DK, PAP/Rynek Zdrowia | 31-03-2021 12:52

Skąd weźmiemy więcej personelu do szpitali tymczasowych? Rzecznik rządu odpowiada

Tam, gdzie to możliwe, przekierowujemy personel medyczny do szpitali rezerwowych; działamy także na rzecz pozyskania lekarzy z odpowiednimi kwalifikacjami z zagranicy - powiedział rzecznik rządu Piotr Müller.

Na zdj. rzecznik rządu Piotr Müller. Fot. screen

  • Rzecznik rządu Piotr Müller: - Kolejne osoby są delegowane do szpitali rezerwowych
  • Polska powinna się starać pozyskać z całego świata dobrze przeszkolonych,  profesjonalnych lekarzy - powiedział

Rzecznik rządu pytany był w środę w Programie Trzecim Polskiego Radia, jakie są perspektywy na pozyskanie większej liczby personelu medycznego do szpitali tymczasowych.

- W tej chwili przede wszystkim skupiamy się na tym faktycznie, by przekierować tam, gdzie to możliwe, personel z tych obszarów funkcjonowania służby zdrowia, które mogą być na jakiś czas - krótki, ale mimo wszystko - wstrzymane i faktycznie skierowane do szpitali rezerwowych - powiedział rzecznik rządu. Jak mówił, "w tej chwili kolejne osoby są delegowane do szpitali rezerwowych".

Müller wskazywał, że problemem nie jest infrastruktura, tylko ograniczona liczba kadry medycznej.

Pomogą lekarze z zagranicy

Na pytanie o lekarzy z zagranicy, odparł, że do Polski przyjechało co najmniej kilkudziesięciu lekarzy. - Faktycznie podejmujemy takie działania, choć oczywiście niektórzy uważają, że to są działania zbyt daleko idące. My uważamy, że jeśli są dobrze przeszkoleni, profesjonalni lekarze, którzy mają odpowiednie kwalifikacje, to oczywiście Polska powinna się starać pozyskać ich z całego świata - zaznaczył rzecznik rządu.

Müller był też pytany, czy możliwe jest zniesienie wymogu 500 pracowników chętnych, by przeprowadzić szczepienia w zakładzie pracy. We wtorek szef KPRM Michał Dworczyk zapowiedział, że w drugim kwartale uruchomione zostaną szczepienia przeciw COVID-19 w zakładach pracy, w których będzie minimum 500 chętnych pracowników.

- W pierwszym etapie mówimy o większych zakładach pracy, bo wymaga tego logistyka transportu szczepionek tak, by faktycznie można było zawieźć w jedno miejsce w sposób bezpieczny odpowiednio schłodzone szczepionki i dlatego ten limit 500 osób, by przyspieszyć program szczepień - wyjaśnił rzecznik rządu.

- Natomiast także będzie możliwe, i to jest pewnego rodzaju novum, że pojedyncza pielęgniarka czy ratownik medyczny również będzie mógł udzielać szczepionek na przykład u siebie w gabinecie, czy w innym miejscu - stwierdził.

Jak dodał, docelowo "wyobraża sobie sytuację, w której te konkretne osoby będą udawały się do miejsc pracy po to, by faktycznie zaszczepić na miejscu, w mniejszych grupach również".