Samorządy zawodowe: stwórzmy narodowy program rozwoju i ochrony kadr medycznych

Autor: WOK/Rynek Zdrowia • • 25 października 2019 06:19

Brak atrakcyjnej ścieżki rozwoju zawodowego, problemy kadrowe i płacowe, niewykorzystywanie kompetencji, potrzeba wprowadzenia do systemu ochrony zdrowia nowych profesji. Między innymi o tym rozmawiali przedstawiciele pięciu samorządów zawodów medycznych podczas jednej z sesji XV Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 21-22 października).

XV Forum Rynku Zdrowia - sesja "Zawodu medyczne"; FOT. PTWP

Panel pt. „Zawody medyczne - opieka zdrowotna to nie tylko lekarze i pielęgniarki” stał się okazją do spojrzenia na system ochrony zdrowia z perspektywy różnych grup zawodowych.

Fizjoterapeuci: Polacy nie wiedzą, czym się zajmujemy
Dr hab. Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów przywołał wyniki badania opinii publicznej zleconego w tym roku przez samorząd zawodowy fizjoterapeutów.

- Okazało się, że ok. 50 proc. ankietowanych nie wie, w jakim zakresie fizjoterapeuci pomagają pacjentom. Tymczasem w wielu krajach fizjoterapeuci nie tylko wykonują obowiązki wynikające z programu ich studiów, ale też przejmują tzw. płytkie kompetencje w zakresie innych zawodów medycznych - podkreślał.

- Fizjoterapeuci są trzecim co do liczebności zawodem medycznym w Europie. W Polsce jest nas obecne 66 tysięcy - informował. - Leczymy m.in. pacjentów, którym w zasadzie już nikt nie może pomóc. Są schorzenia, w których fizjoterapia jest jedynym środkiem leczniczym. Tymczasem do fizjoterapii w naszym kraju dostępu nie ma, między innymi, kilka milionów pacjentów z astmą, 2 mln osób z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc (POChP). Około 2 mln Polek z NTM (nietrzymanie moczu) nie wie, że to właśnie fizjoterapia może im pomóc - dodał prezes Krawczyk.

Uciekają z publicznego systemu, wyjeżdżają z kraju
Podkreślał, że przedstawiciele pięciu zawód medycznych biorący udział w dyskusji podczas XV Forum Rynku Zdrowia reprezentują łącznie ok. 600 tysięcy osób pracujących w systemie opieki zdrowotnej. - Od niedawna nasze samorządy zaczęły ściślej ze sobą współpracować. Uważam, że potrzebny jest narodowy program rozwoju i ochrony kadr medycznych - mówił dr hab. Maciej Krawczyk.

Czemu służyć miałby taki program? - Jeżeli student pierwszego roku kierunku lekarskiego mówi mi, że w jego grupie już jedna trzecia uczy się języka norweskiego i szwedzkiego, aby kiedyś wyjechać z Polski, to musi nas taki stan rzeczy smucić i bardzo mocno niepokoić - odpowiadał prezes Krawczyk.

W jego opinii poważnym wyzwaniem jest nie tylko emigracja zarobkowa lekarzy i innych przedstawicieli zawodów medycznych, ale również ich „ucieczka” z publicznego, refundowanego systemu opieki zdrowotnej do sektora prywatnego. - Konieczna jest m.in. ścieżka rozwoju w zawodach medycznych. Dzisiaj jest ona bardzo płaska. Robimy specjalizacje, potem kilkaset zł za wysługę lat i na tym koniec. To nie zachęca do pozostawania w publicznym sektorze ochrony zdrowia - podkreślał prezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów.

Pielęgniarki: droga do zapełnienia luki pokoleniowej nadal jest daleka
Zofia Małas, prezes Naczelnej Rada Pielęgniarek i Położnych wskazywała, że w ciągu trzech ostatnich lat, poprzez intensywne działania na rzecz promocji zawodu pielęgniarki i położnej oraz za sprawą wynegocjowanych podwyżek płac udało się odwrócić negatywny trend, polegający na odchodzeniu absolwentek od zawodu. Nie oznacza to jeszcze wypełnienia luki pokoleniowej w zawodzie. Jakie działania są więc potrzebne, aby tę lukę kiedyś zasypać?

- W 2015 r. średnia wieku pielęgniarki w Polsce wynosiła 50 lat, a ich liczba na 1000 mieszkańców sięgała 5,4. Obecnie ten deficyt kadrowy w naszym zawodzie jest jeszcze większy - mamy 5,16 pielęgniarek na 1000 obywateli. Dzieje się tak mimo powstrzymania odchodzenia absolwentek pielęgniarstwa od zawodu - informowała prezes Małas.

- Dlatego postawiliśmy na dialog, a nie protesty. Nie było to łatwe. Opracowaliśmy po roku wspólnej pracy z Ministerstwem Zdrowia strategię dla naszego zawodu - zaznaczyła. Przypomnijmy, że 18 października Rada Ministrów zaakceptowała uchwałę ws. przyjęcia dokumentu „Polityka Wieloletnia Państwa na rzecz Pielęgniarstwa i Położnictwa w Polsce”.

Prezes Małas przypomniała, że strategia obejmuje 5 obszarów: kształcenie przed- i podyplomowe; pomocniczy zawód -opiekun medyczny; poszerzanie kompetencji; warunki pracy i płacy; normy zatrudnienia; promocja zawodu. W strategii zapisano, że w ciągu 15 lat Polska dojdzie do średniej unijnej liczby 9,4 pielęgniarek na 100 tys. mieszkańców.

- Mamy w Polsce ok. 40 tys. opiekunów medycznych, ale tylko 6-8 tys. z nich pracuje w szpitalach. Powinniśmy więc zachęcić do pracy w szpitalach znacznie więcej osób z kwalifikacjami opiekunów. Nie trzeba kończyć 3-letnich studiów, aby wykonywać proste czynności higieniczno-pielęgnacyjne, co bardzo odciąża pielęgniarki - mówiła Zofia Małas.

I dodała: - Ok. 30 proc. czynności, które obecnie wykonują pielęgniarki, można przekazać opiekunom medycznym. Pozwoli to pielęgniarkom zająć się bardziej specjalistycznymi czynnościami i przejąć więcej kompetencji od lekarzy - podsumowała prezes NRPiP.

Farmaceuci: od 28 lat czekamy na ustawę o naszym zawodzie
Z kolei Elżbieta Piotrowska-Rutkowska, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej podkreślała, że farmaceuci już od 28 lat czekają na ustawę o zawodzie farmaceuty. Ostatnio pojawiła się szansa, że taka regulacja wreszcie zostanie przyjęta. 11 października br. projekt ustawy został przekazany do rozpatrzenia przez Stały Komitet Rady Ministrów. Dlaczego takie przepisy są potrzebne?

- Przez wiele lat zawód farmaceuty był marginalizowany i niedostrzegany. Czas to zmienić i dostosować się do standardów europejskich. Jeżeli tego nie zrobimy, nie będzie chętnych do podejmowania tej profesji. Kształcenie na tym kierunku jest bardzo kosztowne, studia są trudne. Ich ukończenie daje pełne kwalifikacje do wykonywania zawodu farmaceuty - przypominała prezes Piotrowska-Rutkowska.

- Nasze kwalifikacje są zupełnie niewykorzystywane, rola farmaceuty w aptece ogólnodostępnej została ograniczona do wydawania leków. W Polsce jest ok. 30 tysięcy farmaceutów, braki kadrowe są bardzo dotkliwe. Na jedną aptekę przypada tylko 1-2 farmaceutów. Oznacza to, że przez pewien czas farmaceuty nie ma w aptece, co jest niezgodne z przepisami prawa - podkreślała.

Dodała: - Młodzi farmaceuci nie widzą możliwości realizowania swoich ambicji i celów zawodowych. Dlatego coraz częściej decydują się na opuszczenie kraju. Statystycznie w ciągu roku emigruje z Polski cały rocznik absolwentów wydziału farmacji. Jeżeli nie powstrzymamy tego trendu, grozi nam kadrowa zapaść w sektorze aptecznym - przestrzegała prezes NRA.

Diagności laboratoryjni: w końcu i nas może zabraknąć
Alina Niewiadomska, prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych informowała, że średnie uposażenie diagnostów laboratoryjnych wynosi: bez specjalizacji - 2,2 tys. do 3 tys., a ze specjalizacją od 2,5 tys. do 3 tys. zł brutto. - Trudno się dziwić, że dobrze wyedukowana grupa zawodowa domaga się godnego wynagrodzenia - powiedziała prezes KRDL.

- Reprezentuję w tej debacie najmniejszy samorząd. Jest nas 16,7 tys. Ale bez diagnostyki laboratoryjnej, bez badań, trudno postawić diagnozę i podjąć proces terapeutyczny - podkreślała Alina Niewiadomska. Zwróciła uwagę, że na 11 uczelniach prowadzony jest kierunek analityki medycznej, gdzie kształceni są przyszli diagności laboratoryjni. Przypomniała, że diagności podejmują specjalizację w 13 dziedzinach.

- To jest profesjonalnie wykształcona kadra o wysokich kompetencjach, które nie zawsze są wykorzystywane - powiedziała. - Diagności są grupą zawodową, która podnosi swoje kwalifikacje za własne pieniądze. Nie realizujemy specjalizacji za środki publiczne tylko prywatne, co przy istniejącym poziomie uposażeń jest ciężkim zadaniem - przyznała Alina Niewiadomska.

Pytana, czy istnieje zagrożenie, że zabraknie diagnostów, prezes KRDL powiedziała, że "może ich zabraknąć, jeżeli problemy tej grupy, szczególnie finansowe, nie zostaną rozwiązane".

Lekarze: przestańmy mnożyć specjalizacje
Członek Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej dr Jerzy Friediger wskazywał, że choć od dawna mówi się o niedoborze kadr medycznych, to niewiele w tej sprawie zrobiono. - Czy na uczelniach medycznych musimy kształcić studentów obcokrajowców? A dlaczego nie możemy nauczać większej liczby studentów z Polski? Mamy gotowe miejsca, uczelnie są na to przygotowane. Zmieńmy priorytet - apelował.

Dr Friediger nie zgodził się z twierdzeniem, iż lekarze nie chcą dzielić się swoimi zadaniami z pielęgniarkami, farmaceutami czy fizjoterapeutami. - Nie strzeżemy zazdrośnie swoich kompetencji. Podejmowanie decyzji o leczeniu musi jednak wiązać się z odpowiedzialnością. Ten, kto podejmuje decyzje, musi za nie odpowiadać - powiedział dr Jerzy Friediger.

Zaznaczył, że jest zwolennikiem rozszerzenia kompetencji farmaceutów, a fizjoterapeuci powinni mieć prawo do decydowania o zabiegach fizjoterapeutycznych.

W opinii dr. Jerzego Friedigera należy skończyć z nieuzasadnioną mnogością specjalizacji w polskiej medycynie. - Jest 76 specjalizacji lekarskich, nie wiadomo po co. Nie wiadomo też, dlaczego specjalizacja obejmująca jedną chorobę trwa tyle, co trudna i odpowiedzialna z zakresu chorób wewnętrznych czy pediatrii - mówił dr Friediger.

Jaki system wynagrodzeń?
Odnosząc się do kwestii zarobków w różnych zawodach medycznych, wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko przyznała podczas panelu, że wynagrodzenia pracowników medycznych są bardzo ważnym problemem, z którym musimy się w Polsce zmierzyć. - Dlatego podejmujemy w tym zakresie konkretne działania - zaznaczyła, dodając, że system wynagradzania pracowników medycznych wymaga publicznej debaty.

- Dzisiaj mamy w tym zakresie swoisty podwójny system - częściowo jest regulowany odgórnie na podstawie aktów prawnych, a częściowo na poziomie podmiotów leczniczych. Obie metody mają swoich zwolenników i przeciwników. Należy się więc zastanowić, czy kontynuować regulacje odgórne, czy ustalić w ten sposób tylko pewne minimalne poziomy w poszczególnych zawodach, jak to się dzieje w przypadku trzech zawodów na gruncie ustawy o minimalnym wynagrodzeniu zasadniczym w ochronie zdrowia - mówiła wiceminister zdrowia.

- Nie wnikam w to, czy przyjęte w tej ustawie wskaźniki są odpowiednie. Natomiast wydaje się, że można - przy zachowaniu ustawowych minimów - pozostawić zarządzającym podmiotami leczniczymi dowolność w kształtowaniu wynagrodzeń. Z moich rozmów z dyrektorami placówek wynika, że chcą oni - jako odpowiadający za finanse i kadry tych jednostek - zachować istotny zakres decyzyjności w tej sferze płac - stwierdziła wiceszefowa resortu zdrowia.

Wskazywała też, że do zwiększenia zainteresowania zawodami medycznymi przyczyni się migracja kompetencji między poszczególnymi profesjami. - Przygotowywane są akty prawne, które pozwalają wykorzystać w poszczególnych zawodach wiedzę i umiejętności nabyte w toku kształcenia przed- i podyplomowego, by racjonalnie wykorzystywać w systemie przedstawicieli każdego zawodu - poinformowała Szczurek-Żelazko.

- Jest też kwestia powstawania zawodów medycznych, wprowadzenia ich do systemu, chociażby teraz mocno akcentowany opiekun medyczny. Kształcimy ich od wielu lat, a nie są wykorzystywani w systemie - podsumowała.

Pełna relacja (z wypowiedziami wszystkich gości) z sesji "Zawody medyczne - opieka zdrowotna to nie tylko lekarze i pielęgniarki" - już wkrótce w portalu i najbliższym wydaniu magazynu Rynek Zdrowia.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum