Protest medyków. - Rządowi nie uda się poróżnić środowiska - zapewnia Wojciech Szaraniec

Autor: JJ • Źródło: Rynek Zdrowia06 września 2021 07:47

Protest w ochronie zdrowia. Przewodniczący Porozumienia Rezydentów Wojciech Szaraniec zapowiada w rozmowie z Rynkiem Zdrowia, że jeśli protest, który 11 września odbędzie się w Warszawie nie przyniesie oczekiwanych efektów, będą podejmowane kolejne działania. Do skutku.

Przewodniczący Porozumienia Rezydentów Wojciech Szaraniec: - Jesteśmy zdeterminowani w walce o lepsze warunki pracy i lepszą opiekę nad pacjentem. Fot. W. Szaraniec
  • - Pierwsza rzecz do uporządkowania w ochronie zdrowia to biurokracja, która zjada 80 proc. czasu pracy lekarzy jaki powinni poświęcić pacjentom - mówi Wojciech Szaraniec, przewodniczący Porozumienia Rezydentów
  • Uważa, że ustawa o jakości w ochronie zdrowie jest tylko po to, by ścigać personel medyczny
  • Porozumienie Rezydentów i Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy zapraszają do udziału w manifestacji i do "białego miasteczka" zarówno przedstawicieli wszystkich zawodów medycznych, jak i pacjentów

W sobotę, 11 września po raz pierwszy ma dojść w Warszawie do wspólnego protestu wszystkich zawodów medycznych, między innymi lekarzy, pielęgniarek i położnych, ratowników medycznych, diagnostów laboratoryjnych, fizjoterapeutów. Manifestacja ma przejść ulicami stolicy. Potem zostanie zorganizowane "białe miasteczko".

Między innymi o tym, zapowiadanym od wielu tygodni proteście, rozmawiamy z nowym przewodniczącym Porozumienia Rezydentów Wojciechem Szarańcem.

***

Rząd chce poróżnić środowisko ochrony zdrowa, ale to mu się nie uda

Rynek Zdrowia: - Przed jakimi najważniejszymi problemami i zadaniami stoi środowisko medyków w momencie, kiedy obejmuje pan funkcję przewodniczącego Porozumienia Rezydentów?

Wojciech Szaraniec: - Celem dla mnie osobiście jest zjednoczenie wszystkich zawodów medycznych. Utrwalenie ogromnej energii, która będzie na manifestacji 11 września. Chciałbym zawiązać trwałe porozumienie wszystkich zawodów medycznych, abyśmy od tego momentu zaczęli mówić jednym głosem i podjęli walkę o lepszą opiekę nad pacjentem, o lepszy system ochrony zdrowia.

Rząd bardzo chce nas poróżnić. Mam na myśli różne grupy zawodowe. Jestem przekonany, że temu się nie damy. Dlatego myślę, że to zjednoczenie jest najważniejsze. Moim celem i marzeniem jest, aby wszyscy pracownicy ochrony zdrowia złapali się za ręce i nie dali się skłócić. Tylko wtedy i tylko w ten sposób rzeczywiście całe środowisko może być silne. Wszyscy razem możemy określić najważniejsze w tej chwili obszary, w których trzeba rozwiązać problemy oraz w jaki sposób to zrobić.

RZ: - Jakie kwestie są w środowisku medyków do rozwiązania na już?

Wojciech Szaraniec: - Pierwsza rzecz to jest oczywiście poprawa warunków pracy oraz opieki nad pacjentami. Należy uporządkować kwestię biurokracji, która zjada nam lekarzom większość czasu, jeżeli chodzi o wizyty lekarskie. Z tym musimy rozprawić się w pierwszej kolejności.

Chcemy wprowadzić do systemu sekretarki medyczne bądź studentów kierunków medycznych, którzy wspomogliby personel medyczny w pracy. Wówczas warunki pracy wszystkich się poprawią, a pacjenci będą przyjęci szybciej i lepiej zaoopiekowani. Dzisiaj biurokracja „zjada” 80 proc. czasu lekarzy, który powinien być poświęcony pacjentowi.

Z tym oczywiście związane są nakłady na ochronę zdrowia, bo trzeba wynagrodzić sekretarki i pomocników medycznych w odpowiedni sposób. Dzisiaj o nich bardzo trudno, bo proponowanie im płacy przez szpitale na poziomie 2-2,5 tys. złotych brutto na umowach śmieciowych to jest kpina.

RZ: - Wśród postulatów jakie zgłasza środowisko medyczne są także kwestie finansowe.

WS.: - Finanse, podwyżki dla lekarzy też są też ważne, bo trzeba zachęcić personel medyczny do powrotu do publicznych placówek zdrowia. Coraz więcej jest sygnałów, że brakuje w nich lekarzy i specjalistów, zamykane są z tego powodu kolejne oddziały szpitalne w różnych częściach Polski. Niczym innym ich do takich powrotów nie zachęcimy jak poprawą warunków pracy i płacy.

RZ: - Oburzenie ratowników, lekarzy i pielęgniarek wywołała ustawa o płacy minimalnej w ochronie zdrowia.

WS.: - Ustawa ma wiele różnych, określmy to - "gwiazdek". Żeby otrzymać płacę minimalną trzeba podpisać klauzulę, że pracuje się tylko w jednym miejscu, które posiada kontrakt z NFZ. Czyli lekarz, który pracuje w jednym szpitalu, a dyżuruje w innym ma już o wiele niższą pensję. Mam kolegów specjalistów, którzy, niestety, mają o wiele mniejsze pensje niż płace minimalne, które też są na dramatycznym poziomie.

Problemem jest także to, że dyrekcje czy osoby zarządzające szpitalami i oddziałami zmuszają młodych lekarzy, i nie tylko, do brania 8-10 dyżurów w miesiącu. To jest wykańczające, a jakość pracy przy tak dużej ilości godzin jest niska.

Trzeba sobie uzmysłowić, że lekarz wypoczęty o wiele lepiej spełnia swoje funkcje niż lekarz zmęczony. W kontekście pielęgniarek warto też spojrzeć na dane statystyczne - żyją one średnio o 20 lat krócej niż osoby nie wykonujące tego zawodu.

RZ: - Wspomniał pan o jakości opieki nad pacjentem. Jak pan ocenia projekt ustawy o jakości w ochronie zdrowia. Pod koniec sierpnia w mediach społecznościowych napisał pan, że w proponowanej formie ta ustawa to kpina.

WS.: - Ta ustawa tak naprawdę jest tylko po to, żeby ścigać personel medyczny. I to wszystkich - ratowników medycznych, lekarzy, pielęgniarki. W żaden sposób nie zapewnia ona bezpieczeństwa pacjentów. Wszystkie systemy no-fault, jakie funkcjonują w Europie Zachodniej, na przykład w Szwecji, gdzie działa już od 50 lat, opiera się na funduszu odszkodowawczym dla pacjentów. Jeżeli występuje jakieś zdarzenie niepożądane pacjent otrzymuje bardzo szybko odszkodowanie natomiast personel medyczny nie jest straszony i ścigany, ale jest kierowany na szkolenia, które mogą zapobiec takim zdarzeniom w przyszłości.

System jaki zaproponowano u nas, jest napisany na kolanie, bo polega jedynie na ściganiu lekarzy i ich odpowiedzialności karnej w każdym wymiarze. W żaden sposób nie chroni ani pacjentów, ani personelu medycznego.

Do konsultacji w czasie tworzenia tej ustawy powinny zostać zaproszone osoby, które w systemie ochrony zdrowia pracują i mają z nim styczność na co dzień. Projekt pisały chyba osoby, które nie mają nic wspólnego z opieką szpitalną ani w ogóle opieką zdrowotną. Niestety, pan minister zdrowia jest ekonomistą z wykształcenia i chyba nie zdaje sobie sprawy jak to wygląda od środka.

RZ: - Jak pan ocenia propozycje Polskiego Ładu, nowe rozwiązania podatkowe, które dotkną w dużej mierze środowisko lekarskie pracujące w przeważającej części na własny rachunek, są mikro przedsiębiorcami w sensie gospodarczym?

WS.: - Niestety, problemy związane z propozycjami Polskiego Ładu dotkną tych, którzy zarabiają średnią krajową i niewiele powyżej - właśnie lekarzy, pielęgniarki, ratowników medycznych. Protesty przeciwko tym rozwiązaniom są wszechobecne i dotyczy to nie tylko środowiska medycznego, ale w ogóle przedsiębiorców

RZ: - Na sobotę, 11 września przewidziany jest protest środowiska medycznego - lekarzy, lekarzy rezydentów, ratowników medycznych, pielęgniarek i położnych, opiekunów medycznych - słowem większości zawodów w ochronie zdrowia. Takiego "pospolitego ruszenia" medyków dawno nie było. Czego się pan po nim spodziewa? Pana zdaniem uda się skutecznie wywrzeć nacisk na ministra zdrowia, na rząd?

WS.: - Jestem o tym przekonany. Przypomnę, że w 2017 roku zarobki lekarzy stażystów lekarzy rezydentów były poniżej godności człowieka - zarabiali mniej niż wynosiła minimalna płaca w Polsce. Byłem wówczas na stażu podyplomowym i zarabiałem poniżej minimalnej krajowej. Po tych protestach otrzymałem podwyżkę. Jednak w 2017 roku mieliśmy inną inflację. Od tego czasu wzrosły ceny wszystkiego, a przyjęte wówczas rozwiązania nie odnosiły się do żadnych średnich - zostały ustalone wówczas sztywne stawki podwyżek, które na dziś pozostawiają dużo do życzenia.

Na manifestacji 11 września przewidujemy od kilku do kilkunastu tysięcy osób. Natomiast co będzie później? Liczymy na efekt kuli śnieżnej. Razem z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Lekarzy zapraszamy do udziału w manifestacji i do "białego miasteczka" wszystkich chętnych - z wszystkich zawodów medycznych, a także pacjentów i warszawiaków, aby nas wspomogli w walce o lepszą przyszłość dla pacjentów.

RZ: - Manifestacja się odbędzie. Co dalej?

WS.: - Komitet protestacyjny, który został utworzony w związku z planowaną manifestacją 11 września stanowi bardzo dobrą podwalinę pod to, aby już po tym wydarzeniu powstał sformalizowany ruch wszystkich przedstawicieli zawodów medycznych, którego celem będzie poprawa stanu ochrony zdrowia, jej jakości i dostępności świadczeń medycznych.

Jesteśmy zdeterminowani. Jeśli sobotni protest nie przyniesie przewidywanych przez nas efektów, będziemy podejmować decyzje o kolejnych działaniach. Jeśli całe środowisko medyczne przemówi jednym głosem i podejmie wspólne działania będzie to siła, z którą będzie musiał liczyć się nie tylko resort zdrowia, ale i rząd.

Czytaj też:
Pałac Prezydencki zaprasza medyków. Rozmowy ostatniej szansy przed protestem 11 września?

Ratownicy medyczni protestują. Niedzielski: eskalacja tego strajku jest zagrożeniem

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum