Szefowa Związku Pielęgniarek i Położnych przyznaje: jestem zmęczona ignorancją władzy

Autor: Justyna Przybytek-Pawlik • Źródło: Rynek Zdrowia21 października 2021 09:55

Krystyna Ptok przyznaje: jestem zmęczona ignorancją władzy. - Protest trwa już 40 dni - mówi w rozmowie z Rynkiem Zdrowia szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Krystyna Ptok, szefowa OZZPiP na konferencji prasowej Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Pracowników Ochrony Zdrowia Fot. PTWP
  • Protest pracowników ochrony zdrowia trwa od 11 września, jednak na porozumienie z Ministerstwem Zdrowia wciąż się nie zanosi
  • W poniedziałek, 18 październik, Komitet Protestacyjno-Strajkowy wystosował list z prośbą o interwencję do prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Konferencję w sprawie zorganizowano podczas Forum Rynku Zdrowia
  • Czy jestem zmęczeni? Oczywiście, że tak. Przede wszystkim jestem jednak zmęczona ignorancją władzy - komentowała w rozmowie z Rynkiem Zdrowia Krystyna Ptok, szefowa OZZPiP

***

Rynek Zdrowia: Jest pani zmęczona protestem?

Krystyna Ptok: Oczywiście, że tak. Protest trwa już 40 dni (dziś, 19 października mija 41 dzień - przyp. red.). Przede wszystkim jestem jednak zmęczona ignorancją władzy, bo tak odczuwam to co się dzieje. Sytuacja, w której mówi się nam, że mamy wracać do Zespołu Trójstronnego, który nas zawiódł: dwukrotnie przecież okazywaliśmy dobrą wolę i dwukrotnie z niego wychodziliśmy.  Ja to widzę tak: jedna strona okazuje dobrą wolę, druga właściwie próbuje nas spacyfikować i sprowadzać nasze postulaty wyłącznie do spraw płacowych.

Tymczasem my mówimy, o sytuacji która dzieje się na samym dole systemu. O sytuacji, gdy zamykane są oddziały i gdy mamy dość godzin nadliczbowych, bo ile człowiek może pracować. Tak, myślę, że już wszyscy, jako pracownicy ochrony zdrowia, jesteśmy umęczeni tą sytuacją i brakiem refleksji ze strony rządzących. 

Sprawdź: Protestujący medycy piszą do prezesa Kaczyńskiego. Co jeśli nie będzie odpowiedzi?

Czytaj również: Krystyna Ptok: szpital nie podpisał ze mną nowej umowy. Dlaczego? Mamy komentarz dyrektora

Refleksji nad sytuacją w systemie? Od wielu tygodni nie mówią o niczym innym.

Rządzący powinni zastanowić się na przykład nad sytuacją nadmiarowej liczby zgonów za poprzedni okres. To powinno podlegać analizie ministra zdrowia, a pan minister widzi tylko krzywe wzrostu zakażeń i to dobrze interpretuje, bo jest przecież ekonomistą i analitykiem. Tyle że my mówimy o problemach, które dzieją się na samym dole, o zniechęceniu pracowników, bo pracują ponad siły i o sytuacji, w której w innych krajach pacjent ma prawo zapytać lekarza, w której godzinie pracy jest i nie wyrazić zgody na poddanie się zabiegowi operacyjnemu, jeśli medyk pracuje już ponad 24 godziny. A u nas minister przyjmuje to jako normę, że pracujemy po 300 - 400 godzin. Myślę, że to jest po prostu złe podejście do sytuacji i proszę się nie dziwić mojemu zmęczeniu. 

Czytaj również: XVII Forum Rynku Zdrowia otwarte. "System jest w takim kryzysie, że sam się zapada"

Mówi pani o sytuacji „na samym dole”. Jak to wygląda w praktyce?

Próba ratowania systemu od totalnego upadku leży na barkach pracowników ochrony zdrowia. Przykładem niech będą pielęgniarki w publicznych szpitalach i POZ – tam pracują starsze pielęgniarki, młodsze zaraz po otrzymaniu dyplomu szukają miejsc lepiej zorganizowanych w niepublicznej ochronie zdrowia – tam są lepsze wynagrodzenia i inna kultura pracy. Ale to w publicznej wymagania są ogromne, zabiegi najtrudniejsze, pracy coraz więcej, a ludzi coraz mniej.

Polecamy: RPP o no fault i ustawie o jakości. "Informacje o zdarzeniach niepożądanych będą zanonimizowane"

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum