Projekt ustawy o POZ budzi kontrowersje. Jakie uwagi mają lekarze?

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 11 września 2017 05:50

Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że projekt ustawy o POZ został wypracowany przy udziale samych zainteresowanych. Jednak strona społeczna, która pracowała nad założeniami ustawy, do ostatecznego jej kształtu ma wiele uwag. Niektórzy uważają, że wdrożenie nowych rozwiązań w POZ z taką ustawą może się nie udać. Dlaczego?

Projekt ustawy o POZ budzi kontrowersje. Jakie uwagi mają lekarze?
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Projekt ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej ma wkrótce trafić do Sejmu. Przedstawiciele zawodów pracujący nad założeniami ustawy zwracają jednak uwagę na jej zbyt dużą ogólnikowość, ale i wskazywanie terminów realizacji rozwiązań, których mogą okazać się nierealne.

 - Przede wszystkim by wdrożyć w życie założenia ustawy muszą być do tego odpowiednie kadry. Takich dzisiaj nie ma, i co gorsze, nie ma wizji działań, aby je zapewnić - mówi nam Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, nawiązując m.in. do braku lekarzy rodzinnych.

Zwraca uwagę, że ustawy tworzy się "dla ludzi i z ludźmi, w przeciwnym wypadku będą to tylko martwe przepisy". Konieczna jest więc akceptacja społeczna zmian - zarówno przez pacjentów jak i personel medyczny. Wreszcie, żeby wprowadzać zmiany, konieczne są odpowiednie środki finansowe. - W tym zakresie też brak konkretów - stwierdza Bożena Janicka.

Dodaje: - Zgłaszaliśmy wiele uwag do projektu w trakcie konsultacji społecznych. Niewiele to jednak zmieniło.

Prezes Janicka jednak ma nadzieję, że ostatecznie ustawa nabierze oczekiwanego kształtu. - Ważne jest, że ciągle trwa dialog. Ministrowie nie zamykają się przed nami w swoich gabinetach - podkreśla.

Straszak na lekarzy
Dzisiaj natomiast uważa, że ustawa o podstawowej opiece zdrowotnej  jest w obecnym kształcie straszakiem na środowisko medyczne i bublem prawnym.

- Jeżeli ustawa wejdzie w obecnym kształcie, to zawarte w niej terminy będą przesuwane w czasie. Zakładanie, że do końca 2024 roku dotychczasowe deklaracje pacjentów złożonych do POZ stracą ważność i będą musieli je złożyć do zespołów POZ jest absurdalnym pomysłem. Co będzie, jeśli nie wszędzie takie zespoły powstaną, ze względu na braki kadrowe? Pacjenci pozostaną bez opieki? - pyta retorycznie prezes Janicka.

Jej zdaniem straszenie środowiska obligatoryjnym "wygaszeniem" obecnych deklaracji będzie skutkowało tym, że z pracy w POZ odejdzie duża grupa lekarzy. Będzie też wielu takich, którzy stracą pacjentów, bo nie stworzą zespołu POZ, na przykład z powodu braku w małej miejscowości położnej.

Ma też - jak nam mówi - wrażenie, że tworząc zapisy w ustawie dotyczące opieki koordynowanej, ich twórcy patrzyli na cały system z punktu widzenia Warszawy, Katowic, Poznania, Krakowa...

- A przecież POZ trzeba oceniać przez pryzmat Polski powiatowej, małych, gminnych miejscowości gdzie jest ogromna nierówność w zakresie ilości deklaracji. Czy można lekarzy w małych ośrodkach, często w wieku senioralnym, dociążać jeszcze opieką koordynowaną? Z kim on ma koordynować i konsultować swoją pracę? - stawia kolejne pytania prezes Janicka.

- Podnosiliśmy od samego początku, że wprowadzanie zmian powinno się odbyć na podstawie wniosków, jakie zostaną wyciągnięte z realizacji pilotażu. Ustawa zakłada sukces pilotażu, a przecież może okazać się, że wiele jego elementów wymaga poprawek i zmian - mówi Bożena Janicka.

Terminy pilotaży - czy nie za krótkie
Także Jacek Krajewski, prezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie, uważa, że podstawowym mankamentem ustawy są narzucone, bardzo krótkie, terminy wprowadzenia opieki koordynowanej.

Zaznacza: - Nie mamy nic przeciwko opiece koordynowanej. Może ona rzeczywiście przynieść efekty w zakresie efektywności zarządzania oraz jakości opieki. Jednak jej wprowadzenie w ciągu trzech lat obligatoryjnym terminem budzi nasze obawy. To powinien być długotrwały proces.

- Uważamy, że dopiero po przeprowadzeniu pilotaży, na podstawie analizy konkretnych danych będzie można ustalić harmonogram wejścia w życie zmian i ich kosztów. Wprowadzenie do ustawy zapisu terminów, i to tak krótkich, jest błędem - podkreśla prezes Krajewski.

Jacek Krajewski zauważa, że ustawa tylko w sposób ogólny określa kierunki zmian i brak w niej konkretów. Brakuje także odniesienia się do sytuacji, w jakiej znajduje się podstawowa opieka zdrowotna, która boryka się z niedoborem kadr i finansowania.

- Dobrze, że projekt ustawy jest. Zaznacza pewien obszar dla POZ, ale bardzo niewyraźnie. W sensie legislacyjnym projekt jest bardzo chaotyczny. Zawiera bardzo mało konkretów. Ważne, że ministrowe są gotowi do wysłuchania naszych uwag, które już przekazywaliśmy w konsultacjach społecznych ustawy. Niewiele się, co prawda to na razie zmieniło, ale jeszcze jest czas, aby o tym rozmawiać - deklaruje prezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie.

Jak kula śnieżna
Także zdaniem dr Adama Kozierkiewicza, eksperta rynku ochrony zdrowia, który jest jednym z współautorów ustawy o POZ, czas pomiędzy zrealizowaniem pilotażu w zakresie opieki koordynowanej a obligatoryjnym wprowadzeniem jej w życie w całym kraju jest bardzo krótki.

- W mojej ocenie model opieki koordynowanej POZ powinien rozwijać się jak kula śnieżna. Od 2019 roku powinna być stworzona możliwość dołączania do tego systemu, na zasadzie dobrowolności, wszystkich chętnych POZ. Założenie, że wszyscy nagle zaczną działać, tak jak to zostało zaproponowane w pilotażu, jest - nazwijmy to - bardzo optymistyczne - mówi dr Kozierkiewicz.

Przypomina, że wstępnie zainteresowanie pilotażem zgłosiło około tysiąca podmiotów, a będzie w nim uczestniczyć zaledwie siedemdziesiąt. - Jeżeli jest takie zainteresowanie, to po pierwsze - pilotaż powinien być wprowadzony szybko, po drugie - objąć swoim zakresem znacznie więcej podmiotów, tym bardziej, że wykorzystywane są w nim środki unijne - uważa ekspert.

Jak przekonuje, włączenie do pilotażu zamiast 70, na przykład 150 podmiotów stanowi niewielką różnicę w budżecie. Natomiast włączenie wszystkich 20 tys. lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej obligatoryjnie jest bardzo dużym i ryzykownym wyzwaniem.

Metoda na braki specjalistów?
Opieka koordynowana zakłada współpracę lekarza zespołu POZ ze specjalistami. To on ma prowadzić leczenie pacjenta, a specjalista ma być jego konsultantem.

Czy z punktu wiedzenia małych ośrodków, gmin i powiatów opieka koordynowana, z powodu braku specjalistów, ma szanse na powodzenie? - dopytujemy.

- Jako współautor tego pomysłu uważam, że jest on bardzo sensowny. Właśnie osoby mieszkające na tzw. prowincji skorzystają z niego w największym stopniu. Rzeczywiście nie mamy za dużo specjalistów, w związku z tym ludzie mieszkający z daleka od dużych aglomeracji nie mają dostępu do specjalistów nawet w podstawowych dziedzinach. Umożliwienie tam lekarzom POZ konsultacji ze specjalistami stanowiłby ogromną zmianę jakościową - odpowiada dr Kozierkiewicz.

Jak przyznaje, rzeczywiście jest kłopot z dostępnością do niektórych specjalistów, ale uwzględniając możliwości usług telemedycznych w konsultacjach lekarzy POZ, dostępność dla pacjentów powinna się poprawić.

- Lekarz specjalista w tym systemie jest konsultantem lekarza POZ, a nie konsultantem pacjenta. Nie potrzebuje jego fizycznej obecności. Wystarczy wideokonferencja - uważa dr Adam Kozierkiewicz, dodając, że przy takim rozwiązaniu wszyscy oszczędzają czas. Jego zdaniem to właśnie rozwiązuje problem dostępności do specjalistów, nawet, jeżeli jest ich mało. Uważa, że nie ma powodu by POZ z Lubuskiego nie korzystał na przykład z konsultacji ze specjalistami na Śląsku.

Zmiana mentalności
Jak mówi dr Kozierkiewicz taki system pod względem technologii nie jest czymś rewolucyjnym. Jednak już pod względem mentalnościowym jak najbardziej. Jego zastosowanie da jednak efekt w postaci poprawy percepcji POZ ze strony pacjentów.

- Kiedy doświadczą, że ich lekarze rodzinni współpracują ściśle ze specjalistami i razem ustalają terapię, wzrośnie prestiż lekarzy rodzinnych. Zmniejszy się wówczas także presja pacjenta, aby dotrzeć do specjalisty, a nie do POZ. Opieka koordynowana ma szansę poprawić, jakość opieki zdrowotnej i to w największym stopniu właśnie na tzw. prowincji - przekonuje ekspert.

Tłumaczy, że pilotaż został tak skonstruowany, żeby pokazać w praktyce, jak formuły współdziałania pomiędzy POZ a specjalistami się sprawdzą.

- Aby jednak wszystko zafunkcjonowało, trzeba wykorzystać efekt kuli śnieżnej - podkreśla jeszcze raz. - Sceptyczni do tych rozwiązań lekarze, powinni się przekonywać, że taki system działa, jest skuteczny. I to nie na zasadzie przymusu, że od 1 stycznia 2020 robimy wszyscy tak samo. Przymus spowoduje, że sceptycy będą udowadniać, że to nie może się udać - mówi dr Kozierkiewicz.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum