Rejestry medyczne: od słów powoli przechodzimy do czynów?

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 19 lipca 2017 05:45

W Danii jest ok. 60 rejestrów medycznych, w Polsce - zaledwie kilka. Ogólne zasady ich tworzenia i prowadzenia zawarte są w założeniach do ustawy o jakości w ochronie zdrowia oraz ustawie o systemie informacji w ochronie zdrowia, której nowelizacją zajęli się posłowie we wtorek (18 lipca).

Rejestry medyczne: od słów powoli przechodzimy do czynów?
Nie stać nas na brak rejestrów medycznych; FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne

Eksperci są zgodni, że najbardziej obiektywnym narzędziem monitorowania i porównywania efektów terapii są rzetelne rejestry medyczne. Nie mieli co do tego wątpliwości posłowie podczas wtorkowego posiedzenia sejmowej komisji zdrowia.

Rozpatrywali rządowy projekt zmian w ustawie o systemie informacji w ochronie zdrowia przewidujący, między innymi, zmiany w zasadach tworzenia, prowadzenia i finansowania rejestrów medycznych.

Najwięcej wątpliwości dotyczyło wysokich kosztów związanych z informatyczną obsługą rejestrów.

Efektywniej wykorzystywać bazy NFZ
- Zgodnie z projektem administratorem rejestrów nie będzie już minister zdrowia, ale m.in. podmioty prowadzące działalność leczniczą. Rejestry prowadzić może także NFZ oraz inne jednostki podległe ministrowi - mówił podczas pierwszego czytania projektu wiceminister zdrowia Piotr Gryza.

- Chcemy też, aby baza danych NFZ była wykorzystywana bardziej efektywnie. Główne cele projektowanej nowelizacji to usprawnienie funkcjonowania rejestrów medycznych oraz umożliwienie gromadzenia i unifikowania przez NFZ danych z innych, nawet niewielkich rejestrów i baz medycznych - wyjaśniał wiceminister zdrowia.

- Wprowadzona zostanie regulacja, umożliwiająca ministrowi zdrowia wskazanie - w drodze rozporządzenia - świadczeniodawców, którzy nieodpłatnie będą przekazywać dane do powstałych rejestrów medycznych - dodał.

Podmiot prowadzący rejestr medyczny będzie nieodpłatnie udostępniał Narodowemu Funduszowi Zdrowia dane gromadzone w rejestrze. Będą one przetwarzane przez NFZ w celu: weryfikacji poprawności rozliczenia ze świadczeniodawcami; kontroli celowości finansowania udzielanych świadczeń opieki zdrowotnej; monitorowania zapotrzebowania na świadczenia opieki zdrowotnej.

Dodatkowe finansowanie i outsourcing przetwarzania danych
Gryza zaznaczył, że nowością jest także dodatkowy mechanizm dofinansowania przez resort zdrowia tworzenia i prowadzenia rejestrów medycznych.

Minister zdrowia będzie mógł przeznaczyć na ten cel środki nie tylko w ramach puli na finansowanie programów polityki zdrowotnej (o których mowa w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych), ale także zyska możliwość udzielenia dotacji celowej podmiotowi prowadzącemu rejestr medyczny. Trzecie źródło finansowania to środki podmiotu prowadzącego rejestr.

W projekcie proponuje się ponadto, aby „w celu zapewnienia bezpieczeństwa danych w czasie eksploatacji systemu teleinformatycznego administrator danych może powierzyć przetwarzanie danych zawartych w rejestrze medycznym podmiotom wyspecjalizowanym w utrzymywaniu infrastruktury techniczno-systemowej i zapewnianiu obsługi technicznej systemów teleinformatycznych” (w formie outsourcingu).

Żeby dane były wiarygodne
Poseł Elżbieta Gelert, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu zauważyła, że projekcie ustawy brakuje szczegółowego opisu, w jaki sposób rejestry będą finansowane.

- Szpitale korzystają z różnych systemów informatycznych. Mogą więc wystąpić problemy ze sprawnym przekazywaniem danych do rejestru, jeśli systemy te nie będą odpowiednio zintegrowane. Ich dostosowanie do wymogów administratora rejestru może wiązać się z dodatkowymi kosztami dla szpitala - mówiła poseł Gelert.

Czytaj także: Tworzenie rejestrów medycznych: w Polsce nie zaczynamy od zera

Z kolei poseł Beata Małecka-Libera, była wiceminister zdrowia, wskazała, że zapis w projekcie nowelizacji mówi o tym, że rejestry mogą być finansowane ze środków na programy profilaktyczne. - Istnieje ryzyko, że w ten sposób ograniczymy pulę pieniędzy przeznaczoną na programy, z których korzystają pacjenci - zaznaczyła.

Piotr Gryza przypomniał, że taki mechanizm działa już teraz i nie odbywa się to kosztem pacjentów. - W ramach środków na programy polityki zdrowotnej finansowany jest Krajowy Rejestr Operacji Kardiochirurgicznych (KROK). Nowelizacja wprowadza jedynie nowe narzędzie - dotację ministra zdrowia na prowadzenie rejestru - odpowiadał Gryza.

Zdaniem Małeckiej-Libery oddanie przez ministra zdrowia administrowania rejestrami podmiotom leczniczym, to niebezpieczne rozdrobnienie systemu gromadzenia danych medycznych.

Zwracała uwagę, że projekt regulacji nie określa, kto będzie koordynował prowadzenie rejestrów. - Obawiam się, że powstanie bardzo dużo rejestrów, ale brak ujednoliconych zasad, na jakich będą funkcjonowały, spowoduje, że nie uzyskamy w pełni wiarygodnych, miarodajnych i porównywalnych danych - podkreślała Beata Małecka-Libera.

Uniknąć informatycznego monopolu
Jej obaw nie podziela poseł Marian Zembala, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca, były minister zdrowia: - Od czterech lat wreszcie mówimy o rejestrach ogólnopolskich lub regionalnych, bez których nie ma dziś nowoczesnego zarządzania w ochronie zdrowia. To dobry kierunek, aby takie bazy prowadziły m.in. wyspecjalizowane ośrodki medyczne - zaznaczył.

- Dzięki już wprowadzonemu audytowi zewnętrznemu i wewnętrznemu, wymagania dotyczące rejestrów są standaryzowane - powiedział prof. Marian Zembala. Jego zdaniem poważne niebezpieczeństwo tkwi natomiast w tym, że „koszty obsługi informatycznej rejestrów w Polsce są wyższe niż np. niemieckiej Saksonii czy Szwecji”.

- Przykładem są np. bardzo wysokie koszty pozyskiwania podpisu elektronicznego. To efekt monopolu i lobby informatycznego - stwierdził. Wskazał jednocześnie, że przykładem niekomercyjnego rejestru o racjonalnych kosztach jest Krajowy Rejestr Operacji Kardiochirurgicznych.

Nie stać nas na brak rejestrów
- KROK kosztuje 250 tys. zł rocznie. To bardzo mało w stosunku do efektów, jakie przynosi. Koszty osobowe są minimalne. Osoby wprowadzające dane w do tego rejestru otrzymują w skali roku po ok. 700 zł - informował prof. Zembala.

Dodał, że dobry rejestr w rzetelny sposób gromadzi dane obrazujące między innymi skuteczność leczenia, jego rentowność, a także bezpieczeństwo pacjenta. - Wprowadzamy do praktyki klinicznej bardzo drogie procedury, np., za 80-100 tys. zł, które nie są objęte żadnym rejestrem monitorującym np. efektywność tej terapii. Nie stać nas na to - podsumował prof. Zembala.

Poseł Tomasz Latos podkreślał, że nowelizacja jest bardzo potrzebną próbą porządkowania w zakresie tworzenia i prowadzenia rejestrów medycznych.

Komisja przyjęła po pierwszym czytaniu projekt zmian w ustawie o systemie informacji w ochronie zdrowia. Za głosowało 13 posłów, trzech się wstrzymało. Mimo pewnych różnic zdań w szczegółowych kwestiach, żadne z ugrupowań nie zagłosowało przeciwko nowelizacji.

Czekanie na ustawę o jakości w ochronie zdrowia
Przypomnijmy, że tworzenie oraz prowadzenie rejestrów medycznych przewiduje także projekt założeń do ustawy o jakości w ochronie zdrowia i bezpieczeństwie pacjenta.

Rządowe Centrum Legislacji opublikowało te założenia 20 stycznia br. - Rejestry będą tworzone według zasad prowadzenia dobrej praktyki, w celu monitorowania jakości realizowanych świadczeń oraz stymulowania do jej poprawy. Umożliwią one wyliczanie klinicznych wskaźników jakości w odniesieniu do podmiotów sprawujących opiekę zdrowotną. Przewidujemy, że rocznie będzie powstawało około pięciu takich rejestrów (w pierwszych latach: 2-4) - informowało MZ w styczniu.

Docelowo rejestrów medycznych ma być 60-80. Mają umożliwić między innymi:
• Ocenę jakości świadczeń zdrowotnych udzielanych przez poszczególne podmioty w warunkach rzeczywistych
• Ocenę sposobów postępowania / technologii medycznych / produktów leczniczych / wyrobów medycznych w warunkach rzeczywistych
• Poprawę bezpieczeństwa i skuteczności opieki sprawowanej nad pacjentami.

- Myślę, że za miesiąc będziemy już mówić o projekcie ustawy o jakości w ochronie zdrowia i bezpieczeństwie pacjenta - zapowiedział wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz podczas XXI Konferencji "Jakość w opiece zdrowotnej" (Kraków, 29-30 maja 2017 r.). Projekt ustawy nie został jeszcze opublikowany.

Dla kilkudziesięciu specjalizacji
- W Polsce co prawda jest kilka rejestrów, ale nie gromadzą informacji o jakości leczenia, które pozawalają m.in. uczyć się na wynikach osiąganych przez inne ośrodki. Pozytywnym wyjątkiem jest KROK - podkreślał na tej samej konferencji prof. Rafał Niżankowski z Kliniki Angiologii CM UJ, przewodniczący Rady Akredytacyjnej Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.

Prof. Niżankowski zaznaczył, że poza KROK-iem, polskie rejestry nie tylko się niekompletne, ale też funkcjonują w rozproszeniu. - W Danii działa jedno centrum administrujące i prowadzące około 60 rejestrów dla różnych specjalizacji - zaznaczył szef Rady Akredytacyjnej CMJ.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum