Projekt ustawy o najniższym wynagrodzeniu dla lekarzy w ogniu krytyki posłów

Autor: oprac. KM • Źródło: TVN24, Rynek Zdrowia20 maja 2021 20:44

Wcześniej dziękowali, teraz lekceważą; bili brawo, teraz biją w twarz - to tylko niektóre z zarzutów posłów wobec ustawy o najniższym wynagrodzeniu dla lekarzy.

Projekt ustawy o najniższym wynagrodzeniu dla lekarzy w ogniu krytyki posłów
Wynagrodzenie dla lekarzy ma wynosić 1,31 średniej pensji z ubiegłego roku. Fot. Shutterstock
  • Ile są warte obietnice w nowym ładzie? - pytał poseł KO i lekarz Rajmund Miller nawiązując do projektu ustawy omawianego na posiedzeniu komisji zdrowia i finansów
  • Zakończyła się miłość premiera do pracowników ochrony zdrowia - skomentowała projekt ustawy posłanka KO Krystyna Skowrońska
  • W ocenie posłanki KO Katarzyny Lubnauer propozycja stawki bazowej w wysokości 1,31 średniego wynagrodzenia to złamanie wszelkich zasad

Posłowie Koalicji Obywatelskiej w ostrych słowach odnieśli się do przyjętego w środę przez Radę Ministrów projektu nowelizacji ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych oraz ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu zapewnienia w okresie ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii kadr medycznych.

Hipokryzja, skandal i złamanie wszelkich zasad

Cytowany przez TVN24 wiceprzewodniczący sejmowej komisji zdrowia, a jednocześnie poseł KO i lekarz Rajmund Miller (KO) działania rządu nazwał hipokryzją i dodał, że lekarze, pielęgniarki i inne osoby zaangażowane w walkę z pandemią, którym dziękowali "premier, członkowie rządu i koledzy z PiS" dzisiaj "są lekceważeni, oszukiwani", "zrobili swoje" i "mogą odejść". - Sytuacja jest bardzo zła. Ile są warte obietnice zawarte w "nowym ładzie"? - pytał Miller i dodał, że jest to "dobitny przykład, jak się traktuje ludzi, którzy byli na froncie walki z pandemią", a sam projekt został źle przygotowany.

Zdaniem posłanki Krystyny Skowrońskiej "w nocy zakończyła się miłość premiera Morawieckiego do 670 tysięcy pracowników ochrony zdrowia". Nawiązała w ten sposób do pory dnia, w której projekt trafił do sejmu. Powiedziała ponadto, że uzgodnienia negocjowane od 2018 roku, które znalazły się teraz "na zakręcie" są "skandalem".

Przywołała także kwestię porozumień zawartych wówczas między ówczesnym szefem resortu zdrowia Łukaszem Szumowskim i związkami zawodowymi.

Wcześniej premier bił brawo, teraz rząd bije pielęgniarki i lekarzy w twarz

- Skandalem jest zapowiedź premiera, że w 2027 roku nakłady na ochronę zdrowia mają wynieść 7,2 procent, kiedy dzisiaj nie wynoszą nawet połowy średniej w Unii Europejskiej - zauważyła Skowrońska.

W ocenie Katarzyny Lubnauer "jeszcze niedawno pan premier bił brawo, teraz rząd bije pielęgniarki i lekarzy w twarz".

- Ustawa jest jak bilet dla pracowników służby zdrowia, żeby wyjechali z Polski - przyznała i przypomniała, że stawka wynegocjowana w 2017 r. "po licznych protestach" wynosiła 1,6 średniej z poprzedniego roku. Teraz ma wynieść 1,31, co zdaniem posłanki jest "złamaniem wszelkich zasad".

A może jednak wzrost?

Nieco inne spojrzenie na projekt ma szef sejmowej komisji zdrowia i poseł PiS Tomasz Latos. Jak podaje TVN24, zdaniem Latosa "wystarczy porównać tabele ze wskaźnikami wynagrodzeń z 2017 roku, kiedy przyjęto te rozwiązania ustawowe, z aktualną sytuacją" - W każdej z 11 pozycji odnotowujemy wzrost - mówił.

W ocenie Latosa resort zdrowia przewiduje wzrost wynagrodzenia "dla każdej grupy wyszczególnionej w tej ustawie", ale będzie on "dla jednych większy, dla innych mniejszy". Poseł zauważył, że projekt dotyczy płacy minimalnej w ochronie zdrowia, nie zaś średniej lub maksymalnej.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum