Ranking: Szwedzi nas dołują. Mamy najgorszą ochronę zdrowia w Europie?

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 05 lutego 2016 05:56

Przedostatnie miejsce, które zajęła Polska w rankingu Europejskiego Konsumenckiego Indeksu Zdrowia, jest w naszym kraju różnie komentowane. Jednych szorowanie dołu tabeli nie zaskakuje, inni nie ukrywają pewnych wątpliwości dotyczących zasad tej klasyfikacji.

FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne

Przypomnimy, że w rankingu Euro Health Consumer Index (EHCI) przygotowywanym co roku przez szwedzki think tank Health Consumer Powerhouse (HCP), pod względem poziomu leczenia Polska zajęła wśród 35 krajów przedostatnie, 34. miejsce.

Za nami jest tylko Czarnogóra. Według tej klasyfikacji lepiej niż nad Wisłą jest nawet w Albanii. Indeks jest sporządzany od 2005 r. W ubiegłym roku zbadano 48 jej aspektów, m.in. przestrzeganie praw pacjenta, dostęp do opieki medycznej i leków, a także efekty leczenia i zakres usług.

Minusy, plusy, czyli porażka?
Niestety, w Polsce w 2015 roku leczono nas jeszcze gorzej niż w roku 2014, kiedy to zajęliśmy 31. miejsce - wynika z rankingu. Tym razem Polska uzyskała zaledwie 523 punkty na 1000 możliwych.

Najbardziej skrytykowano nasz kraj za czas oczekiwania na poważne zabiegi operacyjne, leczenie nowotworów, liczbę operacji usunięcia zaćmy, jakość długoterminowej opieki geriatrycznej, kiepski poziom walki z nałogami oraz nieformalne opłaty dla lekarzy.

Natomiast zostaliśmy w rankingu docenieni m.in. za zmniejszenie umieralności z powodu chorób układu krążenia i udarów mózgu, wysoki wskaźnik szczepienia niemowląt i liczbę zajęć z WF.

Liderem klasyfikacji jest od lat Holandia. Wysokie miejsca zajmują też kraje, w których funkcjonuje wielu ubezpieczycieli (m.in. Belgia, Niemcy, czy Francja).

W Polsce komentatorzy i eksperci rynku medycznego podzielili się na dwie grupy. Jedni podkreślają, że przyjęte w tej klasyfikacji kryteria są „twarde” i na tyle ważne dla oceny systemu opieki zdrowotnej, że nie sposób podważać ich miarodajności.

Inni wskazują jednak, że bardzo duża waga przywiązywana w tym rankingu np. do czasu oczekiwania na niektóre zabiegi operacyjne czy leczenie nowotworów, nieco przysłania rzeczywisty i pełny obraz ochrony zdrowia w poszczególnych krajach.

Wyniku nie można bagatelizować, ale...
- Do tego typu rankingów nie przykładam zbyt dużej wagi, choć oczywiście nie należy bagatelizować takich ocen. Jednak tego rodzaju benchmarking powinien być oparty na możliwie najbardziej konkretnych parametrach - mówi nam Robert Mołdach, doradca prezydenta Pracodawców RP ds. ochrony zdrowia.

- Np. w onkologii trzeba między innymi porównywać średni czas przeżycia czy 5-letnie przeżycie w chorobach nowotworowych. Ważna jest także kolejność i waga w całej punktacji - dodaje.

34. miejsce Polski na 35 klasyfikowanych państw Robert Mołdach uważa za dyskusyjne: – Oznaczałoby bowiem, że jesteśmy niemal najgorszym krajem w Europie pod względem bezpieczeństwa zdrowotnego. Taką ocenę uznać należy za nadużycie - uważa.

- To prawda, że w onkologii wypadamy źle. Ale jeśli mierzyć jakość całej opieki zdrowotnej średnią długością życia, to jesteśmy lekko poniżej środka, a nie na końcu europejskiej tabeli - dodaje. - Najbardziej obiektywnym miernikiem jest życie w zdrowiu, na co składa się też np. profilaktyka, styl życia.

- W ostatnich 20 latach wykonaliśmy jako społeczeństwo ogromną pracę, żyjemy coraz dłużej. Dlatego ranking, który corocznie obniża naszą lokatę chyba nie do końca odzwierciedla rzeczywistą sytuację - mówi Robert Mołdach.

Zastrzega jednak, że wyniki indeksu EHCI powinny nas mobilizować, chociażby do podnoszenia publicznych wydatków na ochronę zdrowia, które w Polsce są bardzo niskie.

Pamiętajmy, z kim się porównujemy
Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich, przyznaje, że nie jest zaskoczony kolejnym spadkiem naszego kraju w rankingu EHCI.

- Ochrona zdrowia powinna być jednym z priorytetów kolejnych rządów. Od lat apelujemy, aby tak właśnie było. Na razie, niestety, nieskutecznie. Mam nadzieję, że teraz to się zmieni - mówi nam prezes Maćkowiak.

Jego zdaniem kryteria przyjęte w klasyfikacji szwedzkiego think tanku są jasne i miarodajne: - Przecież nikt nie będzie ich zmieniał według preferencji jakiegoś kraju - wskazuje, dodając, że w tabeli najwyżej plasują się kraje, w których na funkcjonowanie ochrony zdrowia największy wpływ mają profesjonaliści oraz pacjenci, np. Holandia

- Tam, gdzie najwięcej w tej dziedzinie do powiedzenia mają politycy, dobrze nie jest. Oczywiście pacjenci są w naszym kraju są leczeni, na opiekę zdrowotną wydaje się coraz więcej leczeni, ludzie nie umierają na ulicach... - mówi Stanisław Maćkowiak.

- Pamiętajmy jednak, że porównujemy się z krajami europejskimi, a nie - z całym szacunkiem - biednymi krajami Afryki - podkreśla prezes FPP. - Mamy prawo mieć takie same oczekiwania jak mieszkańcy innych państw członkowskich Unii Europejskiej.

Z kolei Anna Janczewska-Radwan, minister ds. systemu ochrony zdrowia w Gospodarczym Gabinecie Cieni BCC uważa, że najlepiej uczyć się na cudzych błędach i czerpać inspirację ze sprawdzonych wzorców.  

- Przykład Holandii, która jest od wielu lat liderem tego rankingu (EHCI - red.), daje natomiast inną, jasną lekcję: „Odsuńcie polityków i innych amatorów od podejmowania decyzji w ochronie zdrowia” - tak podaje raport za 2015 rok - przypomina Janczewska-Radwan.

Politycy muszą się liczyć z tym rankingiem
Bardziej krytyczny wobec zasad przyjętych przez szwedzkich analityków jest dr Adam Kozierkiewicz, ekspert rynku medycznego.

- Dwa lata temu analizowaliśmy z firmą PwC sztokholmski indeks. Oczywiście jest w nim sporo obiektywnych wskaźników. Z drugiej strony pod uwagę brane są mniej „twarde” kryteria, mieszczące w się bardziej w sferze odczuć pacjentów - zwraca uwagę dr Kozierkiewicz w rozmowie z Rynkiem Zdrowia.

- Pamiętajmy, że jest to ranking konsumencki. Jego autorzy mają w Polsce respondentów, których oceny mają istotny wpływ na ostateczny wynik. Oczywiście twórcy indeksu mają prawo do wyboru takiej, a nie innej metodologii - dodaje ekspert.

Przyznaje, że ukazujące się co roku wyniki rankingu EHCI są w zasadzie jednym tego typu międzynarodowym miernikiem jakości systemów ochrony zdrowia, oczywiście w skali Europy.

Adam Kozierkiewicz zaznacza, że jest to opiniotwórcze, szeroko komentowane w mediach zestawienie, dlatego politycy muszą się z nim liczyć.

- Na miejscu rządzących zastanowiłbym się, które ze wskaźników branych pod uwagę w tej klasyfikacji można w miarę szybko poprawić, aby w kolejnym rankingu wypaść lepiej - podsumowuje.

Może być tylko lepiej?
Nasi rozmówcy są zgodni co do tego, że nawet jeśli pewne kryteria indeksu nie bardzo nam sprzyjają to tym bardziej powinniśmy się im dokładnie przyjrzeć, przeanalizować oraz porównywać osiągane wyniki z innymi krajami.

Paradoksalnie, w tym naszym przedostatnim miejscu tkwi swoisty potencjał. Skoro gorzej już być nie może to jesteśmy skazani na marsz w górę europejskiej tabeli.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum