Profilaktyka samorządowa: jak sensownie wydawać pieniądze na programy zdrowotne

Autor: Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia • • 17 czerwca 2013 06:09

W całej Polsce jednostki samorządu terytorialnego realizują programy profilaktyczne lub przymierzają się do ich uruchomienia. Jak podkreślają eksperci, sukces takich działań zależy nie tylko od właściwej oceny problemu zdrowotnego, ale także umiejętności dotarcia do mieszkańców i przekonania ich, że warto dbać o zdrowie.

Profilaktyka samorządowa: jak sensownie wydawać pieniądze na programy zdrowotne

Z realizacji takich przedsięwzięć znane są m.in. Kielce. Miasto prowadzi cztery programy: profilaktyki zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV), profilaktyki zakażeń meningokokowych, szczepień przeciwko grypie oraz profilaktyki zakażeń pneumokokowych.

Wszystkie cieszą się dużym zainteresowaniem mieszkańców, ale największe wzbudza program profilaktyki zakażeń pneumokokowych. Bezpłatne szczepienia przeciwko pneumokokom dla dzieci realizowane są od 2006 r.

Polska pyta, Kielce odpowiadają

- Co istotne, szczepione są nie tylko dzieci z grup ryzyka, ale cała populacja w grupie wiekowej do drugiego roku życia - mówi Rynkowi Zdrowia Anna Dusza-Ciechanowska z kieleckiego Urzędu Miasta.

Rezultaty: od 2007 r. w Kielcach nastąpiła znaczna, bo 60-procentowa redukcja liczby dzieci hospitalizowanych z powodu zapalenia płuc w grupie dzieci szczepionych. Tendencja ta utrzymała się także w latach 2008-2012 (ponad 65 proc.). W 2009 r., a następnie w latach 2010-2012 zaobserwowano wyraźne zjawisko odporności środowiskowej w grupie osób po 65. roku życia - nastąpił spadek zachorowań na zapalenie płuc o ok. 45 proc.

W Polsce profilaktyce pneumokokowej eksperci nadali rangę priorytetu, ale szczepienia te nie są jeszcze finansowane przez państwo. - Zanim ta sytuacja się zmieni, miasto wzięło sprawy w swoje ręce i chce zapewnić dzieciom zamieszkałym na terenie Kielc szczepienia, które dostępne są już powszechnie w prawie wszystkich krajach europejskich - mówi Dusza-Ciechanowska.

Jak przyznaje, miasto nawet nie spodziewało się takiego sukcesu. Do urzędu docierały informacje o przypadkach przemeldowywania dzieci do Kielc, by mogły skorzystać z programu. O szczegóły jego wprowadzenia i realizacji pytają samorządy z całej Polski.

- Od kiedy obowiązuje wymóg przekazania programu zdrowotnego do opinii Agencji Oceny Technologii Medycznych, jednostki samorządów terytorialnych potrzebują informacji, w jaki sposób przygotować program, jak przebiega proces jego wdrożenia, jak zaplanować budżet itd. - wymienia przedstawicielka kieleckiego magistratu.

1031 projektów do zrecenzowania

Od 2009 r., kiedy w życie weszła znowelizowana ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, do Agencji Oceny Technologii Medycznych wpłynęło 1031 projektów programów zdrowotnych. Ponad 95 proc. z nich to programy stworzone przez  jednostki samorządu terytorialnego.

Jak podaje Katarzyna Jagodzińska-Kalinowska, rzecznik prasowy AOTM, w 2012 r. do Agencji wpłynęło 370 projektów, a w 2013 r. do połowy czerwca - 132 projekty. Liczba wydanych opinii rośnie z roku na rok. Do tej pory Agencja oceniła już blisko 700 programów. W zeszłym roku wydała 272 opinie, a  w 2013 r. (do 31 maja) - 143.

- Jak widać z tej statystyki zleceń jest bardzo dużo. Każda gmina czy powiat starają się bowiem realizować programy zdrowotne. Trudno oszacować ile z nich nie otrzymało pozytywnej opinii, gdyż rzadko wydajemy jednoznaczną negatywną opinię. Wiele jest pozytywnych ze wskazaniem błędów do usunięcia - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Katarzyna Jagodzińska-Kalinowska.

Podaje, że najczęściej błędy dotyczą niezrozumienia celu programu zdrowotnego, a dokładnie - jego sprecyzowania. Zdarza się, ze brakuje informacji na temat środków finansowych przeznaczonych na realizację programu, stąd nie jest możliwe odniesienie się do zakresu optymalnego wykorzystania dostępnych zasobów. Ważnym elementem jest też zarezerwowanie adekwatnej kwoty dla realizacji programu.

- Brakuje też odniesienia do oczekiwanych efektów programu oraz, co stanowi istotny problem, wskazówek dotyczących monitorowania programu. Zdarza się, że w projektach nie ma lokalnych danych epidemiologicznych oraz informacji dotyczących dotarcia do populacji docelowej, w tym jej liczebności - wyjaśnia rzecznik prasowy Agencji.

Potrzebny jest system promocji zdrowia

Wśród negatywnie zaopiniowanych wniosków przez AOTM znalazł się m.in. program badań przesiewowych ''Moje dziecko nie chrapie!''. W projekcie nie podano planowanego budżetu na realizację tego zadania ani nie odniesiono się do sposobu jego monitorowania i ewaluacji.

Negatywną opinię Agencji otrzymał również program ''Profilaktyka zaburzeń depresyjnych'' w jednej z gmin. Autorzy nie wskazali oczekiwanych efektów, ani nie podali mierników efektywności programu, sposobu monitorowania oraz ewaluacji.

Podobnie oceniony został program ''Prostata - męski problem'', który miał objąć mężczyzn  po  45. roku życia. W  projekcie  nie  odniesiono  się  do  skuteczności  lub  efektywności  kosztowej planowanych  działań.  Opisano  jedynie  kwestie  bezpieczeństwa  wnioskowanej  interwencji oraz opinie ekspertów - argumentował AOTM.

Jednym  z  celów  programu  miało też być  podniesienie  świadomości  pacjentów,  jednak  poza akcją informacyjną nie zaplanowano żadnych działań edukacyjnych.

W opinii prof. Bolesława Samolińskiego, krajowego konsultanta w dziedzinie zdrowia publicznego, działania edukacyjne i promocja zdrowia powinny być niezbędnymi składnikami zadań samorządów dotyczących ochrony zdrowia.

- Konieczne jest zorganizowanie systemu promocji zdrowia: wczesnego wykrywania chorób, prawidłowego żywienia, aktywności. Do tego potrzebne są narzędzia, aby samorządy mogły otrzymywać rzetelną informację na temat problemów w swoim regionie. Niezbędne są strategia i mapowanie potrzeb zdrowotnych. Obecnie tego wsparcia nie mają - mówi prof. Samoliński.

Krajowy konsultant uważa, że samorządy powinny postawić na zatrudnienie specjalistów w dziedzinie zdrowia publicznego.

- Często zdarza się, że na papierze programy wyglądają świetnie, ale nie docierają one do mieszkańców. Dlatego samorządy potrzebują kompetentnych kadr, które nie tylko przygotowują właściwy program zdrowotny, ale będą potrafiły zarazić mieszkańców ideą dbania o zdrowie. Z tego powodu na kierunkach zdrowie publiczne uczymy również komunikacji społecznej i ekonomii - podkreśla profesor.

Ulotki i broszury to przeżytek

Rolę edukacji zdrowotnej, w realizacji której pomocne są różne programy, podkreślał podczas debaty o zdrowiu publicznym w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach wiceminister Igor Radziewicz-Winnicki. Przypomniał, iż resort pracuje nad ustawą o zdrowiu publicznym.

- Projekt tej ustawy jest o tyle inny od poprzednich wersji, iż będzie wnosił zasadę wielosektorowości. Obecnie część zadań prozdrowotnych spoczywa na samorządach lokalnych, część jest realizowana przez różne instytucje. Wydajemy niemałe pieniądze na różne działania, ale w sposób nie dość skoordynowany. Prowadzone akcje są na ogół krótkotrwałe i nie kończą się ewaluacją oraz określeniem długofalowych efektów - ocenił wiceminister.

Zwrócił także uwagę, że brakuje stosowania nowoczesnych, interaktywnych form przekazu, które bardziej oddziaływałyby na odbiorców. Najczęściej akcje prowadzone są w formie dystrybucji ulotek czy broszurek, i z tego względu nie są zbyt efektywne.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum