Szpitale powiatowe protestują i piszą do ministra: jesteśmy pod ścianą

Autor: Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia • • 18 grudnia 2018 17:20

Zarząd Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych złożył we wtorek (18 grudnia) w siedzibie Ministerstwa Zdrowia na ręce szefa resortu protest ws. pogarszającej się sytuacji finansowej szpitali powiatowych. - Obecnie z powodu pewnych ruchów ministerstwa nasze placówki stanęły pod ścianą - stwierdził Waldemar Malinowski, prezes OZPSP.

Szpitale powiatowe protestują i piszą do ministra: jesteśmy pod ścianą
FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

Chodzi przede wszystkim o wzrost kosztów związanych m.in. z wynagrodzeniami  wprowadzonymi przez regulacje, które nakładają na szpitale obciążenia finansowe, a nie przekazują placówkom dodatkowych środków z budżetu lub NFZ, czy rekompensują straty tylko częściowo.

- Pierwsza z tych zmian to ustawa z 8 czerwca 2017 r. o wynagrodzeniach zasadniczych w ochronie zdrowia, dalej ustawa o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, która weszła w życie w styczniu 2018 r., podwyżki pielęgniarskie, a następnie regulacja z lipca br., gwarantująca wzrost pensji lekarzy specjalistów do poziomu 6750 zł, brutto, o ile będą pracować tylko w jednej placówce - wylicza Waldemar Malinowski.

Np. w tym ostatnim przypadku NFZ zwraca jedynie część kosztów wzrostu wynagrodzeń lekarzy, nie uwzględniając pochodnych od zwiększonego wynagrodzenia. - Podwyżki dla lekarzy specjalistów pracujących na etacie spowodowały uzasadnione roszczenia lekarzy pracujących na kontrakcie, co spowodowało następną falę żądań płacowych - dodaje Waldemar Malinowski.

W efekcie niebagatelnego wzrostu kosztów funkcjonowania szpitala każdy dyrektor zauważył w tym roku, że niedoszacowanie wyceny procedur jest kolosalne. - Jeden z naszych dyrektorów powiedział, że, jeśli już miał stratę, nigdy nie przekraczała poziomu ok. 2 mln zł, a amortyzacji - 4 mln zł, więc de facto płynności nie tracił. W tym roku może jednak osiągnąć stratę na poziomie 10 mln zł, więc taka jest skala problemu - wskazuje Malinowski.

Największym jednak problemem, przed którym stoją wszystkie szpitale, jest wejście w życie od 1 stycznia 2019 r. nowych minimalnych norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych. - Jakie będą konsekwencje wprowadzenia tego rozporządzenia? Nasza ankieta przeprowadzona w 100 szpitalach powiatowych wykazała, że albo zlikwidujemy 4,5 tys. łóżek, albo będziemy musieli zatrudnić 3,5 tys. pielęgniarek, co jest nierealne - mówi prezes OZPSP.

Pracodawcy zastanawiają się, czy jeśli szpital z powodu braku pielęgniarek będzie musiał ograniczyć swoją działalność, załóżmy z oddziału internistycznego 40-łóżkowego zrobi 25-łóżkowy, z chirurgicznego 30-łóżkowego zrobi 15-łóżkowy itd., to czy taka placówka będzie miała w ogóle rację bytu?

- Jako związek bardzo aktywnie uczestniczyliśmy w konstruowaniu reformy wdrażającej sieć szpitali. W tym momencie tak naprawdę nie wiemy, dokąd zmierza ta reforma, nie wiemy też, jaka jest w niej nasza rola - podsumowuje prezes Malinowski.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum