzecz Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie, który jest podmiotem prowadzącym dla tej placówki.

Jak wskazuje Mazowiecki Urząd Wojewódzki, na początku pandemii, wiosną, w regionie działały podmioty, w których zorganizowane były izolatoria. Te jednak wypowiedziały umowy na takie świadczenia z uwagi na niskie obłożenie łóżek. "Urząd wojewódzki prowadzi intensywne działania, aby ponownie uruchamiane były izolatoria. Wojewoda podejmuje starania dotyczące ich stworzenia poprzez m.in. szukanie obiektów, które mogłyby być wykorzystane przez szpitale. Obecnie urząd ma wytypowanych kilka obiektów, ponadto przygotowywane są polecenia dla szpitali celem niezwłocznego uruchomienia izolatoriów" - przekazuje zespół prasowy wojewody mazowieckiego.

Według danych z 23 października najwięcej miejsc w izolatoriach jest obecnie w województwach: wielkopolskim (407), podlaskim (343), małopolskim (319), śląskim (312), pomorskim (310), kujawsko-pomorskim (300), lubelskim (282), lubuskim (281).

Urzędnicy nie ukrywają, że barierą w uruchamianiu izolatoriów są także ograniczenia wynikające z standardów jakie muszą być tam zapewnione. Jeszcze do 9 października przepisy wskazywały, że pacjent powinien przebywać w jednoosobowym pokoju z łazienką, mieć zapewnione wyżywienie, opiekę medyczną na miejscu oraz łączność telefoniczną z personelem medycznym lub personelem izolatorium. Dostrzegając problem niewystarczającej liczby miejsc w izolatoriach resort zdrowia postanowił nieco złagodzić te wymogi i tak m.in wprowadzono zapis, który umożliwia pobyt w jednym pokoju więcej niż jednego pacjenta.

Jak ustalił Rynek Zdrowia, obecnie w MZ trwają prace nad nowymi wytycznymi dotyczącymi działalności izolatoriów, które mają istotnie zwiększyć ich wykorzystanie, a tym samym odciążyć szpitale od opieki nad częścią chorych. Planowane będzie większe zaangażowanie w tym obszarze uzdrowisk, które w ramach nowych obostrzeń wprowadzanych 24 października zostały zamknięte. 

Uzdrowiska otoczą opieką zakażonych
Jak poinformował nas Jarosław Rybarczyk z biura prasowego resortu zdrowia, obecnie  prowadzone są prace legislacyjne, które mają na celu poszerzenie katalogu podmiotów sprawujących opiekę nad pacjentami podejrzanymi o zakażenie lub zakażonymi wirusem SARS-CoV-2.

Rybarczyk potwierdził, że podmioty lecznicze udzielające świadczeń zdrowotnych w zakresie lecznictwa uzdrowiskowego będę mogły sprawować opiekę nad pacjentami przebywającymi w izolatorium (funkcje izolatorium będą mogły spełniać np. sanatoria).  - Przewiduje się rozszerzenie katalogu osób kierujących do izolatorium przez dodanie lekarza zakładu leczniczego, w którym są udzielane stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne inne niż szpitalne, albo przez lekarza lub felczera, który udziela świadczeń zdrowotnych z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej - wyjaśnia Rybarczyk. 

Dr Sutkowski jest przekonany, że to bardzo dobre rozwiązanie. - Z jednej strony sanatoria mają gotowe zaplecze do przyjęcia pacjentów, mają też pewne zasoby kadrowe, więc przystosowanie ich do takiej działalności wydaje się dosyć proste. Z drugiej strony na tym skorzystałyby też same sanatoria, które mogłyby działać i zarabiać, zamiast generować straty stojąc puste. Trzeba pamiętać, że za pobyt w izolatorium zapłaci Narodowy Funduszu Zdrowia - podkreśla specjalista.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum