Spór wokół szczepionek. Andrusiewicz: poinformowaliśmy o niemożności realizacji kontraktu

Autor: oprac. KM • Źródło: DGP, Radio Plus/Rynek Zdrowia21 kwietnia 2022 11:58

Państwa Unii Europejskiej nie chcą zrywać kontraktów z Pfizerem - pisze Dziennik Gazeta Prawna. - Nie wśród nich należy szukać sprzymierzeńców Polski, ale wśród tych, które ponoszą olbrzymie koszty w związku z leczeniem obywateli Ukrainy, a to są państwa graniczne - komentuje rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz. O unijnym solidaryzmie mówi: "nie ma żadnego solidaryzmu, są zdjęcia na granicy. Nie ma żadnych środków. My tych środków potrzebujemy".

Spór wokół szczepionek. Andrusiewicz: poinformowaliśmy o niemożności realizacji kontraktu
Polska zamówiła 67 mln dawek szczepionki Pfizera. Teraz zmienia zdanie. Fot. Adobestock
  • Kraje członkowskie Unii Europejskiej nie chcą zrywać umów z koncernami farmaceutycznymi na zakup szczepionek, a Pfizer jest ich "najważniejszym dostawcą". Poinformował o tym w czwartek Dziennik Gazeta Prawna
  • Do treści artykułu w rozmowie z Radiem Plus odniósł się rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz
  • - Nie wśród tych państw należy poszukiwać sprzymierzeńców Polski, ale wśród tych, które ponoszą olbrzymie koszty w związku z leczeniem obywateli Ukrainy, a to są państwa graniczne - skomentował

Co dalej ze szczepionkami?

W artykule w serwisie DGP czytamy, że nie tylko Polskę mogą czekać problemy dotyczące wykorzystania szczepionek. Mimo to inne państwa, w tym Holandia i Czechy, nie przychylają się do polskiego stanowiska w tej sprawie i nie planują wypowiadać umów Pfizerowi. Cytowany przez DGP rzecznik resortu zdrowia Czech twierdzi, że "Polska jest związana tą samą umową co wszystkie kraje UE", "nie ma w niej wyjątków", a skonstruowana jest tak, by kraj miał gwarancję dostaw, a nie elastyczności realizacji. Niemcy zachowały jeszcze większą powściągliwość w komentarzach.

DGP rozmawiał także zrzecznikiem KE Stefanem De Keersmaeckerem  i dowiedział się, że nastąpią przesunięcia w dostawach szczepionek z maja i czerwca na trzeci kwartał, a KE chce "zapewnić większą elastyczność w zakresie dostaw i pomóc kilku państwom członkowskim". Dziennik przypomina jednak, że premier Mateusz Morawiecki chciał rozkładu dostaw na 10 lat, rezygnacji z części lub zamiany na inne farmaceutyki. Keersmaecker powiedział więc DGP, że trwają prace nad ułatwieniem rozmów między Polską a Pfizerem.

Ministerstwo Zdrowia chce "jak najlepszych" relacji z Pfizerem

Rzecznik ministerstwa zdrowia Wojciech Andrusiewicz w rozmowie z Radiem Plus odniósł się do poruszonej przez DGP kwestii. Przyznał, że resort chciałby, żeby relacje z firmą Pfizer "wyglądały jak najlepiej". - Dlatego też wnioskowaliśmy o kolejne spotkanie zarówno z samą firmą Pfizer, jak i z HERĄ, czyli instytucją ochrony zdrowia z ramienia Komisji Europejskiej - poinformował.

- Mimo naszych wskazań, że chcemy kontynuować ten kontrakt, ale poprosimy o większą elastyczność w związku z tym, że ponosimy dość duże koszty - bo to jest 300 milionów złotych miesięcznie na milion uchodźców ukraińskich w zakresie samej ochrony zdrowia, czyli jeżeli mamy 2 miliony uchodźców, to jest w granicach 600 milionów miesięcznie - mówił Andrusiewicz.

- Zasygnalizowaliśmy koncernowi, żeby był w tej materii elastyczny, między innymi wskazując, że jest pewna społeczna odpowiedzialność biznesu - nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Niestety, koncern nie zareagował, Komisja Europejska też nie zareagowała, stąd też musieliśmy poinformować o rezygnacji z tego kontraktu, o niemożności realizowania tego kontraktu - wyjaśnił rzecznik.

O samym artykule DGP Andrusiewicz powiedział: "Jest oparty o rozmowy z trzema państwami, z których żadne nie graniczy z Ukrainą, a tak naprawdę to nie wśród tych państw należy poszukiwać sprzymierzeńców Polski, ale wśród tych państw, które ponoszą olbrzymie koszty w związku z leczeniem obywateli Ukrainy, a to są państwa graniczne".

Są państwa, które chcą pójść w ślad za Polską w rozmowach z Pfizerem

- My nie wypowiadamy i nie rezygnujemy z tej umowy, z uwagi na fakt, że w całej Unii Europejskiej wszyscy zamówili dość dużo szczepionek z naddatkiem - kontynuował rzecznik. - Pamiętajmy, jaki był stan, w którym zamawiane były te szczepionki: nikt nie wiedział, co się wydarzy. Jest ich za dużo, ale to nie jest związane z wypowiedzeniem - zaznaczył Andrusiewicz.

- Powołaliśmy się na nadzwyczajną sytuację, która wystąpiła w związku z wojną na Ukrainie i wskazaliśmy, że mamy kryzys humanitarny, z którym musimy walczyć - mówił. - Niestety, nie ma reakcji ani ze strony koncernu Pfizer, ani ze strony Komisji Europejskiej, ale jest reakcja ze strony innych państw graniczących z Ukrainą. Już przynajmniej jedno z tych państw - na razie nie chciałbym zdradzać szczegółów - wystąpiło do nas o przekazanie dokumentu związanego z wypowiedzeniem umowy firmie Pfizer w związku z tym, że szykuje się również do podobnego ruchu. Rozmawiamy również z innymi państwami graniczącymi z Ukrainą i te państwa również są zainteresowane tym problemem. Za wcześnie mówić, że podejmą taką decyzję, ale są tą decyzją zainteresowane - tłumaczył rzecznik resortu zdrowia.

Solidarność europejska tylko na papierze

Rzecznik przypomniał, że Polska zamówiła ok. 67 mln szczepionek od koncernu Pfizer, z których zrezygnowała, a także ok. 20 mln od koncernu Moderna.

- Myślę, że w najbliższych dniach, jeżeli nie godzinach, rozstrzygnie się, co z koncernem Moderna. Tutaj czekamy na jasne stanowisko Komisji Europejskiej: jeżeli Komisja Europejska w końcu podejmie kroki i wywiąże się z deklarowanego solidaryzmu. Pamiętajmy: cały czas słyszymy deklaracje solidarności europejskiej w ramach pomocy obywatelom Ukrainy, w tym dla nas najważniejsze: w zakresie ochrony zdrowia. Nie ma żadnego solidaryzmu! Są zdjęcia na granicy, nie ma żadnych środków - my tych środków potrzebujemy - zaznaczył jasno Andrusiewicz.

Czy wobec tego Polska faktycznie zawnioskowała o przyznanie jakichś środków? Andrusiewicz przypomniał, że minister zdrowia Adam Niedzielski podczas swojego ostatniego pobytu w Brukseli na szczycie ministrów zdrowia wraz z 10 innymi państwami wystąpił do Komisji Europejskiej o specjalny mechanizm finansowania.

- To wystąpienie jest - nie ma żadnej reakcji. Więc to nie jest tak, że Polska i Ministerstwo Zdrowia w zakresie finansowania ochrony zdrowia nic nie robi: robimy dużo więcej, niż Komisja Europejska ujawnia. My cały czas wnioskujemy o to, żeby był mechanizm finansowania i cały czas słyszymy deklaracje: tak, będzie. Kiedy? - pytał rzecznik.

Przypomniał, o jakich środkach byłaby mowa. - Szacowaliśmy koszty leczenia obywateli Ukrainy na 300 milionów złotych miesięcznie. Ważne są każde pieniądze, które były zadeklarowane. Czekamy na jakąkolwiek deklarację, a właściwie posuniętym za tą deklaracją działaniem. Niestety, nie ma na razie żadnych działań - podsumował Andrusiewicz.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum