SOR-y czeka ogromna reforma. "Oddziały ratunkowe to zwierciadło wszystkiego, co złe w ochronie zdrowia"

Autor: Mariusz Polak • Źródło: Rynek Zdrowia04 listopada 2022 06:00

- Z około 1300 lekarzy, którzy zrobili specjalizację z ratownictwa, w systemie pracuje około 800. Reszta jest totalnie wypalona, ucieka z SOR, zmienia specjalizację, czy wyjeżdża za granicę, co staje się powszechnym zjawiskiem - wyliczał prof. Juliusz Jakubaszko z Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej.

SOR-y czeka ogromna reforma. "Oddziały ratunkowe to zwierciadło wszystkiego, co złe w ochronie zdrowia"
Funkcjonowanie Fot. PAP/Grzegorz Michałowski
  • Temat sytuacji szpitalnych oddziałów ratunkowych jest w ostatnich dniach szczególnie gorący. Sprawiły to m.in. słowa prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, który publicznie przytoczył przykład pacjenta czekającego na SOR "17 godzin na zydlu"
  • Funkcjonowaniem szpitalnych oddziałów ratunkowych zajęli się posłowie w trakcie czwartkowego (3 listopada) posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia. Poruszono m.in. zapowiadane przez Ministerstwo Zdrowia zmiany dotyczące SOR-ów
  • Zakłada się, że w 2023 roku przy każdym SOR-ze i w każdym szpitalu będzie nocna i świąteczna opieka medyczna
  • Prof. Juliusz Jakubaszko z Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej przestrzegał, że w najbliższych latach SOR-y będą dociskane większym napływem pacjentów, stąd potrzeba racjonalizacji ich pracy
  • - Oddziały ratunkowe są zwierciadłami stanu organizacyjnego systemu ochrony zdrowia w danym kraju - podkreślał prof. Jakubaszko
  • Tłumaczył, że przez złą organizację systemu dochodzi do frustracji wśród pacjentów, ale także medyków, którzy doznają wypalenia zawodowego i odchodzą

"Wszystko, co jest złe w systemie ochrony zdrowia, odbija się w SOR"

- Bywa, że człowiek ciężko chory, mający swoje lata przybywa na SOR z czterdziestostopniową gorączką, a później się okazuje, że to sepsa. Spędza na zydlu - bo nawet nie ma go gdzie położyć - 17 godzin. To jest taki przykład, który ja osobiście znam - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas  spotkania z mieszkańcami Przemyśla  pod koniec października. - Partia rządząca musi znaleźć sposób, by zmienić sytuację na SOR-ach - zaznaczył. Jego zdaniem "tak po prostu dalej być nie może". - Musimy to zmienić, musimy znaleźć metodę, żeby to zostało zmienione - mówił.

 

Słowa te odbiły się głośnym echem w mediach i poruszyły opinię publiczną. W ubiegłym tygodniu rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz w rozmowie z "Polsat News" zapowiedział zmiany organizacji na SOR-ach.

3 listopada o sytuację tych oddziałów pytali reprezentanta Ministerstwa Zdrowia posłowie z sejmowej Komisji Zdrowia. Okazało się, że w Polsce SOR-ów przybędzie. W Polsce funkcjonują obecnie 242 szpitalne oddziały ratunkowe, planowane jest utworzenie dalszych 26 SOR-ów, w tym 10 na Śląsku, gdzie sytuacja jest najtrudniejsza.

Ważny głos w dyskusji zabrał  prof. Juliusz Jakubaszko z zarządu Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej. Stwierdził, że oddziały ratunkowe są zwierciadłem stanu organizacyjnego systemu ochrony zdrowia w danym kraju. Wypunktował też postulaty środowiska w celu poprawy sytuacji.

- Wszystko, co jest złe w systemie ochrony zdrowia, odbija się w oddziale ratunkowym, jak w lustrze: ze wszystkimi tego aspektami - podkreślał w trakcie posiedzenia.

Jak tłumaczył, przez złą organizację działania SOR-ów dochodzi do frustracji wśród pacjentów, ale także medyków, którzy doznają wypalenia zawodowego.

- Z około 1300 lekarzy, którzy zrobili specjalizację z ratownictwa, w systemie pracuje około 800. Reszta jest totalnie wypalona, ucieka z SOR, zmienia specjalizację, czy wyjeżdża za granicę, co staje się powszechnym zjawiskiem - wyliczał.

Polskie Towarzystwo Medycyny Ratunkowej postuluje o zmiany na SOR

Prof. Jakubaszko podkreślał, że Polskie Towarzystwo Medycyny Ratunkowej od wielu lat postuluje o zmiany.

Wśród postulatów, które złożył na ręce przewodniczącego sejmowej Komisji Zdrowia, wymienił:

  • podniesienie i stabilizacja rangi medycyny ratunkowej jako szczególnie ważnej dyscypliny klinicznej i szczególnie odpowiedzialnej specjalizacji lekarskiej,
  • wzmocnienie kluczowej roli szpitalnych oddziałów ratunkowych i ich personelu w strukturach polskiego szpitalnictwa,
  • aby określenie zadań szpitalnych oddziałów ratunkowych w monitorowaniu jakości i nadzorze funkcjonowania systemu ratownictwa medycznego w rejonach operacyjnych stało się faktem,
  • zniesienie obowiązku wprowadzenia segregacji wewnątrzszpitalnej w systemie, jako przymusu dla wszystkich oddziałów ratunkowych
  • wprowadzenie zmian legislacyjnych mających na celu jednoznaczne oddzielenie zadań, finansowania, lokalizacji oddziałów ratunkowych od szpitalnych izb przyjęć

Ten ostatni wątek w kontekście obecnego stanu prawnego określił mianem "kamienia u szyi szpitalnych oddziałów ratunkowych".

"W Polsce nie ma monitorowania jakości ratownictwa medycznego"

Prof. Jakubaszko, członek zarządu Światowej Federacji Medycyny Ratunkowej (IFEM) oraz Europejskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej (EuSEM) zwracał uwagę, że w Polsce nie ma monitorowania jakości ratownictwa medycznego. 

- Wszystkie kraje cywilizowane go prowadzą. To na przykład monitorowanie zgonów do uniknięcia, czego u nas w ogóle się nie robi z wielu względów, również może i politycznych - mówił.

- U nas w ogóle nie mamy wyników monitorowania jakości, gdyż tej jakości w ogóle się nie monitoruje - dodawał.

Wyjaśniał, że na świecie istnieje pięć ogólnych, przyjętych i sprawdzonych od 50 lat systemów segregacji na SOR.

- Jednym z najczęściej i najchętniej stosowanych w Europie jest system brytyjski. Wprowadzony nasz system prowadzi do chaosu. Wiele oddziałów tylko udaje, że go wprowadziło i działa zupełnie inaczej - mówił.

Przestrzegał, że w najbliższych latach odziały ratunkowe będą coraz bardziej obciążone napływem pacjentów.

- Dziś słyszymy, że jest to około 5 mln rocznie, ale musimy mieć świadomość, że SOR-y będą dociskane większym napływem, stąd potrzeba jest racjonalizacji ich pracy - wspomniał.

- To nie SOR-y są winne sytuacji w nich panującej, a system jest winny. Aby dać sobie z tym radę, należy reorganizować krok po kroku cały system - tłumaczył.

Od 2023 roku zmiany w nocnej opiece zdrowotnej i na SOR-ach

Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz w rozmowie z "Polsat News" zapowiedział zmiany organizacji na SOR-ach. 

- Od 2023 roku przy każdym SOR-ze i w każdym szpitalu będzie nocna i świąteczna opieka medyczna - tłumaczył Wojciech Andrusiewicz.

Podkreślił, że działania te mają zapobiec kolejkom pacjentów. Przypomniał, że na SOR-ach obowiązują cztery kolory, które sugerują, jak szybko medycy powinni zająć się pacjentem - od czerwonego (najpilniejszego), przez żółty, zielony i niebieski.

Jak tłumaczył, kolory zielony i niebieski nie muszą być obsługiwane przez SOR, a mogą być przekierowane z SOR-u na nocną i świąteczną opiekę medyczną.

- Są to pacjenci, którzy mogą czekać do 240 minut albo powyżej - w granicach 360 minut. SOR nie jest od tego, by zajmować się każdą bolączką, SOR jest od ratowania życia - podkreślił Andrusiewicz.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum