Psycholog na porodówce pomocny, ale czy niezbędny?

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 17 listopada 2014 06:20

Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna Kozłowska chce obowiązkowego zatrudnienia psychologów na oddziałach ginekologiczno-położniczych. Dyrektorzy szpitali przyznają, że pomysł nie jest zły, pytają jednak, kto za to zapłaci.

Psycholog na porodówce pomocny, ale czy niezbędny?

Krystyna Kozłowska skierowała w tej sprawie pismo do ministra zdrowia. Jak podkreśla w swoim wystąpieniu, do Biura Rzecznika Praw Pacjenta zgłasza się wiele kobiet, które nie mają dobrych wspomnień z pobytu na oddziałach położniczych.

W opinii RPP lekarze i położne nie zawsze radzą sobie w kontaktach z pacjentkami. I w takich przypadkach z pomocą powinien przyjść psycholog.

Jak czytamy w piśmie, liczne sygnały wskazują na brak wsparcia, zrozumienia oraz empatii od pracowników medycznych podczas udzielania świadczeń zdrowotnych z obszaru ginekologii i położnictwa. Dlatego Kozłowska domaga się, by konieczność zatrudniania psychologa na porodówce stanowiła warunek realizacji świadczeń.

Jak mówi nam Andrzej Troszyński, rzecznik Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, obecność psychologa jest w tej chwili obowiązkowa  m.in na oddziałach chirurgi dziecięcej, diabetologii i neurologii poudarowej.

Pomysł dobry, ale...

W opinii dr Wojciecha Puzyny, prezesa Centrum Medycznego Żelazna, rozwiązanie proponowane przez RPP jest słuszne. Jednak wiążą się z nim dwa problemy.

- Jeden dotyczy finansowania - nie można do koszyka świadczeń gwarantowanych dokładać kolejnych zadań, obowiązków, etatów, nie wskazując źródeł finansowania. Już wcześniej zrobiono tak m.im. w przypadku znieczulenia zewnątrzoponowego porodu na życzenie pacjentki - przypomina dyrektor Puzyna.

- Drugi problem związany jest z liczbą porodów.  Np. w województwie mazowieckim w 1/3 oddziałów położniczo-ginekologicznych ma miejsce mniej niż 500 porodów rocznie (w pozostałych 2/3 mniej niż 1000) czyli mówimy o 1-2 porodach na dobę. Zakładając, że 5 proc. pacjentek wymaga wsparcia psychologa (a na I poziomie referencyjnym być może mniej) to chodzi o około 10 pacjentek rocznie - dodaje.

Jak zaznacza nasz rozmówca, jego placówka zatrudnia psychologa na pełnym etacie. Szpital św. Zofii  jest jednak lecznicą monoprofilową, gdzie tylko w tym roku hospitalizowanych było około 10 tys. pacjentek i przyjęto około 6,6 tys. porodów.

Wielu specjalistów podkreśla, że psycholog jest potrzebny tylko w pojedynczych przypadkach. I jeżeli jest taka potrzeba, to pomoc psychologiczna jest zapewniana przez szpital.

Dr Jerzy Przepieść, ginekolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, nie widzi potrzeby, aby psycholodzy byli zatrudniani na porodówkach na pełnym etacie. Jak przyznaje w rozmowie z Gazetą Wyborczą, w przypadku rodzącej kobiety nie ma ani czasu, ani możliwości na jakąkolwiek rozmowę z psychologiem.

Lekarz zwraca ponadto uwagę, że po porodzie pacjentki przebywają w szpitalu najwyżej trzy dni. To za krótki czas na pojawienie się depresji. Nie ma zatem potrzeby zatrudniania psychologa na oddziale położniczo-ginekologicznym na pełnym etacie.

Położne: poradzimy sobie same

Z kolei położne nie zgadzają się ze stwierdzeniem, że komunikacja z pacjentkami stanowi dla nich problem. Przypominają, że w czasie studiów mają zajęcia przygotowujące je do tego zadania.

- Obowiązujący w Polsce standard kształcenia na kierunku położnictwo wskazuje wyraźnie, że absolwent studiów I stopnia (licencjat położnictwa - położna) po zrealizowaniu całego programu kształcenia, a w szczególności przedmiotu psychologia, ma wiedzę obejmującą m.in. : zagadnienia z zakresu psychologii prenatalnej i prokreacyjnej, czynników sprzyjających tworzeniu się więzi rodziców z dzieckiem poczętym, czy psychospołecznych aspektów kolejnych okresów w życiu kobiety. Wiedza ta obejmuje również warunki prawidłowej komunikacji położna - podopieczna oraz położna - personel medyczny - mówi dr Grażyna Iwanowicz-Palus, prezes Polskiego Towarzystwa Położnych.

Jak zaznacza, położna, potrafi ocenić wpływ choroby, hospitalizacji i innych sytuacji trudnych na stan fizyczny i psychiczny pacjentki oraz dokonać analizy i oceny funkcjonowania człowieka w sytuacjach trudnych (stres, frustracja, konflikt, trauma, żałoba) a ponadto wskazać i omówić elementarne formy pomocy psychologicznej.

- Położna jest przygotowana do rozpoznania także psychologicznych problemów związanych z prokreacją (aborcją, poronieniem, niepłodnością i utratą dziecka w okresie okołoporodowym), zaburzeń psychicznych występujących w okresie ciąży, porodu i połogu - podkreśla prezes PTP.

Dr Iwanowicz-Palus zwraca uwagę, że w systemie opieki zdrowotnej znajdują się położne przygotowane do udzielania wsparcia emocjonalnego i informacyjnego swoim podopiecznym.

- Jeżeli zdarzają się przypadki położnych, które nie potrafiły poradzić sobie z problemami psychologicznymi w opiece położniczej, związanymi np. z utratą dziecka w okresie okołoporodowym, nie wynika to z braku przygotowania w tym zakresie - komentuje. I dodaje, że może zamiast zatrudniać na oddziałach położniczych psychologa, warto zwiększyć liczbę dyżurujących położnych.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum