Radziwiłł: SOR to nie dworzec kolejowy, personel musi patrzeć i widzieć, co się dzieje

Autor: tvn24.pl/Rynek Zdrowia • • 04 kwietnia 2019 11:19

Konstanty Radziwiłł w "Faktach po Faktach" w TVN24 oświadczył, że jest oburzony "tym, co stało się kilka razy na szpitalnych oddziałach ratunkowych". - To nie ma nic wspólnego ani z systemem, ani z ministrami, ani z ustawami. Jeżeli ciężko chory albo nawet umierający człowiek trafia do szpitala, to należy mu udzielić pomocy - powiedział były minister zdrowia, a obecnie senator PiS.

Radziwiłł: SOR to nie dworzec kolejowy, personel musi patrzeć i widzieć, co się dzieje
Konstanty Radziwiłł Fot. PTWP

Jak dodał, "SOR to nie dworzec kolejowy" i są tam ludzie, którzy mają obowiązek patrzeć i widzieć, co się dzieje.

Z taką tezą nie zgodził się Bartosz Arłukowicz, także były minister zdrowia, a obecnie przewodniczący sejmowej komisji zdrowia i poseł PO. Odpowiedział, że "piekło" na SOR-ach spowodowały decyzje Radziwiłła. Przypomniał, że w lutym 2017 r. ówczesny minister Radziwiłł powiedział w TVN24, że po wprowadzeniu sieci szpitali znikną kolejki do SOR-ów. - Zapraszam pana na dzisiejsze SOR-y, niech pan zobaczy, co się tam dzisiaj dzieje. Tłumy ludzi - mówił Arłukowicz.

Podkreślał, że to decyzje Radziwiłła spowodowały to, że "ludzie nie idą do nocnej i świątecznej opieki lekarskiej, do lekarza rodzinnego, tylko do szpitali".

Zdaniem Radziwiłła ustawa o sieci szpitali jedną z regulacji spowodowała to, że obok szpitalnego oddziału ratunkowego ma funkcjonować nocna i świąteczna opieka lekarska, "czyli takie miejsce, gdzie po przeprowadzeniu wstępnej selekcji trafiają ci, którzy są lżej chorzy".

- Nie mówię, że jest wszystko OK, ale mówię, że jest w tej chwili szansa, którą mają dyrektorzy szpital, żeby nie dochodziło do sytuacji, w której ciężko chorzy muszą czekać w kolejce między lżej chorymi - tłumaczył.

Polemika jaka wywiązała się pomiędzy byłymi ministrami zdrowia dotyczyła niedawnego przypadku śmierci pacjenta na SOR lub nieudzielania pomocy.

Media informowały w ostatnim czasie m.in. o przypadku zgonu 39-latka po wielogodzinnym pobycie na izbie przyjęć Sosnowieckiego Szpitala Miejskiego. Pisały też o sprawie 20-letniej pacjentki w Szpitalu Powiatowym w Zawierciu, która została przeniesiona z SOR-u na pododdział udarowy dopiero wtedy, gdy jej stan bardzo się pogorszył.

Media donosiły też m.in. o przypadku 86-letniej kobiety, która w ciężkim stanie, po napadzie padaczkowym, trafiła do Izby Przyjęć Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 w Bytomiu. Według rodziny spadła ze szpitalnego łóżka i leżała niezauważona przez kilka godzin. W Zagłębiowskim Centrum Onkologii w Dąbrowie Górniczej pacjentka izby przyjęć miała z kolei nie otrzymać pomocy, choć zwijała się z bólu, a w końcu zemdlała.

W tej sprawie minister zdrowia Łukasz Szumowski zwołał pilne spotkanie we wtorek (2 kwietnia), w którym wzięli udział m.in. rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec, przedstawiciele Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ i Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach.

Trwają kontrole NFZ i wojewody w śląskich szpitalach. Minister Zdrowia zapowiedział zmiany mające przynieść lepszą koordynację działań, wprowadzenie zmian systemowych i szkolenia dla pracowników szpitalnych oddziałów ratunkowych.

Więcej: tvn24.pl

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum