Ratownicy medyczni: komisja rozpatrzy poprawki, Sejm przyjmie ustawę o PRM - protestu nie będzie

Autor: JJ/Rynek Zdrowia • • 05 kwietnia 2018 06:00

Jak zapowiadają ratownicy, 16 i 23 kwietnia mają być dniami szczególnymi dla systemu ratownictwa medycznego. Ci, którzy są wpisani do grafików dyżurów, będą w te dni normalnie pracować. Kiedy jednak zaistnieje potrzeba, aby ktoś wziął dodatkowy dyżur za chorego kolegę lub z innego powodu, takich dyżurów ratownicy już nie będą podejmować.

Jeżeli żądania ratowników medycznych nie zostaną spełnione, liczba dni bez podejmowania dodatkowych dyżurów będzie się systematycznie zwiększać. Fot. Archiwum

W takiej sytuacji może zabraknąć obsad dla wszystkich karetek. Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych zapowiedział, że jeżeli ich żądania nie zostaną spełnione, liczba dni bez podejmowania dodatkowych dyżurów będzie się systematycznie zwiększać.

Tak, to nasza forma nacisku
Ratownicy nie ukrywają, że jest to forma nacisku na Ministerstwo Zdrowia, rząd i posłów. Co prawda po rozmowach Komitetu Protestacyjnego Ratowników Medycznych z ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim sprawa uzgodnionych (na mocy porozumienia z lipca 2017 r.), a nierealizowanych do tej pory przez wszystkie podmioty podwyżek, które miały objąć ratowników medycznych, nie tylko tych pracujących w systemie ratownictwa medycznego (także tych z m.in. w szpitalnych SOR-ów) została uzgodniona, to jednak, nie były to wszystkie postulaty Komitetu.

Podstawowe źródło zarzewia powszechnego strajku, jakim grozili ratownicy, zostało ugaszone. Na spotkaniu 23 marca minister zdrowia przedstawił ratownikom projekt rozporządzenia, które ma gwarantować wypłatę dodatków do wynagrodzenia ratownikom. Na jego mocy dyrektorzy szpitali oraz innych placówek otrzymają środki na wypłatę dodatków z przeznaczeniem na obiecane podwyżki dla ratowników, a także na wypłatę zaległych pieniędzy dla tych, którzy ich wcześniej nie dostali.

Propozycje ministra Szumowskiego, przedstawiony przez niego projekt rozporządzenia oraz obietnice realizowania dodatkowych pieniędzy dla wszystkich, bez wyjątku, ratowników medycznych jednak do końca nie związały sprawy.

Drugim, nie mniej ważnym postulatem jakie w ubiegłym roku wysuwali protestujący ratownicy, było uchwalenie tzw. ''małej noweli'' o Państwowym Ratownictwie Medycznym, zakładającej upaństwowienie systemu PRM, do końca listopada ubiegłego roku, tak aby jak najszybciej wprowadzić ją w życie.

Ustawa utknęła jednak w Sejmie. Zgłaszane przez posłów Platformy Obywatelskiej poprawki spowodowały skierowanie jej do pracy w komisji, następnie specjalnej podkomisji i do dzisiaj rządowy projekt ''małej ustawy'' jest procedowany, bo komisja nie rozpatrzyła zgłoszonych do niej poprawek. To, co miało być zrobione szybko, odwlekło się w czasie.

Nacjonalizacja to medialne hasło 
Wśród pytań, jakie padały w trakcie lutowego posiedzenia sejmowej komisji zdrowia rozpatrującej ustawę o PRM, pod adresem ówczesnego wiceministra zdrowia Marka Tombarkiewicza, pojawiły się m.in. te dotyczące kosztów, jakie trzeba będzie ponieść, aby wprowadzić w życie zapisy rządowej ustawy. Posłowie pytali również, dlaczego akurat w LPR ma się znaleźć Centrum Monitorowania Krajowego Systemu Ratownictwa Medycznego.

- Organem tworzącym dla LPR jest minister zdrowia. W toku prac nad zapisami ustawy uznaliśmy, że jako jednostka podległa ministerstwu posiada odpowiedni potencjał oraz własną działkę, na której będzie można wybudować krajowe centrum. W ubiegłym roku prace nad poszukiwaniem odpowiedniego lokalu trwały kilka miesięcy. Okazało się, że nie ma żadnego wolnego miejsca. LPR może zorganizować Krajowe Centrum Monitorowania Systemu Ratownictwa Medycznego - wyjaśniał Tombarkiewicz.

Tłumaczył też po raz kolejny, że nie ma w ustawie mowy o żadnej nacjonalizacji ratownictwa medycznego czy o przejęciu majątku.

- Ustawa zmienia tylko system nadzoru nad systemem ratownictwa medycznego w Polsce. Słowa o ''nacjonalizacji'' są medialnie nośne, ale to nie jest żadna nacjonalizacja - mówił wówczas Marek Tombarkiewicz.

Symboliczny protest?
Jak wskazuje Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych, zapowiadany na 16 i 23 kwietnia protest ma charakter symboliczny.

- Chodzi nam przede wszystkim o pokazanie, jak istotne jest dla nas wejście w życie tzw. ''małej ustawy'' nowelizacyjnej o Państwowym Ratownictwie Medycznym, która została przyblokowana przez poprawki wniesione przez Platformę Obywatelską, za poparciem Nowoczesnej - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Roman Badach-Rogowski z Komitetu Protestacyjnego Ratowników Medycznych.

- Byłem na obradach komisji zdrowia, a później specjalnej podkomisji, gdzie przedyskutowano zgłoszone w poprawkach problemy. Wyjaśniono wszystkie wątpliwości z nimi związane. Nie rozumiem powrotu tych poprawek. Wygląda to na celowe wydłużanie procesu legislacyjnego, grę na czas, po to, aby pozwolić dłużej egzystować na rynku podmiotom prywatnym. Może więc ci, którzy postępują w ten sposób powinni oficjalnie się przedstawić jako lobbyści firm prywatnych? - dodaje.

Jak tłumaczy wokół tzw. ''małej ustawy o PRM'' narosło wiele nieporozumień, podawanych jest wiele przykładów nie mających nic wspólnego z rzeczywistością o jej rzekomej ''szkodliwości''.

- Niektórzy posłowie powtarzają jak mantrę, że na przykład ratownicy będą wykonywać na podstawie małej nowelizacji drenaż klatki piersiowej. Niektóre czynności, chociażby jak ta, wykonuje się tylko na bloku operacyjnym, a nie w karetce! To są bzdury! W małej noweli nie ma w ogóle czynności podejmowanych przez ratownika medycznego. Niestety takie informacje idą w eter, bo niektórzy dziennikarze także nie przeczytali treści tego projektu - dodaje.

Ustawa zostanie przyjęta...
Jeszcze przed Świętami Wielkiej Nocy minister Szumowski zapowiadał, że zależy mu na tym, aby projekt ''małej nowelizacji'' został jak najszybciej przyjęty.

- Liczę na to, że projekt dotyczący Państwowego Ratownictwa Medycznego będzie głosowany na następnym posiedzeniu Sejmu. Projekt zakłada upaństwowienie służby ratowniczej. To postulat wyborczy PiS. To postulat środowisk ratowniczych - mówił minister na antenie radiowej Trójki.

W ślad za jego wypowiedzią, także w środę 28 marca przewodniczący Komisji Zdrowia powiadomił oficjalnie, że 10 kwietnia (o godz. 15:00) odbędzie się jej posiedzenie, a w trakcie odbędzie się pierwsze czytanie projektu ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (uzasadnia minister zdrowia) oraz rozpatrzenie poprawek zgłoszonych w czasie drugiego czytania projektu ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym.

- Dostrzegamy to, że ministerstwu też zależy na jak najszybszym wejściu w życie tej ustawy. To zresztą projekt rządowy. Mamy nadzieję, że ustawa będzie głosowana na najbliższym, kwietniowym posiedzeniu sejmu. Jeżeli zbierająca się dzień wcześniej komisja zdrowia rozpatrzy zgłoszone poprawki, będzie można nad nią zagłosować w Sejmie i przekazać ją do prac w Senacie. Jest to możliwe, tym bardziej nic nie stoi na przeszkodzie, aby marszałek dodał ten punkt pod obrady Sejmu - mówi Badach-Rogowski, dodając, że jeżeli ustawa zostanie przyjęta przez Sejm, to protest mający formę niepodejmowania dyżurów 16 i 23 kwietnia nie będzie miał miejsca. Byłby bowiem bezcelowy.

- Mam nadzieję, że w końcu ''mała nowelizacja ustawy o PRM'' zostanie uchwalona i wejdzie w życie, bo ciągle jeszcze bardzo wiele jest pracy przed nami. Czeka nas tzw. duża nowelizacja, zawierająca wiele szczegółów. Podmioty państwowe muszą też mieć czas na przygotowanie się do tego, aby od 1 stycznia zabezpieczyć rejony, gdzie obecnie funkcjonują w systemie ratownictwa prywaciarze - podkreśla Badach-Rogowski.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum