Samorządy nie chcą kupować świadczeń zdrowotnych

Autor: IB/Rynek Zdrowia • • 24 maja 2016 05:50

Samorządowcy nie ukrywają, że rozwiązanie dotyczące fakultatywnego zakupu świadczeń opieki zdrowotnej przez samorządy, zawarte w projekcie nowelizacji ustawy o działalności leczniczej i niektórych innych ustaw (konsultacje społeczne projektu zakończyły się 5 maja) jest dla nich nie do przyjęcia.

Czy nowela ustawy, to próba przerzucenia na samorządy bieżących kosztów funkcjonowania szpitali? Fot. PTWP

- Nie widzę ani prawnych, ani finansowych możliwości racjonalnego zakupu świadczeń przez samorządy. Zamierzamy zaskarżyć wspomniany zapis do Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ nie wskazuje on źródła dochodów mających finansować takie zakupy - mówi Rynkowi Zdrowia Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego.

W ocenie marszałka propozycja, która pojawiła się w projekcie noweli, to nic innego jak próba przerzucenia na samorządy bieżących kosztów funkcjonowania szpitali.

- Do naszych lecznic i tak płynie duża pomoc samorządowa w postaci poręczeń kredytów i pożyczania pieniędzy „na wieczne nieoddanie”. Ale oczekiwanie, że będziemy kupować świadczenia, jest absurdalne - wskazuje Adam Struzik.

Dodaje, że biorąc pod uwagę plany rządu, które znacząco uszczuplą samorządowe budżety, nakładanie na samorządy nowych obowiązków bez dodatkowego finansowania nie może wchodzić w grę. Chodzi chociażby o zwiększenie kwoty wolnej od podatku, co oznacza dla samorządów wymierne straty, oraz o  podatek bankowy, który wiąże się ze zmniejszeniem i podrożeniem kredytów na sfinansowanie inwestycji.

Polska dwóch światów
Marek Wójcik, ekspert w dziedzinie ochrony zdrowia Związku Powiatów Polskich i Związku Miast Polskich, były wiceminister administracji i cyfryzacji, także nie ukrywa obaw.

- Ten kontrowersyjny zapis przede wszystkim różnicuje Polaków pod względem dostępności świadczeń w zależności od miejsca zamieszkania i zamożności wspólnoty samorządowej. Różnicuje także pod względem woli tej wspólnoty, ponieważ jeden samorząd będzie chciał kupować świadczenia dla mieszkańców, a inny - nie. W ten sposób tworzymy Polskę dwóch światów - ocenia ekspert.

Zwraca ponadto uwagę, że fakultatywność zamiast obligatoryjności zakupu świadczeń wcale nie czyni problemu mniejszym - samorząd i tak dostaje nowe zadanie. Dotychczasowe przepisy wskazują wyraźnie, że przywilej kupowania usług zdrowotnych przysługuje nie samorządom, a narodowemu płatnikowi i resortowi zdrowia.

- W obu kwestiach możemy dopatrywać się znamion niekonstytucyjności - zarówno jeśli chodzi o nierówny dostęp do świadczeń, jak i w sprawie złamania zasady, że nowe zadanie dla samorządów może być nałożone jedynie przy zabezpieczeniu środków na jego realizację. Tutaj dodatkowych środków zabrakło - mówi Marek Wójcik.

Podkreśla, że projekt wskazuje na samorządy jako na źródło finansowania, można się zatem spodziewać, że przed gabinetami starostów, prezydentów miast i marszałków zaczną się wkrótce ustawiać kolejki pracowników placówek medycznych żądających dodatkowych środków na funkcjonowanie podmiotów leczniczych.

Będą problemy
- Komplikacji będzie więcej. Na przykład: jeśli samorząd powiatu będzie miał wolę kupić dowolne świadczenia, które nie są zakontraktowane na jego terenie, będzie mógł to zrobić. Pytanie, kto będzie oceniał racjonalność takich decyzji i jak ma się ta sytuacja do map potrzeb zdrowotnych - zaznacza Marek Wójcik.

- Jak np. skonstruować uchwałę ws. zakupu świadczeń? Dla kogo miałyby one być kupowane? Czy mieszkańcem jest osoba zameldowana czy mieszkająca na danym terenie? Jaką definicję „mieszkańca” należy przyjąć? Czy ta sytuacja nie doprowadzi do migrowania za świadczeniami? Moim zdaniem można to sobie wyobrazić - uważa ekspert.

Wskazuje ponadto, że problemem będzie nie tylko wycena kupowanych świadczeń, ale również kwestia nadzoru, ponieważ samorząd może przekazać lecznicom środki jedynie w formie dotacji, a kontrolować dokumentacji medycznej nie ma prawa.

- Trzeba będzie zatem zatrudnić w tym celu lekarzy. Skąd wezmą ich małe powiaty? Kto oceni efektywność wydawania środków na zakup świadczeń? W przypadku samorządowych programów polityki zdrowotnej zajmuje się tym AOTMiT, co jednak będzie z tym zakresem? - pyta Marek Wójcik.

Jego zdaniem wątpliwości budzi ponadto, czy usługi kupowane przez samorządy nie powinny być traktowane jako komercyjne, a takich SPZOZ-y, według resortu zdrowia, świadczyć nie mogą.

- Proponowane rozwiązanie jest złe. Nie powinno się ono obronić ani pod względem konstytucyjności ani pod względem logiki systemu, ponieważ jej zaprzecza. Nie mamy potencjału potrzebnego do wdrożenia takiej zmiany, mamy za to świadomość, że stanowi ona próbę szukania pieniędzy na uzdrowienie systemu, ale w cudzej kieszeni - ocenia Marek Wójcik.

Pod dyktando wyborców
Hanna Zych-Cisoń, członek zarządu województwa pomorskiego odpowiedzialna za ochronę zdrowia, przypomina, że podczas kwietniowego Konwentu Marszałków, który obradował w Szczyrku, władze samorządowe wszystkich regionów (także tych, w których rządzi PiS) opowiedziały się przeciwko projektowanemu zapisowi dotyczącemu fakultatywnego finansowania świadczeń zdrowotnych przez samorządy.

- To niewykonalne. Na kupowanie świadczeń opieki zdrowotnej potrzebne są gigantyczne pieniądze, których w samorządach nie ma - mówi Rynkowi Zdrowia Hanna Zych-Cisoń.

Dodaje, że w Pomorskiem działa 10 szpitali marszałkowskich, wszystkie w formule spółki, a ponadto 3 szpitale psychiatryczne i dwie mniejsze jednostki. Wszystkie generują nadwykonania, za które NFZ nie płaci w całości, a jedynie częściowo. Tym bardziej bulwersuje fakt, że samorządom proponuje się kupowanie świadczeń.

- Biorą one na siebie olbrzymi zakres związany z inwestycjami, wynikającymi m.in. z potrzeby dostosowania szpitali do standardów europejskich i zapewniają wkład własny do projektów unijnych. To wyczerpuje ich możliwości - zaznacza Hanna Zych-Cisoń.

Marszałek nie ukrywa ponadto, że samorządy nie są przygotowane merytorycznie do podejmowania uchwał w sprawie zakupu świadczeń zdrowotnych, a proponowane rozwiązanie otwiera szeroko drzwi dla lobbingu.

- Nie da się przecież wykluczyć, że zacznie się szukanie przyjaźni w samorządach i naciskanie na dofinansowanie takiego lub innego oddziału. To niedopuszczalne. O tego rodzaju kwestiach musi decydować merytoryczna grupa osób oddzielona od podobnych zagrożeń. Ani czyjś partykularny interes, ani polityka nie mają prawa rządzić zdrowiem - podkreśla Hanna Zych-Cisoń.

Zwraca też uwagę, że po wprowadzeniu tego kontrowersyjnego zapisu w życie należy liczyć się z lawinowym wzrostem oczekiwań lokalnych społeczności w stosunku do samorządów.

- To wyborcy będą dyktowali, jakie świadczenia mają być finansowane. Kto miałby weryfikować te żądania? Można też sobie wyobrazić, że każda najmniejsza miejscowość będzie chciała mieć własną położną, stomatologa oraz nocną i świąteczną opiekę. Nawet gdyby były na to pieniądze, co wspólnego miałaby taka polityka z racjonalnym wydawaniem publicznego grosza? - pyta marszałek.

W ocenie Hanny Zych-Cisoń wdrożenie projektowanego rozwiązania może się ponadto przełożyć na pogłębienie problemu związanego z deficytem specjalistów.

- Ich decyzje o wyjeździe do pracy za granicą już obecnie są częste. Chaos, napięcia i konflikty, które nieuchronnie będą towarzyszyły wprowadzeniu tych niefortunnych zapisów spowodują, że staną się jeszcze częstsze - uważa marszałek.

To abstrakcja
- Inwestycje w placówkach ochrony zdrowia, profilaktyka zdrowotna, tworzenie warunków do zdrowego stylu życia - to zakresy w których samorządy mogą i powinny się realizować. Pod warunkiem, że mają na to pieniądze. Ale kupowanie świadczeń zdrowotnych to po prostu abstrakcja. W budżecie województwa pomorskiego nie ma na to żadnych środków. Brakuje ich nawet na profilaktykę, obawiamy się także, czy wystarczy na wkład własny do planowanych inwestycji - podsumowuje marszałek.

Również Marek Pławiak, starosta nowosądecki, jest zdania, że nałożenie kolejnych obowiązków finansowania świadczeń zdrowotnych na samorządy powiatowe jest nieuzasadnionym kolejnym obciążeniem finansowym tych podmiotów.

- Samorządy powiatowe już obecnie ponoszą znaczne koszty hospitalizacji pacjentów pośrednio poprzez zakup sprzętu dla jednostek służby zdrowia oraz finansowanie inwestycji prowadzonych przez te podmioty - wskazuje starosta.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum