PAP/Rynek Zdrowia | 16-10-2017 10:12

Radziwiłł wyjaśnia powody rezygnacji z członkostwa w NRL

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł wystąpił w poniedziałek (16 października) z Naczelnej Rady Lekarskiej. Napisał w tej sprawie list do prezesa NRL Macieja Hamankiewicza. List zamieszczamy za PAP.

Szanowny Panie Prezesie,

uprzejmie informuję, że z dniem dzisiejszym rezygnuję z członkostwa w Naczelnej Radzie Lekarskiej. Czynię to z dużym bólem, bo bez względu na pojawiające się w zmieniających się okolicznościach różnice zdań, dotychczas, mimo zawieszonej ze względu na pełnioną przeze mnie funkcję Ministra Zdrowia mojej aktywności w Radzie, za honor poczytywałem sobie przynależność do jednego z najwyższych gremiów samorządu lekarskiego. Jak Pan wie, dużą część mojego życia publicznego spędziłem właśnie reprezentując środowisko lekarzy i lekarzy dentystów, zawsze jednak pamiętając o tym, że samorząd lekarski, zgodnie z ustawą, ma za zadanie działać "w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony". Składa się na to wiele zadań takich jak ustanawianie zasad etyki lekarskiej oraz dbanie o ich przestrzeganie, sprawowanie pieczy nad należytym i sumiennym wykonywaniem zawodów lekarza i lekarza dentysty, prowadzenie lub udział w organizowaniu doskonalenia zawodowego lekarzy, opiniowanie warunków pracy i płac lekarzy, działania na rzecz ochrony zawodu lekarza (w tym występowanie w obronie godności zawodu lekarza oraz interesów indywidualnych i zbiorowych członków samorządu lekarzy), a także zajmowanie stanowiska w sprawach stanu zdrowotności społeczeństwa, polityki zdrowotnej państwa oraz organizacji ochrony zdrowia.

Można spierać się o racje stanowisk Naczelnej Rady Lekarskiej dotyczących sytuacji w ochronie zdrowia, ale nie temu poświęcam ten list. Pragnę jednak zauważyć, że Rząd pani Premier Beaty Szydło przeprowadził już wiele oczekiwanych także przez samorząd lekarski zmian (można przypomnieć tu np. przywrócenie stażu podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów, wprowadzenie korzystnych zasad dopełnienia obowiązku doskonalenia zawodowego, znaczne zwiększenie naboru na studia lekarskie, uregulowanie długów Ministerstwa Zdrowia wobec izb lekarskich), znacząco zwiększył publiczne nakłady na służbę zdrowia (np. w br. o ponad 8 mld zł, po raz pierwszy prawdopodobnie przekraczając poziom 4,7 proc. PKB wydatków publicznych na zdrowie, co m. in. umożliwi zapłacenie placówkom opieki zdrowotnej przeważającej części tzw. nadwykonań), wprowadził od lat oczekiwaną regulację, która stopniowo zwiększa minimalne wynagrodzenia osób wykonujących zawody medyczne (ustawa z dnia 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych). Rząd pracuje obecnie nad projektem ustawy, która po raz pierwszy w historii naszej Ojczyzny będzie gwarantowała stopniowy wzrost nakładów na służbę zdrowia przekraczający tempo wzrostu gospodarczego i wyrażony w odsetku PKB aż do 6 proc. PKB w 2025 r.. Minister Zdrowia przygotował projekt rozporządzenia, które na niespotykanym dotąd poziomie ukształtuje wynagrodzenia lekarzy rezydentów (nie podnoszone od 2009 r.). W szerokim, nieobecnym dotychczas dialogu ze środowiskiem (także poprzez bardzo liczne spotkania robocze z przedstawicielami lekarzy rezydentów) Minister Zdrowia przygotowuje wiele nowych regulacji, w tym, realizując liczne postulaty m. in. samorządu lekarskiego, nowe przepisy dotyczące podyplomowego kształcenia lekarzy i lekarzy dentystów.

W tej sytuacji z całkowitym niezrozumieniem odbieram zwrócenie się przez Pana w trakcie protestu lekarzy rezydentów do organizacji lekarskich poza Polską, aby "wywarły one presję na polski rząd, żeby zechciał w ogóle rozmawiać" oraz, aby "znalazł rozwiązanie zanim protestujący lekarze umrą" (jak powszechnie wiadomo, głodówka lekarzy rezydentów ma charakter rotacyjny i, na szczęście, organizatorzy protestu dbają o to, aby nikomu nic złego się nie stało). Odbyło się to bez próby jakiegokolwiek dialogu Naczelnej Izby Lekarskiej z Ministerstwem Zdrowia, mimo że cały czas jako Minister Zdrowia jestem otwarty na argumenty samorządu zawodowego lekarzy i spotkania z jego przedstawicielami. Zwracanie się do międzynarodowych organizacji lekarskich z prośbą o interwencję nie powinno być udziałem instytucji wynikającej z Konstytucji RP, której zadaniem jest działanie w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony. Niestety nie dostrzegłem nikogo spośród członków Naczelnej Rady Lekarskiej, kto działania Pana próbowałby powstrzymać lub przynajmniej wyrazić swoje negatywne zdanie w tej sprawie.

W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak opuścić szeregi Naczelnej Rady Lekarskiej, którą Pan kieruje.

Z poważaniem,
Konstanty Radziwiłł

Czytaj: Radziwiłł rezygnuje z członkostwa w Naczelnej Radzie Lekarskiej