Stypendium dla młodych lekarzy. Zostajesz w kraju? Nie musisz go spłacać

Autor: Wojciech Kuta • Źródło: Rynek Zdrowia06 października 2021 09:00

Rezydenci. Poseł Dariusz Klimczak (PSL) uważa, że chcąc skutecznie powstrzymać rosnące deficyty kadrowe w ochronie zdrowia, rząd powinien pomyśleć o stypendiach dla młodych lekarzy, którzy chcą podejmować "specjalizacje niszowe". Dobry pomysł?

Stypendium dla młodych lekarzy. Zostajesz w kraju? Nie musisz go spłacać
Stypendia to dobry pomysł na zachęcenie młodych medyków? FOT.PAP/ Tomasz Waszczuk
  • Poza zwiększaniem limitów na studia medyczne i liczby miejsc rezydenckich rząd powinien pomyśleć o stypendiach dla młodych lekarzy, którzy chcą podejmować „specjalizacje niszowe” - proponuje poseł Dariusz Klimczak
  • Jeżeli po zrobieniu specjalizacji ci lekarze nadal będą pracować w Polsce, stypendia powinny być im umarzane - dodaje poseł
  • Czy dodatkowe stypendia zachęcą młodych ludzi do wyboru deficytowych specjalizacji?
  • Moim zdaniem nie, ponieważ widząc jak funkcjonuje system ochrony zdrowia w naszym kraju lekarze raczej nie będą sobie zakładać swoistych kajdanek - uważa Wojciech Szaraniec, szef Porozumienia Rezydentów

Masz specjalizację, pracujesz w Polsce, stypendium umarzamy

Zdaniem posła Dariusza Klimczaka, wiceprezesa PSL, chcąc skutecznie powstrzymać rosnące deficyty kadrowe w ochronie zdrowia, rząd - poza zwiększaniem limitów na studia medyczne i liczby miejsc rezydenckich - powinien pomyśleć o stypendiach dla młodych lekarzy, którzy chcą podejmować „specjalizacje niszowe”.

- Jeżeli po zrobieniu specjalizacji ci lekarze nadal będą pracować w Polsce, stypendia powinny być im umarzane - powiedział Dariusz Klimczak podczas debaty o ochronie zdrowia w ramach XIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego (Katowice, 20-22 września 2021 r.).

Pomysł na takie stypendia komentuje lek. Wojciech Szaraniec, przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

Rezydenci. Dla młodych ludzi takie warunki nie są akceptowalne

- W niektórych rezydenturach już teraz jest dodatek w wysokości 600 zł brutto, ale po skończeniu specjalizacji trzeba jeszcze przynajmniej dwa lata pracować w ramach umowy z NFZ. Generalnie jednak cała siatka płac dotycząca rezydentur obejmujących wszystkie specjalizacje wymaga poważnych zmian. Przypomnę, że obecna stawka godzinowa rezydenta wynosi zaledwie 23 zł na rękę - mówi nam Wojciech Szaraniec.

- Dla młodych ludzi takie warunki nie są akceptowalne. Czy nowe, dodatkowe stypendia zachęcą ich do wyboru, między innymi deficytowych specjalizacji? Moim zdaniem, nie, ponieważ widząc jak funkcjonuje system ochrony zdrowia w naszym kraju raczej nie będą sobie zakładać swoistych kajdanek, aby po skończeniu specjalizacji przez lata odpracowywać stypendia - twierdzi przewodniczący Porozumienia Rezydentów.

- Dlatego właśnie w naszych postulatach (Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Ochrony Zdrowia - red.) wynagrodzenia są istotnym, ale tylko jednym z elementów. Równie ważne, nawet ważniejsze, są warunki pracy w publicznej ochronie zdrowia, które obecnie stanowią koszmar zarówno dla pacjentów, jak i personelu medycznego - dodaje.

- Pamiętajmy, że w Polsce wciąż nie ma kompleksowego systemu gwarantującego rezydentom prawidłową ścieżkę kształcenia. Obecnie większość szpitali wykorzystuje rezydentów do łatania coraz większych braków kadrowych, dziur w grafikach dyżurów i obsadach oddziałów - podkreśla Wojciech Szaraniec.

Rezydenci: często jest tak, że w szpitalu nie mamy się od kogo uczyć

Wskazuje, że z publicznych placówek odchodzi coraz więcej specjalistów. Rezydenci często po prostu nie mają się od kogo uczyć, a jednocześnie podczas robienia specjalizacji dorzuca im się coraz więcej obowiązków, w tym typowo administracyjnych, związanych, między innymi z dokumentacją medyczną. Biurokracja w polskiej ochronie zdrowia osiągnęła już granice absurdu, dlatego rezydenci nie mogą poświęcać pacjentom tyle czasu, ile by chcieli i powinni - zaznacza rezydent.

- Jeżeli więc nie stworzymy odpowiednich warunków pracy, a także płacy dla doświadczonych specjalistów, aby chcieli wrócić lub zostać w publicznym systemie opieki zdrowotnej, to nadal będziemy mieli poważne problemy z przebiegiem kształcenia rezydentów. I tak koło się zamyka - mówi lekarz.

- Stąd wprowadzanie samego systemu stypendialnego dla rezydentów - choć oczywiście intencje takiego rozwiązania są zapewne słuszne - bez gruntownych zmian w całym systemie ochrony zdrowia, nie przyniesie oczekiwanych rezultatów - konkluduje Wojciech Szaraniec.

Czytaj też: Protest medyków. Polacy chcą dobrej ochrony zdrowia bez podnoszenia podatków. To jest możliwe?

"Nie jeździć po województwie od jednego etatu do drugiego"

Także pomysłodawca stypendiów dla rezydentów, poseł Dariusz Klimczak uważa, że w trwającym od 11 września proteście pracowników ochrony zdrowia nie sama wysokość wynagrodzeń jest najważniejsza, ale to, „by w celu osiągania godziwej płacy nie jeździć po województwie od jednego etatu do drugiego”.

- Zasadniczym wyzwaniem w systemie ochrony zdrowia są więc dziś deficyty kadrowe. Brakuje nam kilkudziesięciu tysięcy lekarzy - przypomina wiceprezes PSL.

Podkreśla, że każdy, kto zajmuje się zarządzaniem w ochronie zdrowia wie, że „codziennie należy dbać o to, by nie doszło do sytuacji kryzysowej mogącej spowodować jakąkolwiek formę protestu”.

- Przypomnę, że poprzedni protest rezydentów (z 2017 roku - red.) pozbawił stanowiska ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła. Także w obecnym Białym Miasteczku 2.0 dominują młodzi ludzie - przedstawiciele różnych zawodów medycznych i niemedycznych. To przede wszystkim oni dopominają się o zmiany w systemie ochrony zdrowia - podsumował podczas kongresu w Katowicach Dariusz Klimczak.

"Stoimy za plecami doświadczonych chirurgów, coś tam podpatrujemy"

Rozgoryczeniu rezydentów nie dziwi się również dr Michał Chudzik, internista i kardiolog z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

- Po pierwsze nie mogą w pełni realizować programu specjalizacji. Po drugie są sfrustrowani siedzeniem w papierach. W ten sposób pozbawia się ich kontaktu z pacjentem. Po trzecie funkcjonowanie wielu oddziałów szpitalnych jest możliwe dzięki rezydentom. Gdyby oni odeszli, tej codziennej papierkowej pracy w wielu placówkach nie miałby kto wykonać - mówił dr Chudzik we wrześniowym wywiadzie dla Rynku Zdrowia.

- Ostatnio głośno zrobiło się o tym, że średni wiek chirurga w Polsce wynosi 60 lat. Dlaczego? Rozmawiam z rezydentami i słyszę od nich: "Jak mamy robić specjalizację z chirurgii, skoro przez lata stoimy za plecami doświadczonych operatorów, coś tam podpatrujemy, ale tak naprawdę nikt nam niczego nie chce pokazać" - opowiada kardiolog.

Przyznaje zarazem, że jestem przeciwnikiem strajków w ochronie zdrowia polegających na odchodzeniu od łóżek pacjentów z powodu oczekiwań czy żądań płacowych. - Dlatego w obecnym proteście podoba mi się to, że postulaty młodych lekarzy dotyczą, między innymi poprawy warunków, organizacji, kultury i jakości pracy. Chcą pracować z pacjentami, a nie siedzieć przy komputerze - powiedział nam dr Michał Chudzik.

Czytaj też:

Ptok o spotkaniu z resortem zdrowia: to my kolejny raz przygotowujemy agendę

Rezydenci. Bez nich działalność wielu szpitalnych oddziałów nie byłaby możliwa. "Nie dziwię się, że protestują"

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum