Radziwiłł: nikt nie mówił, że 75-latkowie otrzymają wszystkie leki za darmo

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 09 marca 2016 20:00

Projekt wprowadzający darmowe leki dla seniorów wywołał kolejną burzę w Sejmie. Opozycja krytykowała proponowane zapisy przekonując, że seniorzy nie odczują zmiany i zostali oszukani przez obóz rządzący. Posłowie PiS odpowiadali, że w przeciwieństwie do swoich poprzedników starają się poprawić los najstarszych pacjentów, a przy okazji odblokują kolejki do specjalistów.

FOT. Shutterstock

W środę (9 marca), na wspólnym posiedzeniu sejmowych komisji polityki senioralnej oraz zdrowia posłowie rozmawiali o projekcie przyznającym osobom powyżej 75 lat prawo do bezpłatnych leków, znajdujących się na wykazie ogłaszanym przez ministra zdrowia.

Minister, przedstawiając w Sejmie projekt wprowadzający darmowe leki dla seniorów, przekonywał, że poprawa sytuacji najstarszych chorych jest jednym z priorytetów jego działań w ramach polityki lekowej. I ma ona przede wszystkim zagwarantować obywatelom dostęp do skutecznych i bezpiecznych leków, a jednocześnie zmniejszyć udział starszych pacjentów w kosztach leczenia.

- W projekcie ustawy podjęto się zwalczania zjawiska braku faktycznego dostępu starszych osób do leczenia ze względów ekonomicznych - podkreślił minister. Dodał, że wielu pacjentów ze względów finansowych rezygnuje z wykupienia leków lub przeznaczają na nie znaczną część swojego dochodu.

Miliardy na leki dla seniorów
Bezpłatne leki dla osób, które ukończyły 75. rok życia to jedna z zapowiedzi z expose premier Beaty Szydło.

Zgodnie z projektem osoby po 75. roku życia będą miały prawo do bezpłatnych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, które będą wymienione w wykazie ogłaszanym przez ministra zdrowia. Pierwszy taki wykaz minister ma ustalić najpóźniej do 1 września br.

W wykazie tym mają znaleźć się w szczególności medykamenty związane z leczeniem chorób wieku podeszłego. Minister, kwalifikując produkty do wykazu, będzie także kierował się dostępnością oraz bezpieczeństwem ich stosowania oraz skutkami dla budżetu państwa oraz NFZ.

Bezpłatne leki będą mogli pacjentowi przepisywać lekarz podstawowej opieki zdrowotnej (wskazany w deklaracji wyboru) oraz niektóre pielęgniarki. Przepisywać je będą też mogli lekarze posiadający prawo wykonywania zawodu, którzy zaprzestali wykonywania zawodu i wystawili receptę dla siebie, małżonka, wstępnych w linii prostej oraz rodzeństwa.

Założono, że w latach 2016-2025 maksymalny limit wydatków z budżetu państwa, będących konsekwencją wejścia ustawy w życie, wyniesie prawie 8,3 mld zł. W 2016 r. koszt funkcjonowania ustawy określono na 125 mln zł.

W związku ze zwiększającą się liczbą osób starszych oraz z potencjalnym poszerzaniem wykazu leków założono stopniowy wzrost kwoty refundacji o ok. 15 proc. rocznie w ciągu kolejnych 6-7 lat, a następnie spowolnienie tego wzrostu do ok. 6 proc.

Mało, ale to pierwszy krok
Opozycja głośno krytykowała poziom wydatków przeznaczony na ten cel. Profesor Alicja Chybicka, poseł PO, pytała, jaka część leków będzie opłacona za pomocą środków zagwarantowanych przez ustawę.

Była premier Ewa Kopacz (PO) zwróciła uwagę, że przedłożony projekt ws. leków po 75 r.ż. nie ma nic wspólnego z deklaracjami składanymi w czasie kampanii wyborczej. - Zamiast leków za darmo dla seniorów mamy wybrane leki dla wybranych chorych - komentowała.

Minister w odpowiedzi na ten zarzut prostował, że nikt nie mówił o tym, że 75- latkowie otrzymają wszystkie leki za darmo.

- Wiem, że obecny plan nie jest wystarczający, żeby pokryć wszystkie potrzeby najstarszych pacjentów. Ale to pierwszy krok. Jeżeli zaś spojrzymy na leki szczególnie istotne dla tej grupy wiekowej - a koncentrujemy na lekach, które mają podstawowe znaczenie dla opieki medycznej osób w wieku 75 plus - to okaże się, że nasz projekt będzie w tym zakresie istotnym wsparciem - przekonywał i dodał, że w kolejnych latach jego odczuwalność będzie coraz większa, bo lista darmowych leków będzie się systematycznie powiększała.

Kryterium dochodowe nie wchodzi w grę
Sporo zarzutów mieli też posłowie, co do trybu ogłaszania kolejnych wykazów leków objętych programem. Ewa Kopacz wskazywała na ryzyko utraty praw nabytych przez pacjentów.

 - Jeżeli po kilku miesiącach okaże się, że w programie brakuje pieniędzy, to z listy mogą zacząć znikać kolejne pozycje. I chorzy, którzy przyjmowali dany lek, bo był za darmo, będą zmuszeni do zmiany terapii. To oznacza odbieranie praw nabytych pacjentom. Projekt ustawy wskazuje, że leki będą kwalifikowane poprzez kolejne obwieszczenia, czyli chory, który dostanie receptę na dany lek nie ma gwarancji, że za miesiąc czy dwa on nadal będzie za darmo - przekonywała.

Wiceminister Krzysztof Łanda przyznał, że resort planuje wydłużyć okresy pomiędzy kolejnymi obwieszczeniami listy z dwóch do 4 miesięcy. Obecne zaś zasady ogłaszania listy są efektem przepisów przyjętych jeszcze przez poprzednią ekipę rządzącą.

Poseł Beata Małecka-Libera ( PO) pytała, czy zamiast przyznania praw do darmowych leków dla osób po 75. r.ż. lepszym rozwiązaniem nie byłoby wprowadzenie kryterium dochodowego.

Minister Radziwiłł odpowiedział, że nie zawsze dochód odzwierciedla faktyczny status człowieka. - Gdybyśmy chcieli wprowadzić takie uprawnienia w oparciu o stan posiadania, musielibyśmy podchodzić do tego z całą otoczką biurokratyczną. Seniorzy musieliby pozyskiwać zaświadczenia o swoim majątku, a nam zależało by program był jak najprostszy. Stąd kryterium wiekowe - wyjaśniał.

Szansa na skrócenie kolejek?
Poseł Michał Szczerba, zastępca przewodniczącego sejmowej komisji polityki senioralnej, krytykował zapis mówiący o tym, że uprawnienia do wypisywania recept na darmowe leki będą mieli tylko lekarze rodzinni.

- Mówimy o 75-latkach, którzy po wizycie u specjalisty będą musieli i tak wrócić do lekarza rodzinnego by dostać receptę na darmowy lek. Biorąc pod uwagę wielochorobowość tych pacjentów, praktycznie skazuje się ich na ciągłe wizyty w gabinetach lekarzy - mówił.

Konstanty Radziwiłł wyjaśniał, że dziś pacjenci przewlekle chorzy zbyt często korzystają z porad specjalistów. Większość takich chorych powinno być pod opieką lekarza rodzinnego, a tylko konsultowanych przez specjalistów. Dziś kolejki do specjalistów tworzą pacjenci receptowi.

- Myślę, że właśnie ta ustawa daje szanse na skrócenie kolejek do specjalistów, np. cukrzyca w wieku podeszłym - leczona doustnie - nie wymaga stałej pomocy diabetologa - komentował.

W opinii Bartosza Arłukowicza efekt ustawy będzie jednak odwrotny, bo osoby starsze nie zmienią swoich przyzwyczajeń i nie odejdą od lekarzy, którzy leczyli ich latami, a konieczność zwrócenia się po receptę do lekarza rodzinnego sprawi, że właśnie w gabinetach POZ kolejki znacząco się wydłużą.

Dopłacamy do droższych leków
Prof. Marian Zembala zastanawiał się, czy do programu nie powinni być włączeni geriatrzy. - W przypadku terapii seniorów mamy problem polipragmazji. Wydaje się, że ich opinia w regulowaniu dawek byłaby bardzo cenna - podkreślał.

Minister stanowczo jednak odrzucił możliwość takiej zmiany. Jak zaznaczył, geriatrzy to nie są lekarze POZ i ich konsultacja nie wymaga comiesięcznej wizyty chorego. Dodał, że najpoważniejszym problemem ochrony zdrowia jest niski poziom jej finansowania, a środki, które trafią do pacjentów w ramach ustawy to dodatkowe pieniądze.

Radziwiłł wyjaśnił, że przy doborze leków, które seniorzy będą dostawać za darmo, resort nie skupił się na tych najtańszych. - Wykup najtańszych leków wcale nie jest problemem dla seniorów. Ich nie stać na zakup leków droższych i to te nieco droższe chcemy objąć refundacją - mówił. Dodał, że to wsparcie nie będzie „rozdzielaniem każdemu po kropelce”, ale faktyczną pomocą potrzebującym.

Ustawa ma wejść w życie po 30 dniach od ogłoszenia.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum