Ratownicy protestowali przed Ministerstwem Zdrowia. "Ratownik medyczny ofiarą systemu". Domagają się podwyżek i własnej ustawy

Autor: Katarzyna Mieczkowska • Źródło: Rynek Zdrowia30 czerwca 2021 13:19

Ratownicy medyczni protestowali przed Ministerstwem Zdrowia. Domagają się podwyżek oraz ustawy regulującej zawód ratownika. Podobne manifestacje odbywały się dziś m.in. w Katowicach, Rzeszowie, Łodzi, Poznaniu, Wrocławiu i Krakowie

  • Protesty ratowników medycznych w środę, 30 czerwca, odbywają się w kilku polskich miastach, m.in. w Katowicach, Rzeszowie, Łodzi, Poznaniu, Wrocławiu i Krakowie
  • W Warszawie ratownicy zebrali się przed gmachem Ministerstwa Zdrowia
  • Apelują o podwyżki, ale również o wprowadzenie do tabeli współczynników osobnego punktu "Ratownik Medyczny" oraz o ustawę o Zawodzie i Samorządzie Ratowników Medycznych

Protest ratowników w Warszawie

Protest ratowników w Warszawie rozpoczął się w samo południe przed gmachem Ministerstwa Zdrowia. Uczestnicy manifestacji przynieśli ze sobą liczne transparenty, na których znalazły się takie hasła:

  • Ratownik medyczny ofiarą systemu
  • Karetka bez ratownika to tylko samochód
  • Trochę szacunku
  • Wyobraź sobie świat... bez ratowników medycznych

Jak poinformowała policja, w stołecznej manifestacji miało wziąć udział ok. 150 osób.

Podobne manifestacje odbywają się w środę, 30 czerwca, w kilku polskich miastach. Przed południem ratownicy demonstrowali m.in. przed Urzędem Wojewódzkim w Katowicach, a w południe również w Rzeszowie, Krakowie i Wrocławiu.

Protestują, bo mają dość lekceważenia ze strony rządu

Rozmawialiśmy z jednym z uczestników protestu, ratownikiem Kamilem z Bychawy pod Lublinem. W rozmowie z Rynkiem Zdrowia przyznał, że on i jego koledzy po fachu protestują, bo "mają dość lekceważenia ratowników medycznych przez kolejny rząd RP".

- Kiedy podczas pierwszej, drugiej i trzeciej fali ratowaliśmy ludzi z COVID-a, rząd bił nam brawo, ponieważ nie zrobił nic, aby zabezpieczyć chorych, choć było na to dużo czasu. Staliśmy pod szpitalami wiele godzin - mówił.

Jak mówił ratownik Kamil, jego rekordem były "22 godziny z pacjentem niewydolnym oddechowo, gdzie koledzy dowozili tlen i jedzenie podczas oczekiwania na wolne miejsce dla pacjenta".

- Rządzący im nie pomogli. Ci pacjenci liczyli na nas, ratowników. Nie było szpitali tymczasowych, oddziałów covidowych. Dopiero podczas trzeciej fali nagle wzięli się do roboty, kiedy było za późno - ocenia.

Wspomina także o swoich ówczesnych obawach związanych z pandemicznym zagrożeniem:

- Bałem się wracać do domu, żeby nie zarazić dzieci i żony, rodziny, osób niewinnych niczemu. Mimo to ani ja ani żaden z moich kolegów nie zrezygnował z wykonywania obowiązków służbowych. Rezygnowaliśmy z urlopów i świąt w towarzystwie najbliższych. Winę ponosi za to rząd oraz Ministerstwo Zdrowia. 

Czytaj także: Ratownicy z Jeleniej Góry nie podpisali kontraktów. Apelują do kolegów, by nie zatrudniali się w jeleniogórskim pogotowiu

"Inny zawód medyczny"

- Teraz w podziękowaniu za nasze zachowanie oraz podejście do swojego zawodu czyni się z nas "inny zawód medyczny", a w nagrodę obniża się nasze pobory średnio o jedną trzecią. Rządzący podnoszą wynagrodzenie jednocześnie zabierając nam "zembalowe", co w istocie powoduje obniżenie naszych zarobków - podkreśla ratownik.

- Od jutra wchodzi w życie ustawa o siatce płac, w której osoby podejmujące samodzielnie medyczne czynności zawodowe na miejscu wypadku oraz u pacjenta w stanie zagrożenia są ustawieni w jednym szeregu z salową! - oburza się.

- Mamy dość takiego traktowania i jeżeli się to nie zmieni, to w przeciągu najbliższych miesięcy ograniczę swoją pracę do jednego etatu - mówił, dodając, że obecnie wypracowuje ok. 400 godzin miesięcznie.

- Następnie odejdę z ratownictwa. W innych zawodach, np. kierowcy czy sprzedawcy w supermarkecie dochody są większe niż zarobki ratownika. Ale jeśli nie jesteśmy nikomu potrzebni w naszym kraju, widocznie tak musi być - podsumował ratownik.

Czytaj więcej: Protest ratowników w Katowicach: "W pandemii bohaterzy, po pandemii frajerzy"

O co walczą ratownicy medyczni?

Przypomnijmy: ratownicy medyczni domagają się od resortu zdrowia spełnienia kilku postulatów, które "nie zostały zrealizowane przez 4 lata przez kolejnych ministrów zdrowia". Chodzi m.in. o podwyżki, ale nie tylko. Chcą również nowelizacji Ustawy o systemie Państwowe Ratownictwo Medyczne oraz wprowadzenia Ustawy o Zawodzie i Samorządzie Ratowników Medycznych.

Postulaty ratowników medycznych:

  • Wzrost wynagrodzenia zasadniczego o kwotę dodatku MZ, czyli o 1200 zł brutto do podstawy, do wysokości współczynnika co najmniej 0,95 dla wszystkich ratowników zatrudnionych na umowie o pracę (w jednostkach finansowanych ze środków publicznych), z równoczesnym zapewnieniem wzrostu stawek dla ratowników na umowach innych, zgodnie ze stawką godzinową zapewnioną dla ratownika medycznego zatrudnionego na umowie o pracę;
  • Wprowadzenie do tabeli współczynników osobnego punktu Ratownik Medyczny ze współczynnikiem 1,05 do końca 2021 roku;
  • Wprowadzenie Ustawy o Zawodzie i Samorządzie Ratowników Medycznych;
  • Rozpoczęcie nowelizacji Ustawy o systemie Państwowe Ratownictwo Medyczne
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum