Rynek Zdrowia | 20-04-2021 13:24

Szczepienia przeciw Covid-19 mają nabrać tempa. Jak się za to najlepiej zabrać?

Jak dotąd nie jesteśmy w stanie przekroczyć liczby 250 tys. szczepień przeciwko Covid-19 jednego dnia. Kiedy zdołamy to zmienić?

Szczepienia przeciw Covid-19 mają przyspieszyć. Fot. TT

  • Warto zwiększyć jednorazowe dostawy AstraZeneki, bo ten preparat nadaje się do przechowywania w lodówce do 6 miesięcy
  • Przy tworzeniu masowych punktów szczepień w powiatach trzeba rozważyć czy wykorzystano w pełni możliwości szczepień w POZ
  • Punkty szczepień masowych to dobra oferta dla osób z młodszych roczników

Do końca II kwartału do Polski ma trafić ponad 27 milionów dawek szczepionek. Szczepienia na szeroką skalę mają ułatwić punkty szczepień masowych. Docelowo do końca II kwartału ma ich powstać 471. Wesprą szczepienia realizowane w POZ i szpitalach. 

Dzisiaj nie udaje się jeszcze przekroczyć granicy 250 tysięcy szczepień dziennie. Największe obawy budzi dotąd - jak się wydaje - system dystrybucji szczepionek. W magazynach Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych rosną zapasy, co spotykało się z krytyką.

Zdaniem doktor Joanny Zabielskiej-Cieciuch z największej organizacji lekarzy rodzinnych Porozumienie Zielonogórskie i kierownika Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej "Przychodnia Rodzinna" w Białymstoku w magazynach nadal potrzebny jest zapas szczepionek, po to m.in. by zapewnić równomierność dostaw.

 Jak usprawnić dostawy szczepionek do punktów

- Dzisiaj po południu dostanę szczepionki właśnie z bazy magazynowej, zatem bez przesady z szybkością opróżniania magazynów. Rezerwa jest niezbędna, żeby zagwarantować terminowe, ustalone do końca maja dostawy - mówiła nam w poniedziałek (19 kwietnia). Jak dodaje, w tym tygodniu punkty dostają dodatkowe oferty na szczepionkę Pfizera, a to oznacza, że nadwyżki są na bieżąco monitorowane.

Przyznaje jednak, że nadal zdarzają się zacięcia dostaw. - Tydzień temu mieliśmy otrzymać dostawę, była potwierdzona w systemie, ale z hurtowni farmaceutycznej miałam informację, że szczepionki otrzymamy dzień później. Interweniowaliśmy - zaznacza.

Ze strony samych lekarzy padają różne pomysły usprawnienia dostaw w terenie, np. dostarczania szczepionek Pfizera do mroźni w powiatowych sanepidach. Rzecz w tym, że takich mroźni stacje sanepidu nie mają. Stąd konieczność jej dystrybuowania na bieżąco. Transportowane specjalnymi samochodami chłodniami firm farmaceutycznych szczepionki trafiają do punktów już rozmrożone i muszą być przechowywane w lodówce w temp. 2-8 stopni C, i zużyte w ciągu 5 dób.

Małe punkty szczepień w POZ oraz w szpitalach - jak się wydaje - pozostaną najwłaściwszymi adresatami dostaw tej szczepionki ze względu na jej właściwości. Ta szczepionka jest niestabilna, „nie lubi” częstego przepakowywania, długiego łańcucha transportowego.

- Punkty szczepień masowych raczej nie mogą ruszyć z pełną wydajnością tylko na bazie szczepionki Pfizera. Nam, w małych punktach, łatwiej jest dopilnować i ustrzec się marnowania 6. dawki tej szczepionki - mówi doktor Zabielska-Cieciuch, przypominając, że ta szczepionka wymaga rozcieńczania.

Moderna też jest mrożona, ale pakowana w większe opakowania po 100 dawek i - jak można sądzić - bardziej nadaje do dużych punktów. Łatwa w przygotowaniu do podania jest AstraZeneca, bo pobranie dawek odbywa się bezpośrednio, bez rozcieńczenia.

Jak oceniają lekarze, gdy transporty szczepionek do magazynów wzrosną, można rozważyć większe jednorazowe dostawy AstraZeneca, która nadaje się do przechowywana w zwykłej lodówce w czasie do 6 miesięcy. - Faktycznie sądzę, że docelowo będziemy mieli w naszych lodówkach w POZ szczepionki firm AstraZeneca czy Johnson&Johnson - przewiduje Zabielska- Cieciuch, przyznając, że takie przechowywanie może ułatwić ciągłą dostępność.

Dla kogo POZ-y, dla kogo punkty szczepień masowych

Dotąd szczepienie w POZ oznaczało przede wszystkim komfort dla seniorów, którzy nie musieli stać w kolejkach przed budynkami. Są nawet tacy, którzy nie szukają innych miejsc tylko właśnie z tego powodu chcą zaszczepić się w przychodni, umówieni na konkretną godzinę.

- Jeśli w II kwartale rzeczywiście dotrze do kraju ponad 20 milionów dawek szczepionek, to POZ-y z tym sobie nie poradzą. Punkty szczepień masowych, to dobra oferta dla osób z młodszych roczników. My szczepimy teraz już i 50-latków, ale są poradnie, które jeszcze doszczepiają 70-latków - mówi nam Joanna Zabielska-Cieciuch.

Zdaniem Bożeny Janickiej, lekarza rodzinnego i prezesa Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia zrzeszającego lekarzy POZ z Wielkopolski, przy tworzeniu masowych punktów szczepień w powiatach trzeba brać pod uwagę, czy na pewno wykorzystano w pełni możliwości szczepień w POZ.

- Zwróciłam się z prośbą do wojewody, by zebrać aktualne informacje o wydajności punktów szczepień już funkcjonujących i dopuścić także te punkty, które ze względu na małe dostawy szczepionek w I kwartale nie weszły do wykazów. Szkoda, by było z tego zasobu nie skorzystać - tłumaczy.

Prezes Janicka zwraca uwagę na istotny szczegół dotyczący organizacji punktów szczepień masowych: - Kwalifikacji do szczepień, poza lekarzem, może dokonywać m.in. ratownik, pielęgniarka, fizjoterapeuta, farmaceuta, ale bardzo ważne, by organizatorzy takich punktów brali pod uwagę obecność lekarza, a to ze względu na rzadkie, ale możliwe ryzyko wstrząsu anafilaktycznego i - częściej - omdlenia wynikającego ze stresu.

- Mam wątpliwości kto miałby reagować bez obecności lekarza w punkcie, gdy konieczne będzie użycie zestawu przeciwwstrząsowego. Warto też zastanowić się czy osoby przechodzące szybkie szkolenia i obecne akurat w punkcie kiedykolwiek wkłuwały się w żyłę. To ważna umiejętność w wypadku wstrząsu, zabezpieczenie dostępu do żyły, nim jej odszukanie stanie się trudne. Trzeba pamiętać, że omdlenie i wstrząs wyglądają w pierwszej chwili podobnie - podkreśla doktor Bożena Janicka.

Czy młodsze roczniki tłumnie ruszą do szczepień?

Tomasz Zieliński, lekarz rodzinny, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego, przyjmujący pacjentów w NZOZ w Wysokim i Zakrzewie (powiat lubelski) pytany o miejsce POZ i masowych punktów szczepień w systemie, uważa że POZ pozostaną punktami szczepień dla seniorów i osób z najbliższej okolicy, a punkty masowe powstaną raczej w większych miastach.

- POZ to dobre miejsce szczepień dla pacjentów, którzy mają choroby przewlekłe. Czują się bezpieczniej u nas, u znanych sobie lekarzy i pielęgniarek. To także właściwe miejsce dla pacjentów, którzy nie radzą sobie z obsługą informatyczną systemu szczepień - uważa.

Oczywiście najważniejsze dla powodzenia programu szczepień będą dostawy szczepionek w takich ilościach, które umożliwią zniesienie limitów. - Teraz nie mogę dobrze zaplanować szczepień ponieważ nie mam codziennie takiej ilości osób nowych roczników, żeby pacjentów było na tyle wystarczająco dużo, żeby np. możliwe było otworzenie nowej fiolki. Jednocześnie oczekuje się od nas, że pacjentów z wyprzedzenie zarejestrujemy. Jak mam ich zarejestrować, gdy nie mają jeszcze skierowań. Gdyby nie to, już bym ułożył grafik kolejności szczepień - podkreśla Tomasz Zieliński.

Z perspektywy doktora pracującego w NZOZ na terenie wiejskim mówi jednak, iż nie sądzi, że po uwolnieniu szczepień peozety na terenach wiejskich nie będą sobie dawały rady. Mówi: - Dzisiaj zaczynam się obawiać czy nie będziemy mieli problemów z zapełnieniem naszych grafików.

Tłumaczy: - Z moich obserwacji wynika, że starsi ludzie szczepili się z obawy, choć to nieprawdziwa przesłanka, iż w razie braku zaszczepienia będą mieli kłopoty z leczeniem w szpitalu. Młodsze grupy chcą się szczepić ze względu na wyjazdy urlopowe. Nie wszyscy jadą na tyle daleko, żeby ich interesowało szczepienie...

Zdaniem doktora Zielińskiego osiągnięcie wyszczepienia rzędu 70 proc. populacji może być bardzo trudne.

Przykład idzie od... sąsiada

Pozostaje wierzyć w rozsądek pacjentów.

- Na moim terenie grupa pacjentów 60 plus prawie jest już wyszczepiona, oczywiście ci, którzy sami się zgłosili. Pojawiają się pacjenci także z innych grup. Po weekendzie pielęgniarki przekazały mi informację o trzech pacjentach 80+, sześciu 70+, którzy zdecydowali się zaszczepić. Sczepią się, bo widzą, że ich sąsiedzi mają się dobrze po zaszczepieniu. Przyjmuję ich i czekam na otwarcie dostępu dla kolejnych roczników - mówi doktor Janicka, przekonując pacjentów do jak najszerszych szczepień.