Protest i co dalej? Komentują dla Rynku Zdrowia: Bochenek, Sośnierz, Głód, Bogucki, Libura

Autorzy: Luiza Jakubiak; Wojciech Kuta; Piotr Wróbel; Justyna Przybytek-Pawlik • Źródło: Rynek Zdrowia13 września 2021 11:00

Największy protest pracowników ochrony zdrowia w historii. Konkretne postulaty, ale i duże pieniądze, które trzeba wydać na ich realizację. Protest 11 września pokazał, że różne środowiska  medyczne i niemedyczne w Polsce mogą ramię w ramię walczyć o systemowe zmiany. Czy im się uda i co po proteście medyków? Zapytaliśmy ekspertów.

Protest 11 września w Warszawie, Fot. PAP/Tomasz Gzell
  • Protest 11 września w Warszawie był jednym, z największych w historii protestów pracowników ochrony zdrowia. W manifestacji wzięli udział lekarze, pielęgniarki, ratownicy, diagności, fizjoterapeuci, zawody niemedyczne i personel pomocniczy ochrony zdrowia
  • Łącznie, według szacunków organizatorów, ponad 30 tys. osób. Po manifestacji przed Kancelarią Premiera utworzono Białe Miasteczko 2.0 - nawiązanie do miasteczka pielęgniarek sprzed 14 lat
  • Medycy zapowiadają, że w miasteczku zostaną do skutku, czyli do spełnienia postulatów Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego 
  • Wiele może zmienić się we wtorek, 14 września. Tego dnia minister Adam Niedzielski zaprosił medyków na spotkanie. Bazą rozmów mają być kalkulacje poczynione przez resort zdrowia
  • Co po proteście i czy medykom uda się dogadać z rządem, zapytaliśmy ekspertów. Dla Rynku Zdrowia komentują: prof. Andrzej Bochenek, Andrzej Sośnierz, Maria Libura, dr hab. Grzegorz Głód, Magdalena Kołodziej i Maciej Bogucki

Wielki protest, Białe Miasteczko, ale co dalej?

Prof. Andrzej Bochenek, znany kardiochirurg, współzałożyciel Polsko- Amerykańskich Klinik Serca i wykładowca akademicki. "Rezydenci siedzą w papierach zamiast uczyć się zawodu. To trzeba pilnie zmienić!"

W pełni rozumiem rozgoryczenie protestujących rezydentów, bo zamiast uczyć się zawodu i rozmawiać z pacjentami, siedzą w papierach albo przy komputerze. Zepchnięto więc na nich całą tę szpitalną biurokrację.

Przyznam, że nie śledzę zbyt dokładnie obecnego protestu, ale widzę, że młodym lekarzom w ich postulatach nie chodzi tylko o wynagrodzenia, chociaż one są oczywiście bardzo ważne. Jednak nie mniej istotne są warunki pracy oraz rozwoju zawodowego. To jeden z ważnych wniosków z tego protestu, który rządzący powinni mocno wziąć pod uwagę.

Podam przykład obecnej sytuacji rezydentów chirurgii. Nie dziwię się, że średnia wieku w tej specjalności to w Polsce wynosi już ok. 60 lat. Młodzi lekarze nie garną się dziś do tej profesji, bo wiedzą, że podczas rezydentury doświadczeni chirurdzy nie bardzo mają czas na przekazywanie swoim następcom praktycznej wiedzy. To jakiś absurd! 

 Podkreśla, że aby zmienić ten stan rzeczy, do medycyny musimy w Polsce odważniej wprowadzać nowe zawody, które nieco odciążą, na przykład chirurgów. - Zbyt późno wprowadziliśmy zawód technika chirurgicznego. Tymczasem właśnie dzięki dodatkowym, pomocniczym zawodom doświadczeni lekarze będą mieli więcej czasu dla rezydentów. Tak właśnie dzieje się już wielu krajach - wskazuje.

- Kiedy byłem w Cleveland Clinic w Londynie najpierw zdziwiło mnie, że operację rozpoczynali tam technicy chirurgiczni. W tym czasie chirurdzy szkolili młodych lekarzy. Kształcenie podyplomowe jest bardzo poważnym problemem, który musimy wreszcie rozwiązać, ponieważ potrzebujemy w Polsce więcej lekarzy, w tym chirurgów. Chodzi także, a może przede wszystkim, o bezpieczeństwo operowanych pacjentów - powiedział prof. Bochenek.

Sprawdź: Protest medyków. Lekarze, pielęgniarki i ratownicy kontra rząd NA ŻYWO

***

Andrzej Sośnierz, z Koła Poselskiego Polskie Sprawy, były prezes NFZ: Centralne ustalanie zasad wynagrodzeń w ochronie zdrowia jest chore

 Jeśli jedna grupa zawodowa wywalczy podwyżkę, to kolejne zawody chcą dostać tyle samo. I tak trwa swoisty wyścig  w górę o coraz wyższe płace. Taki system wynagrodzeń jest chory.

Pamiętajmy jednak, że na takie właśnie centralne rozwiązanie dotyczące ustalania wynagrodzeń zgodziły się obie strony - zarówno środowisko medyczne, jak i rządzący. Oczywiście są grupy pracowników ochrony zdrowia zarabiające kiepsko, bo do tej pory słabo stawiały się pracodawcom.

Z drugiej strony część organizacji i związków zawodowych biorących udział w tym proteście, jest rozgrywana politycznie. Nie chciałbym jednak tego szerzej komentować.

Polecamy: Białe Miasteczko. Ptok: 14 lat temu nie pracowaliśmy 400 godzin miesięcznie. Dziś to norma. Doszliśmy do ściany

***

Sytuacja, kiedy w kierownictwie MZ mamy jednego lekarza, jest trudna do zrozumienia

Maciej Bogucki, członek zespołu doradców z zakresu ochrony zdrowia przy senackiej Komisji Zdrowia, dyrektor Europejskiego Centrum strategii i Polityki w Ochronie Zdrowia w Warszawie: Jest całkiem prawdopodobne, że niedługo minister zdrowia się zmieni.

Widzę pewną trudność w negocjacjach pracowników zawodów medycznych z Ministerstwem Zdrowia. Sytuacja, kiedy w kierownictwie resortu mamy tylko jednego lekarza, jest trudna do zrozumienia i która - wydaje mi się - jest jednak nieakceptowalna. Jedynym lekarzem z zawodu w kierownictwie resortu zdrowia jest Waldemar Kraska.

W związku z tym trudno oczekiwać, że Ministerstwo Zdrowia rozumie w pełni sytuację pracowników medycznych. Nie będzie mu łatwo znaleźć rozwiązania.

Biorąc pod uwagę, że minister Adam Niedzielski sprawuje urząd od około roku, to jest całkiem prawdopodobne, że niedługo minister zdrowia się zmieni. I to z różnych powodów.

Myślę, że ministerstwo będzie próbowało negocjować i te negocjacje przedłużać, a potem się okaże, że jest nowy minister i trzeba mu dać kolejne 100 dni czasu na znalezienie rozwiązania. Obawiam się, że decydenci przyjmą taką taktykę zarządzania kryzysem, niekoniecznie szukając rozwiązania, a raczej szukając metody na przewlekanie tego procesu.

Czytaj więcej: Protest medyków. Maciej Bogucki: jest prawdopodobne, że niedługo minister zdrowia się zmieni

Czytaj również: Co dalej? Mołdach dla Rynku Zdrowia: Rząd powinien teraz inwestować w kadry medyczne, a nie wymianę łóżek!

***

Oczekiwania wobec medyków? To gorzka ironia

Maria Libura, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, kierownik Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum UWM w Olsztynie: W kryzysie oczekuje się od medyków działania opartego na etosie bezinteresownej służby. To gorzka ironia

Kryzys związany z Covid-19 wymaga od systemu ochrony zdrowia, by działał jak sprawna służba publiczna. Zasadniczą przeszkodą okazał się model zatrudniania medyków w Polsce, który poprzez „optymalizację kosztów pracy" wypycha pracowników na kontrakty i skłania do pracy w wymiarze godzin daleko przekraczającym jeden etat, często w wielu placówkach.

W kryzysie oczekuje się od medyków działania opartego na etosie bezinteresownej służby. Jest gorzką ironią, że oczekiwania te stawiane są ludziom, których system publicznej ochrony zdrowia traktuje jak najmitów. Dzięki protestom widać np. jak krytyczny dla bezpieczeństwa obywateli system ratownictwa medycznego, choć państwowy, opiera się w dużej części na pracy pozaetatowej ratowników.

Taki model od lat pozwala maskować niedobory kadrowe właściwie wszystkich zawodów medycznych,  dzieje się to jednak kosztem przepracowania, wypalenia zawodowego i obniżenia bezpieczeństwa pacjenta. Bez zmian nie tylko finansowania, ale kultury pracy w systemie, można spodziewać się nasilenia odpływu pracowników i emigracji. Strona publiczna może gasić pożary obiecując podwyżki kolejnym grupom, jednak głęboka reorganizacja modelu zatrudniania wymaga sporych nakładów, a przede wszystkim silnego przywództwa i zaufania.

Polecamy: Protest medyków zakończył się. Kilkadziesiąt tysięcy osób przeszło ulicami Warszawy

***

Musi zostać wytyczona droga dojścia do systemowych rozwiązań.

Dr hab. Grzegorz Głód, prof. UE, Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach, ekspert od zarządzania w ochronie zdrowia:

Są problemy, z którymi w końcu musimy się zmierzyć. To, co obserwowaliśmy od kilku ostatnich lat, to było rozchwianie różnymi regulacjami siatki płac. Wprowadzanie różnych interpretacji przepisów, różnych dodatków i elementów motywacyjnych spowodowało, że ten system wynagrodzeń w ochronie zdrowia, mówiąc kolokwialnie, nam się rozjechał.

Z drugiej strony mamy do czynienia z sytuacją w której grupy, wcześniej pomijane, może same nie tak dobrze zorganizowane, teraz też zaczęły dochodzić do głosu, domagając się uwagi. To oni pokazują teraz różne, często patologiczne sytuacje, które wcześniej może nie były tak mocno nagłaśniane. 

Chodzi tu o wieloletnie „łatanie” systemu umowami w wielu miejscach świadczenia pracy równolegle, kontraktami, nadgodzinami. Teraz musimy siebie jasno powiedzieć: gdybyśmy chcieli wszystkich pracowników ochrony zdrowia zatrudnić na umowy o pracę, to obawiam się, że nie bylibyśmy w stanie zapewnić ciągłości działania wielu jednostkom. 

Nie wyobrażam sobie, że protest mógłby spowodować paraliż systemu ochrony zdrowia – to zbyt strategiczny sektor. Natomiast musi zostać wytyczona droga dojścia do systemowych rozwiązań. Z jednej strony dla przykładu mamy do czynienia ze zaktualizowanymi mapami potrzeb zdrowotnych, z drugiej – wciąż jest rozdrobnienie niektórych świadczeń, przez co nie można osiągnąć – mówiąc czysto ekonomicznie - pewnego efektu skali, gdzie następuje optymalizacja, a poza tym zachowane jest bezpieczeństwo pracownika systemu i pacjenta.

Zatem z jednej strony są już podejmowane działania, by poprawić warunki pracy – poza elementem finansowym, który jest tutaj kluczowy – z drugiej strony pojawić powinny się próby ograniczenia biurokracji. Potrzeba pewnego podejścia procesowego do organizacji świadczeń. To są pytania o rolę POZ, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, a skończywszy na leczeniu stacjonarnym. Jest też kwestia wykorzystania nowych technologii medycznych.

Czytaj również: Mówią o nich "papier toaletowy, albo odpady medyczne". Szary personel też protestuje i domaga się uwagi

***

Magdalena Kołodziej, prezes Fundacji MY PACJENCI: Postulaty protestujących to swoista diagnoza stanu systemu ochrony zdrowia i jego kluczowych problemów

Protest pracowników ochrony zdrowia podnosi kwestie, z którymi się zgadzamy, postulaty protestujących to swoista diagnoza stanu systemu ochrony zdrowia i jego kluczowych problemów. To zawody medyczne począwszy od ratowników , poprzez diagnostów, na pielęgniarkach i lekarzach kończąc unieśli na swoich barkach ciężar pandemii, pracując ponad miarę, z ogromnym zaangażowaniem. Ponieśli tego konsekwencje w postaci zmęczenia, frustracji i skutków psychicznych. Czy otrzymają dodatkowe wynagrodzenia za tą pracę – dyskusje trwały, część zawodów była pomijana itd. 

Protest podnosi także kwestie kluczowe dla pacjentów, jak zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia oraz poprawę dostępności i jakości świadczeń. Zwracamy się do Ministerstwa o prowadzenie konstruktywnego dialogu z wszystkimi zawodami medycznymi. Stabilny, wydolny, zapewniający bezpieczeństwo pacjentom system ochrony zdrowia opiera się na ludziach. 

 Zobacz koniecznie: Protest i Białe Miasteczko. Zobacz RELACJĘ NA ŻYWO

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum