Sprawne zarządzanie kolejką pacjentów także wymaga nakładów

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 06 stycznia 2018 08:57

Dokładając publiczne pieniądze do leczenia zaćmy, trzeba jednocześnie bardzo uważnie obserwować, jak szpitale radzą sobie z ich wydawaniem - od strony zarządczej i organizacyjnej - zgodnie przyznają eksperci, z którymi rozmawiamy o możliwości skrócenia kolejek do operacji usuwania zaćmy.

FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

Przypomnijmy, że w 2017 r. NFZ zwiększył finansowanie takich operacji łącznie o 158 mln zł w porównaniu z rokiem 2016. Czy te dodatkowe pieniądze są w pełni wykorzystywane? 

Pieniądze i zmiany organizacyjne
- Dodatkowe środki finansowe są oczywiście bardzo potrzebne dla zwiększenia liczby operowanych pacjentów. Jednak, aby były w pełni wykorzystane, potrzeba współpracy zarówno ze strony zespołu operacyjnego, jak i dyrektorów placówek - podkreśla prof. Ewa Mrukwa-Kominek, kierownik Kliniki Okulistyki i Katedry Okulistyki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Okulistycznego.

- Podam przykład szpitala, w którym kieruję Oddziałem Okulistyki Dorosłych (Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Katowicach - red.). Zwiększenie finansów z NFZ, reorganizacja pracy, zorganizowanie na dodatkowe godziny operacyjne całych zespołów - to jeszcze nie wszystko - stwierdza specjalistka.

Podkreśla, że do sprawnego funkcjonowania oddziału konieczne jest również poszerzenie zakresu pracy rejestracji i obsługi izby przyjęć oraz zwiększenie liczby pielęgniarek na oddziale. - A jak wiemy, personel pielęgniarski jest w znacznym deficycie w wielu szpitalach - przypomina profesor.

Kolejny problem to tzw. zarządzanie kolejką. - Wzrost liczby zabiegów wymusza przesunięcie całej listy oczekującej, co wiąże się zarówno ze zwiększeniem nakładu pracy, jak i środków finansowych - mówi prof. Mrukwa-Kominek.

Podkreśla, że samo listowne poinformowanie o przesunięciu terminu nie wystarcza, ponieważ część pacjentów, która miała już operację np. w ośrodku prywatnym lub w ramach tzw. ustawy transgranicznej, nie informuje o tym fakcie placówki, w której znajduje się na liście oczekujących NFZ, co powoduje powstanie "dziur".

- Do pełnej weryfikacji listy oczekujących jest potrzebny dodatkowy personel, który będzie kontaktował się z pacjentem - zaznacza profesor.

Czytaj także: Samo dosypywanie pieniędzy nie skróci kolejek do operacji zaćmy

Każdy system jest obsługiwany przez człowieka
Wskazuje, że prowadzenie listy oczekujących zgodnie z wymogami określonymi przez NFZ oznacza konieczność elektronicznego zarządzania kolejką. - Jednak każdy system jest obsługiwany przez człowieka, czyli poprawa skutecznego zarządzania kolejką musi wymuszać zwiększenie liczby personelu, a co za tym idzie - także nakładów finansowych - tłumaczy prof. Mrukwa-Kominek.

- W ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy 2017 r. - dzięki zwiększonemu finansowaniu i reorganizacji pracy w naszym ośrodku - zostało zoperowanych 1512 pacjentów z zaćmą więcej niż w tym samym okresie 2016 r. - informuje profesor.

Ten fakt, jak również weryfikacja statusu pacjenta na liście oczekujących, spowodowały, że w katowickim UCK kolejki do operacji zaćmy skrócone zostały średnio  o 4 miesiące. - Jeżeli ten trend utrzymałby się w 2018 r., to jest możliwe w naszym ośrodku skrócenie czasu oczekiwania o kolejne kilka miesięcy - zaznacza profesor.

Dodatkowa praca kosztuje
Czy szpitale są przygotowane sprzętowo i kadrowo do wykonywania większej liczby operacji usuwania zaćmy? A może potrzebne są rozwiązania prawne pozwalające na dodatkowe wynagradzanie za zwiększenie obciążenia pracą? 

- Słuszne pytanie. Znaczna część oddziałów jest wyposażonych w odpowiedni sprzęt, ale uważa się, że w Polsce w wielu ośrodkach sale operacyjne nie są w pełni wykorzystane, co jest związane nie tylko z brakiem personelu medycznego - głównie pielęgniarskiego - ale również z ograniczeniami finansowymi - stwierdza prof. Mrukwa-Kominek.

Jej zdaniem, regulacje płacowe byłyby wskazane, a zwiększone obciążenie pracą powinno być odpowiednio wynagradzane. Przypomina, że przepisy dopuszczają możliwości wydłużenia czasu pracy lekarzy z 37,55 do 48 godzin na tydzień, czyli o 40 godzin i 20 minut miesięcznie.

- W UCK w Katowicach zarówno lekarze, jak i pielęgniarki zatrudnione są w systemie równoważnym, który dopuszcza możliwość wydłużenia czasu pracy personelu medycznego do 12 godzin na dobę. Zgodnie z regulaminem wewnętrznym, możliwe jest wynagrodzenie w formie nadgodzin. Jednak nadgodzin nie może być  więcej niż 150 w ciągu roku - tłumaczy profesor.

Dodaje: - W naszym oddziale sprawa została rozwiązana w oparciu o system premiowania uzgodniony przez dyrekcję z personelem.

Rozmieszczenie ośrodków
Jak informuje nas prof. Marek Rękas, kierownik Kliniki Okulistyki w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie, konsultant krajowy w dziedzinie okulistyki, według danych, którymi dysponuje, średni czas oczekiwania na operację usunięcia zaćmy wynosi obecnie w Polsce ok. 1 rok. Dla porównania - w dwudziestu wybranych krajach OECD - ok. 3 miesiące.

Jednym z problemów dotyczących dostępności zabiegów usuwania zaćmy w Polsce jest rozmieszczenie wykonujących je placówek w poszczególnych regionach kraju.

- Z przyczyn historycznych, związanych także z doktryną dawnego Układu Warszawskiego - na przykład we Wschodniej Polsce doszło do znacznej centralizacji wykonywania wielu procedur medycznych w kilku wybranych ośrodkach - przypomina w rozmowie z Rynkiem Zdrowia prof. Rękas.

Dodaje, że nadmierna centralizacja, w przypadku znacznej populacji osób oczekujących na operację usunięcia zaćmy, nie jest korzystna.

- To problem zarówno dla pacjentów, którzy muszą dojeżdżać na leczenie nierzadko z dość odległych miejscowości, jak i dla samych ośrodków medycznych, które nie mogą w nieskończoność powiększać, nierzadko i tak już bardzo rozbudowanej, bazy lokalowej - zaznacza konsultant krajowy.

Będą nowe kontrakty
Na kontrakt obejmujący m.in. operacje usuwania zaćmy czeka szpital we Włodawie (woj. lubelskie). W grudniu 2017 r. pojawiła się duża szansa na to, że taki kontrakt będzie podpisany, ponieważ Lubelski Oddział Wojewódzki NFZ ogłosił konkursy, m.in. na operacje zaćmy w ramach chirurgii jednego dnia.

- To bardzo ważne dla mieszkańców naszego powiatu, bo - mimo że są możliwości leczenia na miejscu - na razie muszą jeździć do większych ośrodków, w tym do oddalonego o 100 kilometrów Lublina - mówi nam Teresa Szpilewicz, dyrektor SPZOZ we Włodawie.

- W przypadku okulistyki - m.in. operowania zaćmy - mamy wstępne umowy ze specjalistami właśnie z Lublina. Są też u nas ku temu wszelkie warunki techniczne. Szpital we Włodawie ma 5 sal operacyjnych oraz salę operacyjną, którą możemy wykorzystywać wyłącznie do operacji usuwania zaćmy. Niewiele powiatów tej wielkości jak nasz (ok. 40 tys. mieszkańców) - dysponuje takim potencjałem - dodaje dyrektor Szpilewicz.

Podkreśla, że w powiecie włodawskim i sąsiednich powiatach mieszka dużo starszych osób wymagających opieki medycznej, dla których wyjazd np. do Lublina to naprawdę bardzo poważny problem. Często rezygnują z podjęcia takiego trudu i poddania się operacji usuwania zaćmy.

- W celu zrównania szans obszarów przygranicznych z innymi, NFZ ogłosił konkurs dla powiatów włodawskiego, parczewskiego, bialskiego i Białej Podlaskiej. Mamy więc nadzieję, że NFZ podpisze z nami  umowę na świadczenia w zakresie operacji zaćmy i witrektomii - podsumowuje dyrektor Szpilewicz.

Sektor publiczny uzupełniany przez prywatny
- Na operację usunięcia zaćmy czeka dziś w Polsce, według mojej oceny, ok. 350-400 tys. osób. Przy takiej liczbie oczekujących niezbędne jest wprowadzanie zmian systemowych, organizacyjnych, zarządczych, ale także zwiększanie finansowania - mów nam prof. Marek Rękas.

Jego zdaniem, dodawanie pieniędzy powinno następować sukcesywnie, w mniejszych transzach i w sposób ciągły - na przykład po ok. 30 mln zł co pół roku lub kwartalnie - aby po dwóch latach problem finansowania tych operacji został rozwiązany - mówi konsultant krajowy w dziedzinie okulistyki.

Dodaje: - Przekazałem do Ministerstwa Zdrowia moje stanowisko i propozycję, aby do operacji usunięcia zaćmy w ramach publicznego ubezpieczenia kwalifikowane były osoby z ostrością wzroku 0,6 i gorszą, czyli większość pacjentów z zaćmą. Z drugiej strony takie kryterium pozwala funkcjonować także prywatnym placówkom inwestującym w sektor ochrony zdrowia - tłumaczy profesor.

W opinii konsultanta krajowego liczba ośrodków operujących zaćmę w Polsce jest obecnie odpowiednia w stosunku do potrzeb. Jest ok. 240 placówek publicznych oraz ok. 60 prywatnych, które przeprowadzają takie operacje.

- Dokładając publiczne pieniądze, trzeba jednocześnie bardzo uważnie obserwować, jak szpitale radzą sobie z ich wydawaniem - od strony zarządczej i organizacyjnej. Wielkość środków musi uwzględniać nie tylko przygotowanie kadrowe, odpowiednie sale i sprzęt, ale także jakość leczenia - zaznacza prof. Marek Rękas.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum