Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia | 07-05-2019 17:03

Resort zdrowia: na szeroki dostęp do trombektomii przeznaczymy 100 mln zł rocznie

Były ośrodki, które z własnej woli, wiedząc, że to pomaga pacjentom, na swój koszt wykonywały zabiegi trombektomii mechanicznej. Właśnie rozpoczęliśmy proces, dzięki któremu każdy pacjent w Polsce powinien mieć dostęp do tej terapii - powiedział we wtorek (7 maja) minister zdrowia Łukasz Szumowski, zapowiadając poszerzenie pilotażu trombektomii o kolejne 10 ośrodków.

FOT. Fotolia; zdjęcie ilustracyjne

MZ szacuje, że tego typu interwencji wymaga ok. 3,5-4 tys. osób rocznie. Jak już informowaliśmy, od 1 lipca br. stosowanie tej metody będzie łącznie refundowane w 17, a nie jak - do tej pory - w siedmiu lecznicach. - Koszt pilotażu rocznie, w odniesieniu do wszystkich ośrodków, szacowany jest na ok. 100 mln zł - sprecyzował Szumowski.

Czytaj też: Minister zdrowia: pilotaż trombektomii będzie od lipca poszerzony o 10 ośrodków

Do pilotażu dołączą ośrodki w Warszawie, Szczecinie, Poznaniu, Bydgoszczy, Wrocławiu, Białymstoku, Łodzi, Opolu, Olsztynie i Kielcach.

- Wprowadziliśmy jakiś czas temu pilotaż trombektomii mechanicznej po to, żeby przetestować, jak działa koordynacja opieki nad pacjentem w zakresie rozpoznania, hospitalizacji i transportu do ośrodków referencyjnych. Pilotaż ruszył w siedmiu jednostkach, które były przygotowane, żeby realizować tego typu kompleksową opiekę nad pacjentem. Są już wstępne wyniki. Do tych ośrodków trafiło 150 pacjentów. Procedury, które zostały wycenione na ok. 29 tys. zł, są realizowane - poinformował Szumowski.

Zaznaczył, że celem resortu zdrowia jest zapewnienie wszystkim potrzebującym pacjentom - niezależnie od miejsca zamieszkania - dostępu do trombektomii. Przyznał też, że na razie największym problemem jest logistyka w zakresie współpracy pomiędzy ośrodkami neurologii udarowej, które nie wykonują zabiegów a ośrodkiem centralnym.

Dlaczego 17 ośrodków?
- Zbyt wiele ośrodków doprowadziłoby do tego, że każdy zespół leczyłby niewielką grupę chorych, a to mogłoby prowadzić do braku doświadczenia. Nie możemy dopuścić do tego, że na każdy ośrodek będzie przypadało 20 czy 30 pacjentów. Sam jestem zabiegowcem - trzeba mieć "nabitą rękę", żeby zabieg zrobić dobrze - tłumaczył minister zdrowia.

Przypomnijmy: prof. Jarosław Sławek, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego w wywiadzie dla Rynku Zdrowia w lutym br. podkreślał, że do prof. Danuty Ryglewicz, konsultanta krajowego w dziedzinie neurologii, deklaracje pełnej gotowości do wykonywania zabiegów trombektomii mechanicznej (obejmującej kadry, infrastrukturę i doświadczenie) skierowały 24 ośrodki w całej Polsce. - Aby móc skorzystać z trombektomii mechanicznej, pacjent musi trafić do szpitala w ciągu 6. godzin od wystąpienia udaru - mówił prezes PTN.

Teraz minister zdrowia, zapytany, czy 17 ośrodków to liczba ostateczna, czy też planowane jest dalsze poszerzenie pilotażu, odpowiedział: - To zależy od wykorzystania potencjału tych ośrodków, które w tej chwili wchodzą do pilotażu. Jeżeli ich moce przerobowe zostaną wykorzystane w pełni, to oczywiście, że będziemy rozszerzali (pilotaż - red.), ale w tych miejscach, gdzie zapotrzebowanie będzie największe - sprecyzował.

Wyjaśnił, że w już wskazanych 17 ośrodkach potrzebne są co najmniej trzy zespoły dyżurujące. - Potrzebujemy też miejsc do szkolenia. Dlatego poczekajmy, aż te 17 ośrodków zacznie działać, aż wyszkolą kolejne osoby, wtedy będziemy analizować sytuację i zastanawiać się nad ewentualnym poszerzeniem o kolejne jednostki - podsumował minister zdrowia.

Polska zaczyna swoją drogę
Łukasz Szumowski stwierdził, że poprzez poszerzenie pilotażu na cały kraj w zakresie leczenia metodą trombektomii mechanicznej "Polska zaczyna swoją drogę".

- Do tej pory tak naprawdę staliśmy w miejscu. Wynikało to z zaszłości i pewnych dyskusji wewnątrz środowiska, kto powinien to robić - czy tylko neurolodzy, czy także neurochirurdzy, radiolodzy zabiegowi, kardiolodzy. Wszyscy dyskutowali ze wszystkimi, a pacjenci, niestety, nie mieli tej terapii - mówił Szumowski.

- Jako minister zdrowia, gdy zacząłem ten temat analizować, doszedłem do wniosku, że nieistotne jest, jaki tytuł posiada osoba wykonująca, byleby miała kompetencje i doświadczenie. Dlatego doszliśmy do porozumienia ze wszystkimi środowiskami - te osoby, które mają doświadczenie, wiedzę, mogą trombektomię wykonywać - poinformował.

Szef resortu zdrowia podkreślił, że jeśli trombektomia mechaniczna u prawidłowo zdiagnozowanego pacjenta zostanie wykonana odpowiednio szybko, to ma on szansę uniknąć "dramatycznych skutków udaru" - zgonu albo ciężkiej niepełnosprawności. - Powinniśmy pracować nad tym, żeby ośrodki lokalne wiedziały, kogo skierować i żeby gotowość do wykonania zabiegu była naprawdę pełna - skonstatował Szumowski.

Dlaczego mechaniczna trombektomia jest tak ważna
W wywiadzie dla Rynku Zdrowia z marca 2018 r. prof. Agnieszka Słowik, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum, opisywała, że jedną z metod przyczynowego leczenia udaru jest tromboliza dożylna, czyli jednorazowe dożylne podanie leku rozpuszczającego zakrzep w tętnicy mózgowej, zaś drugą metodą jest właśnie mechaniczna trombektomia.

- To nowy rodzaj leczenia polegający na mechanicznym usunięciu zakrzepu z tętnic mózgowych. Ta metoda do kilku lat jest stosowana także w Polsce, ale nie tak powszechnie - tłumaczyła.

Według specjalistki mechaniczna trombektomia jest możliwa do zastosowania u ok. 3,5 tys. pacjentów w naszym kraju. Wyjaśniała, że to leczenie przeznaczone dla chorych z potencjalnie najgorzej rokującym rodzajem udaru mózgu, ponieważ w tych przypadkach zakrzep jest zlokalizowany w tętnicach mózgowych o największej średnicy.

- Leczenie mechaniczną trombektomią daje spektakularne efekty. Można je zastosować do 6 godzin od pojawienia się objawów udaru. Jest uznane za przełomowe w neurologii naczyniowej. Znalazło miejsce w najnowszych zaleceniach europejskich i amerykańskich. Ponad 50 proc. chorych leczonych tą metodą opuszcza szpital na własnych nogach i szybko zapomina o chorobie - podsumowała prof. Słowik.