Szpital w Prokocimiu. Już 54 medyków chce odejść z placówki, wcześniej informowano "tylko" o 26 lekarzach

Autor: oprac. KM • Źródło: Twitter, PAP, Rynek Zdrowia14 października 2021 16:31

- Protest medyków jest protestem ludzi, którzy mają dość. Doświadczamy niewydolności systemu, a minister nie widzi potrzeby jego naprawy - mówił podczas konferencji w szpitalu w Krakowie-Prokocimiu prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej.

Lekarzy w Polsce doprowadza się do granic wytrzymałości - mówił prof. Andrzej Matyja. foto: Shutterstock
  • 14 października w szpitalu w Krakowie-Prokocimiu odbyła się konferencja prasowa
  • Wypowiadał się tam m.in. szef NIL, prof. Andrzej Matyja. Odniósł się do protestu medyków
  • - Być może Ministerstwo Zdrowia nie wie, jak naprawić ten system - mówił
  • Ze szpitala chce odejść łącznie 54 specjalistów

W czwartek 14 października w szpitalu w Krakowie-Prokocimiu odbyła się konferencja z udziałem prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej prof. Andrzeja Matyi. Podczas wydarzenia prof. Matyja podkreślił potrzebę walki o tożsamość polskiego lekarza. Odnosił się do protestu medyków.

Protest ludzi, którzy mają dość

W ocenie Matyi ten trwający protest jest protestem "ludzi, którzy mają dość, którzy nie zgadzają się na to, co dzieje się w publicznej ochronie zdrowia, którzy nie zgadzają się na permanentne wieloletnie niedofinansowanie, coraz dłuższe kolejki do specjalistów, nie zgadzają się na brak dostępności do nowoczesnych terapii, zwłaszcza, jeśli dotyczy to naszych milusińskich, naszych najmłodszych, a więc jak to często brzmi: przyszłości naszego kraju" - mówił.

- Ten protest jest wynikiem tego, że wszyscy pracownicy medyczni, a przede wszystkim my lekarze doświadczamy niewydolności systemu. Obecny minister, jak i zresztą poprzedni, nie widzą konieczności naprawy systemu ochrony zdrowia w naszym kraju - wskazał Matyja.

Oczekiwania lekarzy nie są abstrakcyjne. "To wprowadzanie w błąd"

Szef NIL spekuluje, że "być może Ministerstwo Zdrowia, które jest odpowiedzialne za system publicznej ochrony zdrowia, nie wie tak naprawdę, jak ten system naprawić".

- Mówimy w ostatnim okresie o ustawie o jakości, o sposobie no-fault, ale jak tu mówić o jakości, kiedy system, w którym przyszło nam pracować, system publicznej ochrony zdrowia, przestaje działać? - podkreślił Andrzej Matyja.

- Ja mam pełną świadomość że publiczny system ochrony zdrowia w Polsce upaść nie może, ponieważ upadłby rząd. Wmawia się, że nasze żądania, prośby, są abstrakcyjne, niemożliwe do zrealizowania. To wprowadzanie w błąd społeczeństwa. Nie o takie pieniądze, jakie przedstawiło ministerstwo zdrowia, chodzi. Nasze wyliczenia są diametralnie inne - kontynuował.

W ocenie prof. Matyi ponadto lekarzy w Polsce doprowadza się do granic wytrzymałości. - Nasi decydenci odpowiedzialni za ochronę zdrowia nie widzą w tym problemu, lekceważą ten problem. Nie widzą, że polski lekarz pracuje 300-400 godzin miesięcznie - mówił.

Czytaj też: Lekarze z Prokocimia do ministra: jest pan w błędzie. Chodzi o trzymiesięczne okresy wypowiedzenia

Dlaczego akurat Prokocim? To tutaj lekarze masowo składają wypowiedzenia

- 28 lekarzy złożyło wypowiedzenia na ręce męża zaufania (w szpitalu jest to przewodnicząca OZZL w placówce dr Agata Hałabuda -PAP). Wypowiedzeń tych jeszcze jednak nie złożono do dyrekcji ani do kadr, zatem nie mówimy o oficjalnych wypowiedzeniach - powiedziała w czwartek PAP rzeczniczka szpitala Katarzyna Pokorna-Hryniszyn.

Przygotowane wypowiedzenia oznaczają, że łącznie z pracy w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie chce odejść 54 specjalistów. Wcześniej, 30 września, wymówienia na ręce dyrekcji złożyło 26 lekarzy, co oznacza w kolejnych miesiącach paraliż oddziałów: nefrologii i nadciśnienia tętniczego; pulmonologii, alergologii i dermatologii; pediatrii, reumatologii i chorób środowiskowych; a także poradni alergologicznej, dermatologicznej i pulmonologicznej.

Część oddziałów będzie sparaliżowana już od listopada

Zgodnie z informacjami Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy część oddziałów będzie sparaliżowana nie od 1 stycznia - jak się spodziewano, biorąc pod uwagę trzymiesięczny okres wypowiedzenia - ale od 1 listopada. Wynika to z tego, że wielu lekarzy ma zaległe urlopy i planuje je odebrać przed upływem wypowiedzeń.

Lekarze domagają się podwyżek, są niezadowoleni z warunków pracy i nadmiaru obowiązków.

Szpital z długami

Dług dziecięcego szpitala w Prokocimiu wynosi 40 mln zł. Ministerstwo Zdrowia analizuje sytuację w placówce i pozostaje w stałym kontakcie z jej dyrekcją. Łączna kwota umów Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego z NFZ wynosi 309,4 mln zł. Poza tym szpital w ramach świadczeń związanych z leczeniem COVID-19 otrzymał 8 mln zł.

W ostatnich tygodniach małopolskie szpitale z oddziałami pediatrycznymi obserwują wzrost liczby małych pacjentów. Lekarze mówią, że dzieci są hospitalizowane nie tyle z powodu covidu, co z powodu innych infekcji sezonowych.

Zgodnie z ustaleniami wojewody Łukasza Kmity z przedstawicielami 26 szpitali z oddziałami pediatrycznymi szpitale te zrewidują swoje możliwości. Wstępnie placówki zadeklarowały, że w najbliższym czasie mogą o ok. 130 zwiększyć liczbę łóżek dla dzieci. Obecnie w 26 małopolskich lecznicach z oddziałami pediatrycznymi są 732 łóżka. W trzech placówkach w województwie są dziecięce oddziały zakaźne.

Ma być też opracowana aplikacja umożliwiająca raportowanie sytuacji i usprawniająca komunikację między szpitalami przyjmującymi małych pacjentów.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum