Ratownictwo: projekt ustawy dzieli środowisko medyczne i budzi emocje

Autor: WOK/Rynek Zdrowia • • 23 listopada 2016 05:23

16 listopada zakończyły się publiczne konsultacje projektu nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Czy ten termin należy przedłużyć? Opinie różnych środowisk w tej kwestii są podzielone, a wiele planowanych w rozwiązań wciąż wzbudza kontrowersje.

FOT. Archiwum RZ; zdjęcie ilustracyjne

Przypomnijmy, że przedstawiciele Pracodawców RP, Konfederacji Lewiatan oraz Business Center Club podpisali wspólne stanowisko, w którym zaapelowali do ministra zdrowia o przesunięcie terminu konsultacji projektu ustawy o zmianie ustawy o PRM do 16 grudnia 2016 roku.

Kogo boli upaństwowienie ratownictwa medycznego
Autorzy stanowiska czekają na merytoryczną odpowiedź Ministerstwa Zdrowia na wysłaną w październiku analizę prawną pt. "Możliwości prawne wprowadzenia  ograniczeń podmiotowych w zakresie uprawnień do udzielania świadczeń zdrowotnych w ramach systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego".

"Najważniejszym argumentem przemawiającym za przesunięciem terminu konsultacji jest konieczność gruntowej analizy rzeczywistych skutków tej regulacji oraz jej zgodność z normami prawnymi Unii Europejskiej" - twierdzą organizacje pracodawców.

Ich zdaniem przesłana wcześniej odpowiedź z MZ "nie odnosi się do przedmiotu analizy, a jedynie informuje, że będzie ona uwzględniona w procesie konsultacji społecznych".

Roman Badach-Rogowski, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego (KZZPRM) przyznaje w rozmowie z Rynkiem Zdrowia, że choć w projekcie jest kilka zapisów bulwersujących różne środowiska, to ustawa - po uwzględnieniu niektórych uwag - powinna zostać przyjęta.

- Nie dziwię się, że projekt - a szczególnie przewidziane w nim upaństwowienie systemu - niepokoi na przykład Konfederację Lewiatan czy Business Center Club, reprezentujące głównie interesy prywatnego sektora - zaznacza przewodniczący,

Dodaje: - Nasz związek od początku istnienia PRM uważa, że ratownictwo medyczne nie jest dziedziną, na której powinno się zarabiać.

To tylko gra na czas?
Podkreśla, że ratownictwo medyczne ma być służbą, a nie biznesem: - Dlatego popieramy zapisy zawarte w projekcie ustawy o PRM, w myśl których usługi w rodzaju ratownictwo medyczne powinny świadczyć wyłącznie podmioty publiczne - stwierdza Badach-Rogowski.

W jego opinii konsultacji publicznych nie należy przedłużać: - Trwały miesiąc, każdy mógł zgłosić swoje uwagi. Dlaczego środowiska, które dziś chcą prolongaty terminu nie zabiegały o to znacznie wcześniej, ale wyraziły taką wolę dopiero pod koniec konsultacji? To próba odwlekania w czasie wejścia w życie nowych regulacji - uważa szef KZZPRM.

Inaczej do kwestii ewentualnego przedłużenia okresu konsultacji podchodzi dr Małgorzata Rak, lekarz medycyny ratunkowej z Sosnowca: - Jeżeli w opinii różnych środowisk projekt wciąż wymaga znacznej liczby poprawek, to termin konsultacji należałoby wydłużyć - podkreśla.

- Poza tym projekt wymaga uzupełnienia, gdyż nie porusza wielu istotnych dla systemu spraw, jak na przykład zasad organizacji pracy szpitalnych oddziałów ratunkowych - mówi nam dr Małgorzata Rak.

Jej zdaniem ustawa powinna przewidywać rozwiązania systemowe dotyczące SOR-ów, w tym dotyczące kolejności przyjmowania pacjentów.

- Obecnie każdy szpital reguluje tę kwestię we własnym zakresie. To błąd. Zdarza się, że pacjent w poważnym stanie czeka w kolejce na oddziale ratunkowym, podczas gdy udziela się pomocy osobie z krwawieniem z nosa - opisuje specjalistka.

Spór o zakres uprawnień
Zwraca uwagę, że niektóre rozwiązania zawarte w projekcie stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów.

- Nie należy tak bardzo, jak to przewiduje projekt, rozszerzać zakresu uprawnień ratowników medycznych, a na pewno nie od razu. Ratownicy muszą mieć czas na edukację. Uważamy na przykład, że stwierdzenie zgonu powinno należeć wyłącznie do lekarza - mówi dr Rak.

Wskazuje, że projekt usuwa z systemu ratownictwa przedszpitalnego lekarzy specjalistów, zrównując ich uprawnienia z lekarzami, którzy mają za sobą dwa lata programu specjalizacyjnego z medycyny rodzinnej.

Zdaniem naszej rozmówczyni to groźne dla pacjentów rozszerzenie pojęcia lekarza systemu: - To zresztą sztuczny twór, który zaczął funkcjonować tylko w Polsce, ze względu na brak specjalistów medycyny ratunkowej.

Również Związek Zawodowy Anestezjologów (ZZA) uważa, że nie tylko orzekanie zgonu, ale i podawanie środków zwiotczających mięśnie oraz intubacja w sytuacjach innych niż nagłe zatrzymanie krążenia to nie są zadania dla ratownika.

Anestezjologów z ZZA niepokoi też kwestia e-konsultacji, które mają zastąpić specjalistę w zespołach ratownictwa medycznego. Nowela zakłada bowiem, że do końca 2019 r. znikną zespoły "S" z lekarzem specjalistą, a do rannych będą jeździć wyłącznie zespoły "P" z trzema ratownikami - przypomina Rzeczpospolita.

Pod pręgierzem opinii publicznej
Także w opinii dr Małgorzaty Rak zapis o rozszerzeniu kompetencji ratowników m.in. o podawanie pacjentom leków zwiotczających wymaga poprawienia.

- Ratownicy zaczną zwiotczać w dobrej wierze i sytuacjach, w których uznają to za konieczne z medycznego punktu widzenia. Jeśli ratownik nie popełni żadnego błędu podając lek zwiotczający, ale pacjent umrze, społeczeństwo będzie chciało z każdego takiego zgonu rozliczać ratowników - zwraca uwagę dr Rak.

Obawia się, że ustawa w obecnie projektowanym kształcie "zniszczy medycynę ratunkową w Polsce, gdyż nikt z lekarze nie będą się decydować na tę specjalizację, która nic nie daje".

- Po dwóch latach robienia specjalizacji z medycyny rodzinnej uzyska się bowiem takie same uprawnienia, jakie dziś posiada specjalista medycyny ratunkowej - stwierdza dr Rak.

Roman Badach-Rogowski również uważa, że projektowany artykuł rozszerzający katalog lekarzy systemu ratownictwa medycznego o osoby po drugim roku specjalizacji z medycyny rodzinnej, jest "totalnym nieporozumieniem".

Przypomina, że w trakcie specjalizacji z medycyny rodzinnej zajęcia dotyczące medycyny ratunkowej trwają zaledwie 40 godzin, z czego 20 przeznaczonych jest na przepisy i kwestie administracyjne.

- Ponadto program tej specjalizacji nie obejmuje wielu tak ważnych czynności, jak np. intubacja dotchawicza, co jest jednym elementów ratowniczego abecadła. Dziwi też, że skoro ustawodawca planuje, że w zespołach PRM nie ma być w ogóle lekarzy, to dlaczego umieszcza się w tym systemie lekarzy rodzinnych? - pyta przewodniczący KZZPRM.

Co dalej?
Uważa jednak, że wejście w życie ustawy o PRM będzie dobrym krokiem w kierunku wyłączenia ratownictwa medycznego ze struktur szpitalnych i stworzenia osobnej służby na wzór np. Państwowej Straży Pożarnej, czy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

- Resort zdrowia zebrał w ramach konsultacji bardzo dużo opinii i wniosków. Czas na wypracowanie kompromisu. Być może warto pomyśleć o konferencji uzgodnieniowej - mówi Roman Badach-Rogowski.

W jego opinii ustawa o PRM nie może obejmować wszystkich zagadnień związanych z systemem ratownictwa medycznego.

- Organizacja pracy SOR-ów powinna być przedmiotem odpowiednich rozporządzeń. Należy też rozpocząć prace nad ustawą o zawodzie ratownika medycznego, regulującą m.in. kwestie kształcenia zawodowego, czy powołania samorządu ratowników medycznych - podsumowuje Roman Badach-Rogowski.

Ministerstwo: to nie jest ostateczny projekt
"Obecnie około 2/3 zespołów ratownictwa medycznego w Polsce stanowią zespoły bez lekarza w składzie, dlatego konieczne jest rozszerzenie zakresu uprawnień ratowników medycznych, aby umożliwić tym osobom skuteczne udzielanie pomocy, a poszkodowanym zapewnić kompleksowe świadczenia ratownicze na miejscu zdarzenia" - informuje na swojej stronie resort zdrowia.

Ministerstwo podkreśla, że "zarówno ratownicy medyczni, jak i pielęgniarki systemu będą w stanie zapewnić odpowiedni poziom udzielanych świadczeń osobom w stanie nagłym w warunkach pozaszpitalnych".

Resort przypomina, że rozszerzenie uprawnień ratowników medycznych (m.in. o intubację dotchawiczą z podaniem leków zwiotczających) zostało przewidziane w już obowiązującym rozporządzeniu Ministra Zdrowia z 20 kwietnia 2016 r. w sprawie medycznych czynności ratunkowych.

- Możliwość przeprowadzania intubacji dotchawiczej przez ratownika medycznego z podaniem leków zwiotczających pozwala na uniknięcie sytuacji, w której musiałby on zwlekać z wykonaniem tej procedury do chwili utraty przytomności przez pacjenta - wyjaśnia resort zdrowia.

Ministerstwo zastrzega też, że "projekt ustawy o zmianie ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym oraz niektórych innych ustaw znajduje się na dość wczesnym etapie procedury legislacyjnej i zawarte w nim rozwiązania nie powinny być traktowane jako ostateczne".

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum