Prokuratura zaskarży decyzje o braku aresztu wobec podejrzanych o wyłudzenia z PFRON i ZUS

Autor: • Źródło: PAP14 października 2022 23:09

"Prokuratura zaskarży błędne decyzje sądu o braku aresztów wobec podejrzanych o wyłudzenia z PFRON i ZUS" - przekazał PAP w piątek wieczorem prok. Marcin Lorenc, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Szczecinie, która prowadzi śledztwo.

Prokuratura zaskarży decyzje o braku aresztu wobec podejrzanych o wyłudzenia z PFRON i ZUS
Prokuratura zaskarży decyzje o braku aresztu wobec podejrzanych o wyłudzenia z PFRON i ZUS Fot. Shutterstock

"Prokuratura Regionalna w Szczecinie niezwłocznie zaskarży błędne decyzje Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Śródmieścia o braku aresztów wobec Tomasza M., Iwony S., Macieja W. i Tomasza H. podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu: dokonywanie wyłudzeń środków publicznych, oszustw na łączną kwotę 42 mln zł, prania brudnych pieniędzy, popełnianie przestępstw przeciwko prawom pracowniczym oraz dokonywanie poświadczeń nieprawdy w dokumentach" - przekazał PAP w piątek w oświadczeniu rzecznik Prokuratury Regionalnej w Szczecinie Marcin Lorenc.

Jak zaznaczył, w sprawie pokrzywdzonych jest ok. 22 tysięcy pracowników, a postępowanie dotyczy prawie 42 tysięcy wniosków o nienależne dofinansowanie z PFRON. "Szacowana wysokość strat Skarbu Państwa to kwota ponad 42 mln zł" - wskazał.

"Decyzja Sądu zaskakuje. Sąd podjął ją pomimo zgromadzenia przez prokuraturę obszernego materiału dowodowego, który z dużym prawdopodobieństwem wskazywał, że podejrzani popełnili zarzucane im przestępstwa" - przekazał rzecznik.

Jak dodał, materiał dowodowy stanowią obszerna dokumentacja z ZUS i PFRON, w tym decyzje administracyjne dotyczące wyłudzonych środków, dokumentacja ze spółek biorących udział w procederze wyłudzeń, dokumentacja bankowa, w tym historie rachunków potwierdzających przelewy wyłudzonych środków, zeznania kilkudziesięciu świadków, a także wyjaśnienia jednego ze współpodejrzanych, w których obszernie opisał funkcjonowanie grupy przestępczej, kierowniczą rolę Tomasza M. oraz rolę m.in. Iwony S., która miała zaprogramować cały mechanizm oraz role poszczególnych prezesów spółek.

"Co istotne, w zakresie wyłudzonych dofinansowań prowadzone były postępowania administracyjne, w których zapadły decyzje administracyjne potwierdzające nienależne pobranie świadczeń" - dodał prok. Lorenc.

Zaznaczył, że kierując wnioski o areszt prokurator uzasadnił je "przede wszystkim obawą matactwa procesowego i bezprawnego wpływu podejrzanych na bieg śledztwa, w tym na kolejne osoby współdziałające w przestępstwie, które usłyszą zarzuty w toku dalszych czynności śledczych w tej sprawie. Wskazał również na celowe działania podejrzanych, mające uniemożliwić ustalenie skali przestępczego procederu. Dodał, że w tym przypadku samodzielną przesłanką procesową do zastosowania izolacyjnego środka zapobiegawczego jest również grożąca podejrzanym surowa kara 10 lat pozbawienia wolności".

"Brak decyzji sądu o tymczasowym aresztowaniu będzie miał negatywny wpływ na dalszy bieg sprawy" - wskazał rzecznik szczecińskiej Prokuratury Regionalnej.

Jak przekazał, zawiadomienie o wyłudzeniu środków z PFRON kierownictwo funduszu złożyło do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

W uzasadnieniu zawiadomienia wskazane zostało - poinformował prokurator - iż Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, po przeprowadzeniu analizy danych pozyskanych z ZUS w zakresie opłacania składek do systemu ubezpieczeń społecznych przez podmiot zarejestrowany w funkcjonującym w PFRON Systemie Obsługi Dofinansowań i Refundacji stwierdzono szereg nieprawidłowości, które zostały szczegółowo opisane w zawiadomieniu o przestępstwie.

"Zawiadomienie dotyczyło zaledwie jednej spółki z branży outsourcingowej i ułamka kwoty będącej przedmiotem aktualnych zarzutów. Skrupulatnie prowadzone czynności dowodowe pozwoliły na ustalenie rzeczywistej skali przestępczego procederu wyłudzeń środków z PFRON oraz osób za to odpowiedzialnych. Ujawniły także inne aspekty działalności osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym wyłudzeń i oszustw na szkodę ZUS, prania brudnych pieniędzy oraz przestępstw przeciwko prawom pracowniczym" - dodał prok. Lorenc.

Wskazał, że aktualnie w sprawie pokrzywdzonych jest ok. 22 tysięcy pracowników, a postępowanie dotyczy 42 tysięcy wniosków o nienależne dofinansowanie z PFRON. Szacowana wysokość strat Skarbu Państwa to ponad 42 mln zł.

"Jak wynika ze zgromadzonych w toku śledztwa dowodów, oszustw dokonywano za pośrednictwem spółek związanych z grupą kapitałową je skupiającą, trudniących się outsourcingiem pracowniczym" - dodał.

Jak wyjaśnił, w kierowanych do PFRON wnioskach o dofinansowanie do wynagrodzeń osób niepełnosprawnych podawano nieprawdziwe informacje dotyczące m.in. sytuacji finansowej wnioskujących podmiotów, która według obowiązujących przepisów nie uprawniała do uzyskania pomocy. W ten sposób wyłudzono ponad 42 mln zł. W wyniku działania podejrzanych, kilkadziesiąt milionów złotych zamiast trafić na potrzeby osób niepełnosprawnych, trafiły na konta podmiotów powiązanych z podejrzanymi, skąd podlegały dalszemu transferowi na konta innych spółek i fundacji, w celu ukrycia ich przestępczego pochodzenia.

Przestępstwa na szkodę Zakładu Ubezpieczeń Społecznych polegały - jak poinformował rzecznik - na zaniżeniu wysokości odprowadzanych składek na ubezpieczenie społeczne. W celu obniżenia kosztów pracy za nadgodziny, wymuszano na pracownikach niekorzystną dla nich formę zatrudnienia w formie umowy cywilnoprawnej. Pracownik na podstawie dwóch różnych umów (o pracę i cywilnoprawnej) wykonywał dalej tę samą pracę dla tego samego pracodawcy, z tym, że w godzinach nadliczbowych na podstawie umowy cywilnoprawnej za pośrednictwem spółki z branży outsourcingowej.

"Jednak jak ustalono i w tym ostatnim przypadku od umów tych nie odprowadzano wszystkich należnych składek na ubezpieczenie społeczne. Pokrzywdzony jest nie tylko ZUS, lecz także sami pracownicy. Szkody, jakie ponieśli to 1 mln zł" - dodał prok. Lorenc.

Jak wskazał, z dowodów w postaci dokumentacji bankowej wynika ponadto, że wyłudzone od PFRON środki wpływały na rachunki bankowe spółek z branży outsourcingowej, skąd były dalej transferowane na rachunki spółek i podmiotów związanych z grupą kapitałową je skupiającą, w tym dwóch fundacji.

"Jedną w latach 2013-2018 faktycznie zarządzał Tomasz M., w drugiej był członkiem zarządu. Transfery miały na celu ukrycie przestępczego pochodzenia środków. Łączna kwota nielegalnych transferów pieniężnych to prawie 43 mln zł" - podał rzecznik.

Przekazał, że sprawa "w dalszym ciągu ma charakter rozwojowy, wymaga wielu czynności dowodowych".

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum