PAP/Rynek Zdrowia | 25-09-2020 13:27

Rzecznik MZ jednoznacznie: epidemia COVID-19 rozwija się. Rozważane obostrzenia

Wskaźnik wykrywalności koronawirusa w Polsce rośnie, bo wykonujemy obecnie testy głównie osobom z objawami chorobowymi - wyjaśnił w piątek (25 września) rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Dodał, że epidemia się rozwija i musimy być na to gotowi.

Wojciech Andrusiewicz: - Epidemia COVID-19 się rozwija. Na to musimy być gotowi - ocenił. Fot. Shutterstock

Badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u kolejnych 1587 osób - to największy dobowy wzrost zakażeń od początku epidemii. Z powodu COVID-19 zmarły kolejne 23 osoby. Najwięcej nowych przypadków potwierdzono w piątek w woj. mazowieckim - 295 i w małopolskim - 241.

Komentując najnowsze dane, Andrusiewicz powtórzył, że to nie jest wynik dużych ognisk zakażeń, ale "naszego powrotu do normalności, do codziennego funkcjonowania w otaczającej nas rzeczywistości".

- To, co państwo wszyscy obserwujecie na co dzień - mamy korki na ulicach, ludzi w tramwajach, w autobusach, mamy powrót do pracy bezpośredniej z pracy zdalnej. Tych kontaktów, interakcji na co dzień jest dużo więcej niż na wiosnę i w lecie, kiedy oczywiście byliśmy na wypoczynku letnim i spotykaliśmy się nad morzem, nad jeziorami, ale nie spotykaliśmy się na ulicach miast, w pracy. Dzisiaj tych interakcji jest dużo więcej - wyjaśnił.

Zaznaczył, że obecnie ogniska zakażeń są rozproszone. - To często są ogniska z imprez domowych, rodzinnych, ogniska z większych zakładów opieki zdrowotnej, szpitali, gdzie mamy do czynienia też z pacjentami COVID-owymi, mamy do czynienia z szeregiem mniejszych ognisk w zakładach pracy. Nie możemy powiedzieć, że dominuje jakieś jedno ognisko zakażeń" - powiedział.

Dodał, że liczba zakażeń jest także efektem odwiedzin w domach pomocy społecznej. Poinformował, że MZ poprosiło Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o decyzję w sprawie zablokowania odwiedzin w domach opieki społecznej.

Jednocześnie zauważył, że wskaźnik zakażalności, tzw. reprodukcji wirusa w Polsce, obrazujący, ile jedna osoba chora zaraża innych osób, wynosi w tej chwili powyżej 1. - To znaczy, że ta epidemia się rozwija. Na to musimy być gotowi - ocenił.

Zaapelował po raz kolejny o przestrzeganie zasad sanitarnych - noszenie maseczek, zachowanie dystansu i dezynfekcje. Jednocześnie zaznaczył, że obecnie resort nie przewiduje problemów z dostępem w szpitalach do łóżek dla pacjentów zakażonych koronawirusem. Dodał, że zagwarantowanych jest ponad 6,3 tys. tych łóżek.

- Dziś mówimy o zajętości łóżek na poziomie 30 proc., tych, które mamy w dyspozycji. Ale cały czas podkreślamy, że mamy bufor stworzenia nowych łóżek, nowych oddziałów i tak też będziemy czynić, jeżeli nagle wzrosłaby liczba osób hospitalizowanych - powiedział rzecznik MZ.

Jak zapowiedział Andrusiewicz, w ramach przyjętej strategii "punktowego reagowania" na epidemię minister zdrowia w przyszłym tygodniu zaproponuje nowe obostrzenia w strefach czerwonych i żółtych. Mają one dotyczyć spotkań międzyludzkich. Dopytywany o to, czego będą nowe restrykcje dotyczyć, odpowiedział dziennikarzom: "przekonacie się państwo w przyszłym tygodniu".

- Każdy z nas może przewidywać, obserwując to, co się dzieje w innych państwach, choćby w Europie, jakie są wprowadzane restrykcje, raczej dotyczące większych zbiorowisk, tam, gdzie więcej osób się organizuje, gdzie się spotyka. To już minister Adam Niedzielski przedstawi - powiedział rzecznik.

Przekazał, że obecnie w resorcie zdrowia trwa spotkanie ministra Adama Niedzielskiego z zespołem do spraw opiniowania zmian w zakresie ochrony zdrowia w Polsce.

- Między innymi dyskutowana jest realizacja bieżącej strategii walki z koronawirusem. Trwają teraz dosyć gorące, bo z nich wychodzę, narady ze specjalistami, w jakim zakresie jeszcze bardziej wprowadzić zalecenia, które mogłyby nas chronić przed zakażeniami oraz pomóc lekarzom w obsłudze pacjentów - powiedział Andrusiewicz.

Podkreślił, że większość testów na wykrycie wirusa wykonywana jest nadal w ramach NFZ, a nie komercyjnie. Zwrócił też uwagę, że w tej chwili wykonuje się testy u osób objawowych, a nie jak w pierwszych miesiącach epidemii również u osób podejrzanych o zakażenie np. z kwaratantanny. Oznacza to, że efektywność wykrywania koronawirusa wzrosła.

- Dzisiaj mamy gros z tych testów celowane, więc, jak widzimy, przy tym samym poziomie wykonywanych testów rośnie na wskaźnik wykrywalności koronawirusa - wyjaśnił. Zaznaczył, że w tej chwili nie są prowadzone badania przesiewowe.

- Nie mają one obecnie większego sensu, bo nie mamy jakieś jednej celowanej grupy zawodowej, gdzie by koronawirus przebiegał inaczej - dodał.

Ostatniej doby wykonano ponad 24,2 tys. testów na obecność koronawirusa. Ogółem przebadano dotąd 3 225 733 próbki pobrane od 3 095 373 osób. W czwartek resort informował o wykonaniu 23,7 tys. testów, w środę - 22 tys., we wtorek 22,5 tys. testów, a w poniedziałek o 12,2 tys. Resort informuje, że dobowo laboratoria przygotowane są na przeprowadzanie 50-60 tys.

PAP - Klaudia Torchała, Dorota Stelmaszczyk